Przed nami Łukasz – podopieczny Fundacji Ogniwo

200-125 300-115 200-105 200-310 640-911 300-075 300-320 300-360 642-998 QV_DEVELOPER_01 400-101 700-501 117-201 70-696 700-505 600-199

Łukasz Kamiński

O urodzenia choruje na dziecięce porażenie okołoporodowe czterokończynowe.
Gdy Łukasz przyszedł na świat dostał 1ptk w skali Apgar, pamiętam jak dziś – wspomina mama- lekarz położył go obok mnie i powiedział, że nie żyje.. tak po prostu. Nie potrafiłam ani na chwilę powstrzymać swoich łez. Po jakimś czasie mimo, że nie dawano synowi szans na życie przenieśli go na OIOM. Wpojono nam, że syn umrze. Wpojono i pozostawiono. W takim przeświadczeniu byliśmy 20 dni. Wszystko było tak beznadziejne i niezrozumiałe. Lekarze kazali czekać na śmierć, tylko jak?

Nie, nasz syn nie chciał umierać. Nagle i zupełnie nieoczekiwania stan Łukasza się poprawił. Lekarze ze zdumieniem mówili, że to cud. I tak zaczęła się nasza historia z synem, zupełnie inna niż planowaliśmy. Inna nie znaczy gorsza.

Na swojej drodze spotkaliśmy przeróżnych lekarzy, lepszych i gorszych. Niestety znaczna większość „doradzała” młodej mamie oddać dziecko do hospicjum, po prostu porzuć i zapomnieć. Czy nikt z nich nie pomyślał że kocham syna nad życie? Czy to na naprawdę tak dziwne?
Na szczęści byli i lepsi lekarze, którzy owszem powiedzieli, że syn nigdy nie będzie zdrowy, ale ma mądre oczy i nimi zdobędzie świat. I tak jest.

Podobno Bóg nie daje cięższego krzyża niż jesteśmy w stanie udźwignąć. Mnie z pomocą rodziny udało się go unieść i wytrwale iść z nim do dziś. Po usłyszeniu bolesnej diagnozy obiecałam, ze zrobię wszystko, aby Łukasz był kimś ważnym, dlatego każdego dnia walczę o jego lepszą przyszłość – co nie zawsze jest łatwe. Nie raz musiałam udowadniać, że mój syn jest mądry. Niepełnosprawność nie zawsze wiąże się z upośledzeniem umysłowym, ludzie tak często to mylą, tak często o tym zapominają i słowami ranią chorą osobę. Po wielu trudach i znojach z Bożą pomocą udało się aby Łukasz uczęszczał do normalnej szkoły i uczył się jak inni, przecież jego mózg jest zdrowy. Takie rozwiązanie nie tylko pozwoliło poszerzać wiedzę Łukasza, ale dało mu coś więcej – ucieczkę od choroby, możliwość poczucia się normalnym dzieckiem. Syn nie lubi gdy przypomina mu się o jego niepełnosprawności, gdy ktoś się nad nim użala, ani czegokolwiek co przypomina mu o chorobie.

Mimo, że Łukasz nie potrafi siedzieć, chodzić i mówić jest bardzo ambitny i zawzięty, stale nad sobą pracuję i nie lubi być wyręczany. Swoje uczucia i potrzeby pokazuje oczami – korzysta z symboli blissa, których zna ok 1000. Ponad to 10 lat temu wszczepiono mu stymulator komórek mózgu który wycisza ruchy mimowolne.

Jako matka nie potrafię pogodzić się z chorobą dziecka, to prawdziwy dramat i niezrozumienie. Z kolei Łukasz widzi to inaczej, jest pogodzony z swoim losem. Od niego uczymy się wiary, nadziei i miłości. Łukasz często wskazuje na okno pokazując, że Bóg mu pomoże i kiedyś jeszcze będzie chodził. Wiara jest jego azylem, dlatego marzy aby pojechać na grób Jana Pawła II.

Łukasz Kamiński

 

Brak komentarzy.

Leave a comment