500 plus czy może jednak 500 minus?

200-125 300-115 200-105 200-310 640-911 300-075 300-320 300-360 642-998 QV_DEVELOPER_01 400-101 700-501 117-201 70-696 700-505 600-199

Pomysłodawcy najbardziej popularnego ostatnimi czasy programu żywią głębokie przekonanie, że w przeciągu najbliższej dekady, na świecie pojawi się dodatkowo 278 000 dzieci. Być może i oby tak się stało! Program stanowi ukłon w stronę rodziców, daje realną pomoc rodzinom wielodzietnym oraz wizję przełamania zapaści demograficznej.

Zgodnie z projektem, każda rodzina bez względu na dochody otrzyma 500 zł na drugie i kolejne dziecko. O świadczenie mogą ubiegać się także rodzice jedynaków, o ile rodzina spełni kryterium dochodowe, czyli nie zarabia więcej niż 800 zł netto na osobę lub 1200 zł w przypadku dziecka niepełnosprawnego.
Osobiście jestem jak najbardziej na TAK w kwestii inwestowania w politykę prorodzinną. Do tej pory nasze państwo przeznaczało na ten cel 2 proc. PKB – poniżej średniej dla krajów OECD, która wynosi 2,5 proc. Teraz będziemy wydawać 3 proc. PKB, co przesunie nas w na bliską czołówce pozycję. ( liderzy wydają 4 procent).

Poddając wnikliwej analizie program 500 plus, zaczynam odczuwać pewien niepokój… Cóż… Być może jestem człowiekiem małej wiary, jednak przyznaję, że coraz bardziej powątpiewam w demograficzną moc programu. Gdyby tak głębiej zastanowić się, jaka jest prawdziwa przyczyna niskiej dzietności – okaże się, że niekoniecznie chodzi tu o kasę… . Wszak oprócz zasobności samej rodziny, liczy się stabilizacja kobiet na rynku pracy. Potrzebne są żłobki, przedszkola, szkoły, dobrze funkcjonujący system ochrony zdrowia       i przede wszystkim mieszkania, w których te dzieci będzie można wychować.

Program 500 plus, mimo dążenia do szczytnego celu, jakim jest zwiększenie liczby dzieci, może przy okazji wyrządzić sporo szkód. Pierwszą z nich jest zniechęcenie kobiet do aktywności zawodowej. Logicznie myśląc, która z matek wychowująca powiedzmy trójkę dzieci będzie pracowała za najniższą krajową? Czy nie będzie bardziej opłacalne pozostanie w domu i planowanie kolejnego potomka? Niejeden powie: o to właśnie chodziło! Fakt. Trzeba zwiększać dzietność, ale nie kosztem aktywności kobiet. A co będzie z naszymi paniami, sumiennie realizującymi założenia programu, w momencie gdy ich dzieci wkroczą w dorosłość, a one pozostaną bez środków do życia? Czy będzie kontynuacja programu pt.500 plus -emerytura? Co z rodzinami, które zostały z mocy ustawy wykluczone z otrzymywanego świadczenia? Mam tu na myśli rodziców wychowujących jedno dziecko, zarabiających ciut powyżej progu dochodowego. A skoro podobno aż połowę rodzin stanowią rodziny wychowujących jedynaka, to bardzo szybko zorientują się, że tymże podziałem zostali potraktowani niesprawiedliwie. I oby tylko ten podział zakończył się planowaniem powiększenia rodziny a nie rozgoryczeniem i złością.
Zdecydowanie zgadzam się z poglądami ekspertów, którzy twierdzą, że oferowane rodzinom pieniądze powinny być przeznaczane na zapewnienie darmowych przedszkoli       i żłobków, bezpłatnych posiłków dla dzieci i zapewnienie im pełnej opieki, wraz z opieką medyczną(dentystyczną!) w szkole oraz refundowanie podręczników i wyposażenia szkolnego.
Największą moją obawę budzi fakt, że pieniądze te zostaną źle rozdysponowane i dostaną się w ręce nieodpowiedzialnych osób. Niestety, znam rodziny, w których każde przychodzące na świat dziecko będzie witane okrzykiem „ Józek leć po flachę, mamy kolejne plus 500!” Czy uda nam się nadzorować takie rodziny, które sumiennie będą realizować założenia programu, niekoniecznie mając na uwadze walkę z niżem demograficznym? Należy pamiętać, że każdego dnia sądy odbierają ok. 50 dzieci swoim rodzicom i przekazują je do rodzin zastępczych lub domów dziecka. Na 500 zł niestety na oślep i w pierwszej kolejności rzucą się rodziny dysfunkcyjne, jednak późniejsze koszty utrzymania tych dzieci poniesiemy my wszyscy….
Zatem plus czy minus?
Czy program rozwiąże nasze problemy demograficzne i zwiększy dzietność Polaków, czy też ciężko zapracowane pieniądze, zabrane w formie podatków zostaną wydane w sposób nieefektywny? Innymi słowy, czy będzie to program 500 plus, czy 500 minus?
Po stronie 500 plus trzeba zapisać przede wszystkim to, że rzeczywiście radykalnie zwiększą się kwoty wydawane w naszym kraju na politykę prorodzinną. Dla rodzin uboższych, ledwie wiążących koniec z końcem, 500 zł może być zachętą do posiadania kolejnych dzieci. Ale dla większości młodych Polaków głównym problemem jest niepewność, jak pogodzić posiadanie dzieci z pracą zawodową, jak dobrze wychować i wykształcić dzieci. I 500 zł na niewiele się przyda jeśli okaże się, że na inne działania, w mocno już napiętym budżecie państwa zabraknie środków.
Reasumując. Najważniejszą zasadą ekonomiczną i prorodzinną jest zapewnienie rodzinom poczucia bezpieczeństwa. Jeżeli młodzi będą mieli stabilną pracę, własne mieszkanie, którego nie będą musieli spłacać przez większą część swojego życia, odpowiednią opiekę zdrowotną i dobrze funkcjonujący system szkolnictwa, to sami zdecydują, że warto mieć w rodzinie 2-3 a może i 6 dzieci. I tego im życzę !

foto:internet                                             Edith P.

Brak komentarzy.

Leave a comment