WIELKI POST INACZEJ…?


Wkroczyliśmy już w czas Wielkiego Postu… tak naprawdę każdy przeżywa ten okres w inny sposób- jedni robią sobie postanowienia, następni modlą się więcej oddając swe losy po Bożą opiekę, a zaś dzieci w wieku szkolnym uczęszczają do kościoła, ale to czy coś stamtąd wyniosą zależy już tylko od księdza.

Starsi wychowankowie salezjańscy, mają jednak okazję przeżyć ten czas w wyjątkowy sposób, a kulisy ich rekolekcji może skłonią kogoś do podjęcia podobnej inicjatywy…?

REKOLEKCJE POZA DOMEM
W „salezjankach”, żadnemu uczniowi, który chodzi do siódmej lub ósmej klasy, a nawet trzeciej gimnazjum, Wielki Post nie kojarzy się z niczym złym czy smutnym- wręcz przeciwnie. Traktują go jako moment wytchnienia od codziennych obowiązków (przynajmniej częściowo), ponieważ zawsze wtedy odbywają się rekolekcje wyjazdowe. Zazwyczaj w różne miejsca i trwają one trzy dni! Uczniowie mogą spędzić ten czas razem, zintegrować się, nauczyć samodzielności, a przede wszystkim zbliżyć do Pana Boga.


ALE JAKI JEST CEL?
Kto nie lubi wyjazdów? Zawsze jest co wspominać, jakieś przygody, a przede wszystkim czas spędzony z przyjaciółmi, bo w ulubionym gronie- nie ważne gdzie, ważne jak! Pewnie dlatego, zaraz po feriach, wszyscy są ciekawi tego co spotka ich w tym roku i kogo nowego poznają… z drugiej strony, nauczyciele zdają sobie sprawę, że do młodzieży w takim wieku często trudno jest dotrzeć, a już w szczególności jeśli chodzi o sprawę wiary, dlatego pomysł wyjazdu to plan dobrze pomyślany, bo zawsze coś w tych młodych głowach zostanie.

JAK TO BYŁO?
W poprzednich latach za organizację rekolekcji odpowiedzialne były siostry oraz nauczyciele- wyjeżdżali z uczniami, np. do Brennej, Krakowa i przygotowywali tam dla nich rozmaite zajęcia, które na celu miały umilenie czasu, ale jednocześnie naukę o Bogu. Zawsze był też czas na powagę oraz modlitwę podczas wieczornej adoracji, która często się przedłużała, ale czas przestaje się liczy, gdy młodzi się jednoczą w śpiewie, łzach i ciszy… ostatnie lata wspominam naprawdę dobrze, ale najbliżej
mego serca są rekolekcje, które odbyły się zaledwie kilka tygodni temu, co w nich takiego było? Nigdy nie zdawałam sobie sprawy, że można tak spędzić ostatki!

ROZŚPIEWANI, ROZTAŃCZENI I SZCZĘŚLIWI, CZYLI OSTATKI W SALEZJANKACH
W tym roku uczniowie znowu zawitali w Krakowie, ale tym razem we wspólnocie Savio House, nie wiedzieli czego powinni się spodziewać, ponieważ pierwszy raz plan nie został przedstawiony na forum. Wyjechali tylko z trzema opiekunami, a na miejscu przywitało ich czterech młodych ludzi i ksiądz- ekipa, której nie sposób nie lubić! Dzień pierwszy minął jak z bicza strzelił- zakwaterowanie i zapoznanie z nowym miejscem zawsze trochę trwa… jednak drugiego dnia nie próżnowali! Chętni wzięli udział w meczu piłki nożnej- to był zacięty pojedynek!

Mieli również okazję obejrzeć sztukę:
„Męka Pańska”, która poruszyła wiele młodych serc. Po pracy w grupach, kręceniu filmików, czekała ich wieczorna zabawa… nikt by się nie spodziewał, że z zejściem z parkietu wiele osób będzie miało problem- taka to była impreza i niezapomniane ostatki, które trzecia klasa okrzyknęła najlepszymi!
Kto z nas przed Środą Popielcową idzie się wyszaleć? I właściwie tak mało osób to robi?

NIE TYLKO ZABAWA JEST WAŻNA​
Trzeci dzień był najpoważniejszy ze wszystkich- w końcu rozpoczął się Wielki Post, ale po tak obficie spędzonych dniach (a to co tutaj opisałam to tylko kropla w morzu) nikt nie miał nic przeciwko.
Wszyscy potrzebowali wyciszenia i chwili refleksji przed powrotem do domów…
autor: Vanessa Wójciak