''LICZY SIĘ TRIUMF DRUŻYNY''

''LICZY SIĘ TRIUMF DRUŻYNY''

Zwycięska passa wywindowała JKH GKS Jastrzębie na pozycję wicelidera tabeli i zapewniła naszemu zespołowi udział w turnieju finałowym Pucharu Polski. Szczególnie zapadł nam w pamięci świetny mecz z Tauron Podhalem Nowy Targ, którego wynik ustalił Kamil Wałęga. W związku z tym przepytaliśmy naszego młodego napastnika nie tylko o sprawy klubowe, ale też reprezentacyjne i… rodzinne!

– Notujecie ostatnio znakomitą passę zwycięstw w ekstralidze. Zapytam jednak nieco przewrotnie, czy nie jest ona może efektem tamtej pamiętnej porażki z Unią Oświęcim (8:10)?
Kamil Wałęga – Myślę, że nie, ponieważ jako zespół staramy się do każdego kolejnego spotkania podchodzić z nastawieniem na zwycięstwo. Chodzi głównie o to, aby być odpowiednio przygotowanym na każdy pojedynek. Co oczywiste, zwycięska passa dodatkowo pozytywnie wpływa na atmosferę w drużynie, a to sprzyja zdobywaniu kolejnych punktów.

– Nie ukrywajmy, że zadziwiliście kibiców świetnym meczem z Tauron Podhalem Nowy Targ (7:1). To był chyba wasz najlepszy występ w ostatnim czasie?
– Istotnie. O okazałej wygranej zadecydowała druga tercja, w której strzeliliśmy pięć z siedmiu bramek. Prowadziliśmy wysoko, więc grało nam się łatwiej. 

– Czyli to wy zagraliście tak dobrze, czy też Podhale tak słabo?
– Nie chcę podejmować się oceny zespołu przeciwnika. Uważam, że powinniśmy skupiać się na własnej postawie. Odpowiednio podeszliśmy do pojedynku z „Szarotkami”, wykorzystaliśmy stworzone sytuacje i to przyniosło efekt.

– Siódma bramka – dodajmy, że efektowna – była twojego autorstwa. Rozumiem, że zaprezentowane zagranie było zamierzone?
– (śmiech) Gdy jedziesz na bramkę rywala, to zawsze chcesz strzelić gola. Oczywiście bardzo cieszę się z tego, że mogłem tym moim trafieniem dołożyć swoją „cegiełkę” do wygranej, jednak najbardziej liczy się dla mnie triumf drużyny.

– A jak w twojej ocenie wypadł niedzielny zwycięski mecz w Krakowie (3:2)? Można było odnieść wrażenie, że mimo rezultatu „na styku” kontrolowaliście te zawody.
– W dwóch pierwszych tercjach zagraliśmy dobrze. Inicjatywa była po naszej stronie, a jej efektem było prowadzenie. Niestety, w trzeciej części gry niepotrzebnie skomplikowaliśmy sobie sytuację. Druga bramka dla Cracovii doprowadziła do niespokojnej końcówki. Cóż, sami napędziliśmy sobie trochę strachu, ale na szczęście ostatecznie zdobyliśmy cenne trzy punkty.

– Podsumujmy, iż tą kapitalną passą wywalczyliście już awans do turnieju finałowego Pucharu Polski. Rozumiem, że cel może być tylko jeden – obrona trofeum?
– Oczywiście! Tak jak mówiłem, w każdym meczu nastawiamy się na zwycięstwo, więc w Pucharze Polski będzie podobnie. Byłoby fajnie wywalczyć Puchar Polski trzeci raz z rzędu. Chcemy to powtórzyć.

– Na koniec jeszcze pytania osobiste. Pierwsze dotyczy niedawnego zgrupowania reprezentacji Polski seniorów, w którym wziąłeś udział. Jakie wrażenia?
– Powołanie do reprezentacji Polski zawsze jest dużym wyróżnieniem. Tym bardziej, jeśli chodzi o kadrę seniorów w przypadku tak młodego zawodnika, jak ja. Wyniosłem z tego zgrupowania bardzo wiele cennych doświadczeń. Mecze z Węgrami były ciężkie. To mocny przeciwnik, od którego można się wiele nauczyć. Dlatego z perspektywy mojego rozwoju sportowego uważam to zgrupowanie za bardzo korzystne.

– Treningi u selekcjonera Roberta Kalabera bardzo różniły się od tych, do których jesteś przyzwyczajony w klubie? Dodajmy, że na Węgry pojechało również ośmiu twoich kolegów z szatni JKH GKS Jastrzębie.
– Mniej więcej wiedzieliśmy, czego możemy się spodziewać. W końcu pracujemy z trenerem Robertem Kalaberem na co dzień. Niektóre ćwiczenia już znaliśmy, a innych mogliśmy się domyślić. Mogę jedynie powtórzyć, że dla mnie to zgrupowanie to był bardzo duży plus.

– Na koniec pytanie rodzinne. Kilka dni temu żaki młodsze JKH GKS Jastrzębie zajęły piąte miejsce w Turnieju o Puchar Niepodległości w Łodzi. Najlepszym napastnikiem został tam wybrany Mateusz Wałęga. Jest szansa na jastrzębski atak Wałęga – Wałęga?
– Mam taką nadzieję! Bardzo chciałbym kiedyś zagrać z moim młodszym bratem w ataku naszej drużyny i… myślę, że to się uda.

źródło: jkh.pl

Leave a comment

Send a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *