Jarosław Skrobacz: Chciałoby się wygrywać każdy mecz

  • Sandecja to bardzo doświadczony zespół. Do takiej grupy zawodników z przeszłością ekstraklasową na pewno trzeba mieć szacunek – mówi przed meczem w Nowym Sączu trener Jarosław Skrobacz.

Zeszło ciśnienie po meczu z Opolem?

  • Zawsze po meczu wygranym kolejne dni są fajniejsze, przyjemniejsze, humory są dużo lepsze. Czy zeszło ciśnienie? Terminarz na początku sezonu mamy, jaki mamy, gramy sporo spotkań na wyjeździe. Ostatnio doszliśmy do wniosku, że jeśli po dwunastej kolejce będziemy w zasięgu czołówki, to będzie bardzo dobrze, bo z tych dwunastu meczów aż osiem gramy na wyjeździe, dlatego też mecze u siebie trzeba wygrywać.

A samą grą był Pan usatysfakcjonowany?

  • Szczerze mówiąc, z dotychczasowych meczów jesteśmy tak naprawdę niezadowoleni tylko z pierwszej połowy spotkania w Radomiu. W pozostałych uważam, że graliśmy to, na co nas było stać. Każdy może jednak oceniać to po swojemu, ma do tego prawo.

Cieszy przełamanie Farida, który zdobył dwa gole.

  • Morale i głowa są bardzo ważne. Jeśli ktoś strzeli bramki, zagra dobry mecz, jest zewsząd chwalony, to to na pewno pozytywnie wpływa na zawodnika. Psychologia ma ogromne znaczenie na to, jak się w tygodniu pracuje, z jakim nastawieniem wychodzi się na kolejny mecz, czy wiara we własne umiejętności rośnie i tak jest też w przypadku Farida.

Kilka zdań na temat Sandecji. W siedmiu meczach ponieśli aż cztery porażki, więc chyba nie ma się czego obawiać?

  • Nie powinniśmy na to zwracać w tej chwili większej uwagi. Sandecja to zespół bardzo doświadczonych zawodników. Podobnie jak w poprzednim sezonie, tak i teraz to powinna być drużyna własnego boiska. Do takiej grupy zawodników z przeszłością ekstraklasową na pewno trzeba mieć szacunek. W tej lidze jednak nie ma zespołów, które są poza naszym zasięgiem. Z drugiej strony dyspozycja dnia, odpowiednie podejście może zdecydować o tym, że mecz wyjdzie bardzo dobrze albo nie tak, jak byśmy sobie tego życzyli. Poprzedni mecz Sandecja w Radomiu zagrała słabo, ale nie możemy z tego wyciągać zbyt daleko idących wniosków, bo drużynom przyjezdnym na pewno nie pomaga nawierzchnia niezbyt nadająca się do gry.

Remis będzie dobrym wynikiem, czy w grę wchodzą tylko trzy punkty?

  • Remisując na wyjeździe, a wygrywając u siebie, jest się zespołem, który walczy o awans. Chciałoby się wygrywać każdy mecz, ale mierzmy siły na zamiary i nie róbmy z GKS-u Jastrzębie faworyta w każdym meczu.

Jak wygląda sytuacja kadrowa przed tym meczem?

  • Adam Wolniewicz i Kamil Jadach mają mechaniczne urazy, które odnieśli w typowych meczowych sytuacjach. Obawiam się, że może być problem z ich dojściem do pełnej sprawności na mecz z Sandecją. Z kolei Kamil Adamek, który podczas meczu z Odrą opuścił wcześniej boisko, w tygodniu trenował, ale jego występ nie jest pewny.

Ze znalezieniem następców nie powinno być jednak problemów?

  • Cały czas zespół bardzo mocno pracuje. W niektórych przypadkach aż żal, że nie może zagrać więcej zawodników, bo na to zasługują, ale na boisku może być tylko 11 piłkarzy. Przy kadrze, w której jest 22 wyrównanych zawodników do pola, ktoś musi nie grać.

W poprzednim sezonie mieliśmy dużo remisów, bo aż 12, teraz też w tym aspekcie jesteśmy liderem, bo czterokrotnie zremisowaliśmy. Trener Skrobacz często powtarza, że jeśli nie możesz meczu wygrać, to przynajmniej go zremisuj.

  • Szkoda remisów z Bełchatowem i Radomiakiem, bo niewiele brakowało, żeby te zwycięstwa dociągnąć do końca, bo traciliśmy bramki w ostatnich kilkunastu minutach i to może trochę boleć. Tego już jednak nie odwrócimy. Te remisy są jednak cenne, a my musimy ciężko trenować i na pewno coś pozytywnego się z tego urodzi.

Jakie nastawienie przed Sandecją? Bo wspomnienia z poprzedniego mamy chyba dobre – na wyjeździe remis, u siebie najwyższe zwycięstwo w całym sezonie.

  • Na pewno nie możemy obawiać się tego meczu. Musimy wyjść zdeterminowani, grać swoje i być pewnym siebie, ale mieć też szacunek do przeciwnika. Tego meczu z wiosny, wygranego 5:0, nie powinniśmy za bardzo brać pod uwagę. To był ostatni mecz, wszystko było już praktycznie jasne, a dodatkowo zespół z Nowego Sącza przechodził małe problemy. Teraz to jest inny zespół. Przepis na to spotkanie jest bardzo prosty – musimy zagrać bezbłędnie i strzelić o jedną bramkę więcej od rywali.

Źródło: GKS Jastrzębie