Tym razem Julia – kolejna podopieczna Fundacji Ogniwo pod skrzydełkami Kubusia

200-125 300-115 200-105 200-310 640-911 300-075 300-320 300-360 642-998 QV_DEVELOPER_01 400-101 700-501 117-201 70-696 700-505 600-199

Julia Goraus (15.01.2013)
Nasza córka była zdrową, pogodną i uśmiechniętą dziewczynką. Wszystko było jak trzeba – zdrowa, szczęśliwa rodzina. Wystarczyło niewiele, aby zburzyć nasz idealny świat.

W październiku 2015r Julka zachorowała. Z pozoru niewinna infekcja rozpętała piekło w ciele małego dziecka. Julka trafiła do szpitala z wysoką gorączką i drgawkami. Z każdą godzina kontakt z nią był coraz to słabszy, aż w końcu przestała mówić, jeść i chodzić. Nasze dziecko zgasło..
Po wykluczeniu zapalenia górnych dróg oddechowych i zdiagnozowaniu zaburzeń neurologicznych, Julka została przewieziona na neurologie w celu dalszej konsultacji. Po wykonanych badaniach stwierdzono zapalenie mózgu. Kolejnym krokiem był zabieg oczyszczania zatok. Podczas zabiegu Julcia przestała oddychać. Konieczne było przewiezienie jej na OIOM i wprowadzenie w stan śpiączki farmakologicznej.
Świat się dla nas zatrzymał, jeszcze kilka dni wcześniej byliśmy szczęśliwą rodziną. Miałam najczarniejsze myśli, w głowie najgorszy scenariusz – wspomina ze łzami w oczach mama.
Pamiętam tylko jedno – strach, ból i bezsilność.. Nie jadłam, nie piłam, nie spałam wpatrując się z obawą w telefon. Wstawałam tylko do szpitala. Chciałam się zamknąć przed światem, chciałam cofnąć czas..

Po 17 długich i przepełnionych lekiem dni nasz córka trafiła na neurologie w celu dalszego leczenia. Okazało się, że jedynym złotym lekarstwem jest rehabilitacja. W związku z czym przewieziono Julkę na oddział rehabilitacji. Niestety tam stan Julci się pogorszył i odesłano ja z powrotem. Po dalszych, niekończących się badaniach stwierdzono niewydolność oddechowa w przebiegu porażenia fałdu głosowego. Do końca nie wierzyliśmy w to co słyszymy. Ciągle żyliśmy nadzieja, ze to tylko zły
sen..

Lekarze już nic nie mogli dla nas zrobić. W grudniu wróciliśmy z Julką do domu lecz nie tą samą wesołą i radosną, a pozbawioną uśmiechu i energii. Julka już nie wstała ani nie zaczęła samodzielnie jeść. Kontakt z nią zgasł.. Wtedy najważniejsze było, że jest w domu. Nasza mała radość nie trwała zbyt długo. Już po kilku dniach Julka znów trafiła do szpitala z nową infekcją zapalenia górnych dróg oddechowych. Z czasem doszło zakażenie jelita cienkiego i grubego i zespol uogólnionej reakcji zapalnej. Szpital stał się naszym nowym domem, w którym Julka jest do dziś. Ciągle dochodzą coraz to nowe infekcje, a my nie możemy nic zrobić. Czujemy się tak bardzo bezsilni. Organizm Julki jest wykończony i osłabiony, a każdy antybiotyk pogarsza jej odporność. Zatacza się błędne koło, z którego chcemy jak najszybciej się wydostać.
Czy Julka wróci do zdrowia i stanie na nogi? Lekarze mówią, że dzięki intensywnej rehabilitacji są na to duże szanse. Jednak, najpierw musimy wygrać walkę o życie i wydostać się z szpitala.

Więcej informacji o Julii można zdobyć pod wskazanym adresem:
https://www.facebook.com/Pomóżmy-Julii-Goraus-44372923249…/…

Brak komentarzy.

Leave a comment