Wymęczone trzy punkty...

Wymęczone trzy punkty...

Hokeiści JKH GKS Jastrzębie po dwóch porażkach z rzędu dopisali do swojego konta trzy punkty, jednak styl wygranej z Naprzodem Janów pozostawiał wiele do życzenia. Mieliśmy prawo spodziewać się po naszym zespole znacznie więcej w starciu z outsiderem…

Wtorkowy pojedynek rozpoczął się zgoła sensacyjnie. W 12. minucie po ładnej kontrze goście objęli niespodziewane prowadzenie, gdy Marcin Wróbel wespół z Maksymem Kondraszowem zdołał pokonać Davida Marka. Rezultat ten utrzymał się aż do 39. minuty, co zapewne jest jednym z najlepszych osiągnięć Naprzodu w całym sezonie. Wielka była w tym zasługa świetnie broniącego Samuela Bernarda, który w sumie wychwycił niemal pół setki strzałów jastrzębian.

Gospodarze zdołali wyrównać stan rywalizacji dopiero pod koniec drugiej odsłony, gdy po trwającym kilkanaście minut oblężeniu po uderzeniu Henricha Jabornika tor lotu krążka zmienił Artem Iossafov. Spotkanie zostało rozstrzygnięte w trzeciej odsłonie. Podopieczni Roberta Kalabera w ciągu nieco ponad trzech minut zdobyli trzy gole, wychodząc na prowadzenie 4:1 po golach Jesse Rohtli, Henricha Jabornika i Łukasza Nalewajki, przy czym to ostatnie trafienie o mały włos nie zakończyło się tragicznie… Nalewajka otrzymał bowiem potężny cios krążkiem w twarz po uderzeniu Marisa Jassa. Guma po tym rykoszecie znalazła drogę do siatki, ale nasz były kapitan musiał opuścić taflę. Jak mówił po meczu trener Kalaber, bardzo niewiele zabrakło, aby krążek trafił w oko…

Nasz zespół chciał pójść za ciosem, ale zamiast podwyższenia wyniku oglądaliśmy popis Maksyma Kondraszowa, który po dwóch świetnych kontrach odzyskał sensacyjny kontakt dla gości. Wynik ustalił na dwanaście sekund przed syreną Maciej Urbanowicz, oddalając ryzyko doprowadzenia przez Naprzód do remisu.

Mecz z Janowem pokazał nam, że żadne spotkanie „samo się nie wygra”. Miejmy nadzieję, że z wtorkowych wydarzeń zostaną wyciągnięte odpowiednie wnioski, ponieważ już w piątek JKH GKS zagra „o sześć punktów” z Podhalem Nowy Targ.

28 stycznia 2020, Jastrzębie-Zdrój, 18:00
JKH GKS Jastrzębie – Naprzód Janów 5:3 (0:1, 1:0, 4:2)
0:1 Wróbel (Kondraszow, Kapłon) 11:20
1:1 Iossafov (Jabornik, Rohtla) 38:31
2:1 Rohtla (Urbanowicz, Jabornik) 43:30
3:1 Jabornik (Iossafov, Urbanowicz) 44:35, 5/4
4:1 Ł. Nalewajka (Jass, Auvinen) 46:46, 5/4
4:2 Kondraszow 48:22, 5/4
4:3 Kondraszow 55:27
5:3 Urbanowicz (Jabornik, Iossafov) 59:48

JKH GKS Jastrzębie: Marek – Auvinen, Jass, Urbanowicz, Wróbel, Wałęga – Jabornik, Kostek, Virtanen, Rohtla, Iossafov – Matusik, Radzieńciak, R. Nalewajka, Jarosz, Ł. Nalewajka – Gimiński, Pelaczyk.

Naprzód Janów: Bernard – Sarna, Kosakowski, Wróbel, Kondraszow, Wąsiński – Stępień, Krokosz, Rybak, Pohl, Rybak – Piper, Skrodziuk, Kapłon.

Strzały: 54 – 15 / Kary: 6 – 10 / Widzów: 300.
Sędziowali: Paweł Meszyński, Mateusz Krzywda (główni) oraz Dawid Mazur, Piotr Matlakiewicz (liniowi).

Źródło: JKH GKS Jastrzębie

Leave a comment

Send a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *