5.12.2016 roku, zakończył się proces Dariusza P. oskarżonego o podpalenie domu, w którym znajdowała się jego żona wraz z dziećmi. Oskarżony w dalszym ciągu nie przyznaje się do winy przekonując, że bardzo kochał swoją rodzinę, a na jego obecność i powrót do domu czeka syn, który przeżył.

Sprawa staje się coraz trudniejsza. Dariusz P. nie został uznany za niepoczytalnego. Co więcej, ciągle twardo stoi przy swojej niewinności. Czas ucieka, a życia zmarłej rodzinie nikt nie przywróci. Co tak naprawdę wydarzyło się w TYM domu? Dlaczego musiała zginąć  najbliższa rodzina? Prokuratura zażądała najwyższej kary- dożywotniego pozbawienia wolności, z możliwością ubiegania się o wcześniejsze zwolnienie, po upływie 35 lat uzasadniając, że zbrodnia zbrodnią pozostanie, a wykonany czyn jest nie do podważenia, dlatego winny powinien ponieść zasłużoną karę. Zarzut jest prosty: 10 maja 2013 roku celowo podpalił dom rodzinny, powodując późniejszą śmierć żony oraz czworga dzieci. Jak połączyć taką winę, z opinią dobrego męża i ojca, tworzącego pozór szczęśliwej rodziny? Niepodważalnym dowodem obarczającym...
Czytaj dalej