„Rysiek jest zawsze z nami”- powrót do wspomnień

200-125 300-115 200-105 200-310 640-911 300-075 300-320 300-360 642-998 QV_DEVELOPER_01 400-101 700-501 117-201 70-696 700-505 600-199

Każda chwila ma swoje znaczenie. Wszystko kiedyś się kończy, a plany w końcu znajdą drogę do realizacji. Każda decyzja niesie za sobą szereg konsekwencji, a czyn zostanie sprawiedliwie osądzony. Wszystko co prawdziwe, szczere i piękne pozostaje w nas na zawsze, a ludzie, którzy odeszli z tego świata powracają do nas duchem.

W dzisiejszych czasach mało jest takich ludzi jak Pan Ryszard. Ja sam poznałem historię Dżemu w bardzo okrojony sposób- jest to właściwie zaledwie wierzchołek góry lodowej. Czy jeżeli gra Pan koncerty, to czuje Pan dalej to że Rysiek jest z Wami?

  • Rysiek jest na każdym koncercie.. Tego się nie da określić słowem, to są irracjonalne historie. To są emocje. To się wszystko w nas toczy, w naszych sercach, umysłach, to przepływa.. Przede wszystkim stare Ryśkowe numery zostają. Z Ryśkiem zawsze koncerty były kosmiczne nie zależnie gdzie graliśmy- często były to małe miejscowości. Graliśmy w Kosmosie.. dostawaliśmy wspólnie takiego amoku, że ludzie nie wiedzieli co się dzieje, bo graliśmy bardzo emocjonalnie.

Teksty i muzyka często poruszająca ludzką niedolę. Zawsze czułem, że Ryszard chciał ludziom pomóc bardziej niż sobie. Chciał tworzyć dla ludzi i być dla nich człowiekiem.

  • Nawet na początku, jak się poznaliśmy, jak również wtedy, kiedy Dżem zaczął grać, nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, że.. On myślał że nad tym panuje, myślał, że potrafi. Dopiero później okazało się, że nie. Pamiętam jak przesiadywał z nami przy piwie.. Jeszcze kiedy zaczynaliśmy nasze granie w latach 70-tych. Deszcz lał, a my staliśmy pod pierwszym lepszym drzewem mówiąc o muzyce. To była pasja. Muzyka zawsze była dla nas najważniejsza i do dzisiaj jest. Jest jak tlen, jak powietrze którym każdego dnia oddychamy.

Czuję dokładnie to samo i chciałbym w takim stopniu móc opowiedzieć komuś taką historię jak Pan.. dla mnie każda z nich jest bezcenna.

  • Zespół przetrwał przez upór i wytrwałość. Byliśmy też cierpliwi, bo nawet z Ryśkiem sukcesy nie przychodziły od razu. Graliśmy dużo koncertów, bo mieliśmy bardzo fajnych menadżerów. Mieliśmy szczęście do tych osób- bardzo nam pomagali.. tu też Basia, która załatwiła nam bardzo dużo koncertów, potem pracowała z Republiką, chyba z Maanam’em.. Były też niewypały, którzy z całą naszą kasą zwiali do Niemiec. Na szczęście to są epizody. Teraz się z tego śmiejemy, wtedy to był dla nas dramat. To były naprawdę marne pieniądze. Zarabialiśmy mało, a jeszcze z tego sporo przelewało się na piwo czy inne rzeczy.. Zmierzam do tego, że nam była potrzebna muzyka. Nigdy nie zważaliśmy na to w czym się jest ubranym ani w czym gramy koncerty.. liczyła się nasza pasja- od zawsze była naszym całym życiem.

Właśnie w takim stopniu chciałbym pokazać innym ludziom swoje uczucie do tego, i chociaż odrobinę zrozumienia. Jak to wszystko osiągnąć?

  • Ćwiczyć, słuchać, nie przejmować się przeciwnościami losu i walczyć dalej. Nigdy nie zastanawialiśmy się czy będziemy z tego żyli. Graliśmy, bo to była nasza miłość. Każdy potrafił pogodzić pracę z pasją.. może za wyjątkiem Ryśka, on zawsze był wolnym ptakiem. U nas początek był przypadkiem- spotkaliśmy się w klubie gdzie robiliśmy próby, potem pojawił się Rysiek. Każdy z nas miał te same zainteresowania. To dzięki temu pieliśmy się w górę.

Czy gdyby miał Pan taką możliwość to wybrałby inny styl życia?

  • Nie. Nie potrafiłbym.. Kiedyś zawsze chciałem być leśniczym. Lubie spacerować po lesie, jednak niestety już mam wzrok gorszy niż kiedyś, a na nadlatujące ptaki się czeka- nie umiałbym tak. Ciesze się, że jestem w tym miejscu. To moje całe życie.

Z  Basistą zespołu Dżem Benedyktem Janem „Beno” Otręba rozmawiał Mateusz Wdowczyk.

Brak komentarzy.

Leave a comment