Rozmowy na linii: MZK – Wodzisław Śląski

200-125 300-115 200-105 200-310 640-911 300-075 300-320 300-360 642-998 QV_DEVELOPER_01 400-101 700-501 117-201 70-696 700-505 600-199

We wtorek 9 maja gościem posiedzenia Zarządu MZK był Mieczysław Kieca, prezydent Wodzisławia Śląskiego. Rozmowy dotyczyły komunikacji na ternie tego miasta, a także powiatu wodzisławskiego.   W 2018 roku wygasa umowa na obsługę komunikacji organizowanej w Wodzisławiu przez miasto.

Poza tym pod koniec roku ma zostać uruchomiona Szybka Kolej Miejska pomiędzy Rybnikiem i Wodzisławiem, a co za tym idzie konieczne będzie dostosowanie komunikacji autobusowej do nowych warunków.

Przypomnijmy, że Wodzisław od kilku lat nie jest członkiem Międzygminnego Związku
Komunikacyjnego, choć MZK organizuje częściowo komunikację autobusową na tym terenie, a dotują ją de facto gminy członkowskie Związku. Obecnie strony są gotowe do rozmów. Zdecydowano, że przez dwa miesiące będzie pracował zespół roboczy, który ma wypracować i przedstawić konkretne rozwiązania. Ze strony MZK zasiądzie w nim Dawid Topol, członek Zarządu MZK i wiceburmistrz Pszowa, Krystyna Fila, która pełni w MZK funkcję kierownika działu  Planowania  i  Organizacji  Komunikacji,  a także  Benedykt  Lanuszny,  dyrektor  Biura MZK. Wodzisław reprezentował będzie wiceprezydent Dariusz Szymczak, a wodzisławskie starostwo prawdopodobnie Arkadiusz Łuszczak, naczelnik   Wydziału Komunikacji i Transportu.

Przetarg na punkty doładowań

Zarząd MZK zdecydował o ogłoszeniu przetargu na obsługę 140 punktów doładowań e-
biletów. Dwuletnia umowa z dotychczasową firmą wygasa z końcem maja. Nowa podpisana będzie na okres krótszy – 12 miesięcy. Rocznie we wspomnianych punktach   (np. kioski, sklepy, urząd pocztowy) sprzedaje się bilety za łączną kwotę  ok. 7 mln zł. Przypomnijmy, że kartę można także doładować za pośrednictwem internetu, korzystające ze strony e-biletu.

Gapowicze będą mieli trudniej

Co jakiś czas pocztą elektroniczną lub za pośrednictwem portalu społecznościowego Facebook pasażerowie żalą się,  że otrzymali  wezwanie  do zapłaty mandatu wystawionego
nawet kilka lat wcześniej. Wielokrotnie nie przebierając w słowach pytają jak to możliwe, że muszą płacić mandat, na przykład z 2011 roku. Kwoty są niemałe. Niejednokrotnie
przekraczają 300 zł, ponieważ do wysokości samego mandatu doliczane są ustawowe odsetki oraz koszty sądowe.

Egzekucja należności może trwać długie lata. Gdy pasażer nie ureguluje należności Referat
Windykacji MZK wysyła wezwanie o zapłatę, a następnie kieruje sprawę do sądu. Jeśli to nie pomaga egzekucję należności zleca się firmie zewnętrznej. Władze MZK zastanawiają się nad uszczelnieniem systemu kontroli tak, by unikanie kar było trudniejsze. Chodzi   głównie o identyfikację danych osobowych gapowiczów. Kontrole utrudnia brak adresu   w nowych dowodach osobistych. Władze MZK uznały, że w tej sytuacji kontrolerzy powinni częściej korzystać z pomocy policji, a kosztami obciążać nieuczciwych pasażerów. Dowóz gapowicza na komendę to koszt rzędu 360 zł. Takie wytyczne mają trafić do wszystkich 19 kontrolerów pracujących w autobusach.

Przypomnijmy, że pierwszym krokiem w przypadku braku ważnego biletu jest wystawienie
przez kontrolera mandatu. Gdy pasażer ureguluje należność do 7 dni od jego wystawienia
uzyskuje 30% upust. Po tym terminie pasażer zobowiązany jest do uiszczenia opłaty w pełnej wysokości. W chwili obecnej opłata ta wynosi 120 zł, –   za brak biletu, 96 zł –  za   brak dokumentu uprawniającego do ulgi oraz 48 zł za brak biletu za bagaż. Z bezpłatnych
przejazdów mogą korzystać dzieci do 4 roku życia i osoby w wieku powyżej 70 lat.

Informacja nadesłana

 

Brak komentarzy.

Leave a comment