Superpuchar niestety nie dla nas

Superpuchar niestety nie dla nas

W rozegranym w Arłamowie półfinale Superpucharu Polski Jastrzębski Węgiel uległ PGE Skrze Bełchatów i to nasi rywale awansowali do finału tej imprezy.

Sobotnie spotkanie lepiej rozpoczęli bełchatowianie, którzy od stanu 3:3 zbudowali sobie kilkupunktową przewagę. W ekipie dowodzonej przez trenera Michała Mieszko Gogola prym wiódł Irańczyk Milad Ebadipour (9:4). Żółto-czarni grali z większym animuszem i byli pewniejsi w swych poczynaniach. Ilekroć nasz zespół próbował skracać dystans punktowy do rywali, na posterunku był niezawodny Ebadipour. As serwisowy Jurija Gladyra zmniejszył nasze straty do dwóch „oczek” (17:19), a kiedy wreszcie zatrzymaliśmy blokiem irańskiego przyjmującego PGE Skry, różnica punktowa wynosiła już tylko punkt. Skuteczny blok Łukasza Wiśniewskiego dał nam remis w secie po 20. Bełchatowianie ponowie odskoczyli na dwa punkty, a nasz zespół nie odpuścił. Dwa asy serwisowe Jakuba Buckiego odwróciły wynik seta na naszą korzyść i przyniosły nam piłki setowe. Mieliśmy trzy szanse na skończenie tej partii, ale to rywale po asie serwisowym Milana Katicia objęli prowadzenie w meczu.

W drugą część meczu również lepiej weszli bełchatowianie (3:1), a ich akcje napędzał skuteczny Dusan Petković. W naszym zespole sygnał do boju – podobnie jak w pierwszym secie – dał Bucki (8:7, 11:10). Niestety, później znów mieliśmy kłopot z finalizacją swoich akcji, co przeciwnicy wykorzystali bezwzględnie (10:13). Na dystansie seta zaczął rozkręcać się Tomasz Fornal (15:13). Potem w naszej ekipie nastąpiła zmiana. Rafała Szymurę zastąpił Yacine Louati. Pomarańczowi przez moment zbliżyli się do Skry na różnicę jednego punktu, ale wkrótce to bełchatowianie znów mieli trzy „oczka” w zapasie. To dało rywalom większą swobodę w grze, a na naszej ekipie wymusiło podjęcie jeszcze większego ryzyka. Kapitalne zagrywki Jurija Gladyra pozwoliły naszej ekipie dojść rywali na jeden punkt (23:22), ale ostatnie słowo ponownie należało do naszych przeciwników (25:23).

Trzeci set to wyrównana walka od pierwszych akcji, z lekkim wskazaniem na nasz zespół. W naszych szeregach niezmiennie w ataku brylował Bucki. Przy stanie 12:10 jeszcze byliśmy na czele, ale później Grzegorz Łomacz naruszył zagrywką nasze przyjęcie, a akcje ofensywne PGE Skry w imponującym stylu kończył Norbert Huber (13:16). W ważnym momencie seta Pomarańczowi wyrównali stan partii (20:20). Zaraz potem trener Luke Reynolds dokonał podwójnej zmiany, a na placu gry pojawili się: Mohamed Al Hachdadi oraz Eemi Tervaportti i to Fin wkrótce popisał się udanym blokiem na Petkoviciu (23:22). Mieliśmy nawet w górze piłkę na skończenie seta, ale rywale zdołali się obronić. Później to oni stanęli przed szansą na skończenie seta i całego meczu, i sztuka ta udała im się przy trzeciej próbie.

MVP: Milan Katić.

Jastrzębski Węgiel – PGE Skra Bełchatów 0:3 (27:29, 23:25, 26:28)

Jastrzębski Węgiel: Bucki, Kampa, Gladyr, Wiśniewski, Szymura, Fornal, Popiwczak (libero) oraz Al Hachdadi, Louati, Tervaportti

PGE Skra Bełchatów: Petković, Łomacz, Kłos, Huber, Ebadipour, Katić, Piechocki (libero) oraz Sawicki

źródło: www.jastrzebskiwegiel.pl

Leave a comment

Send a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *