Do Janowa po trzy punkty

We wtorkowy wieczór hokeiści JKH GKS Jastrzębie zmierzą się na wyjeździe z Naprzodem Janów, który w tym sezonie nie miał okazji jeszcze zaznać radości z ekstraligowego zwycięstwa. Nic zatem dziwnego, że liderujący podopieczni Roberta Kalabera są zdecydowanym faworytem tego derbowego starcia.

Dawniej Naprzód Janów był jedną z wiodących sił polskiego hokeja. Jednak na powrót na podium zespół ten czeka od niemal trzydziestu lat. Pięciokrotny wicemistrz Polski (1971, 1973, 1977, 1989, 1992) aktualnie jest beniaminkiem rozgrywek elity, zderzenia z którą nie może uznać za sukces. Ekipa trenera Jacka Szopińskiego przegrała bowiem wszystkie spotkania (w tym również z Kadrą PZHL) i nie zdołała jeszcze ugrać nawet jednego punktu.

W pierwszym pojedynku Naprzodu z naszym zespołem na Jastorze padł wynik 6:1 (0:0, 3:0, 3:1), co goście uznali za niezłe osiągnięcie, bowiem zdołali przez pół godziny utrzymać remis, a następnie zdobyć pierwszą bramkę po powrocie do ekstraligi. Przebieg tego meczu musi stanowić ostrzeżenie dla drużyny trenera Kalabera, że tego rywala pod żadnym pozorem nie wolno lekceważyć. Cel jednak będzie jeden – spokojne trzy punkty i utrzymanie pozycji lidera.

Na koniec warto dodać, że pojedynki z Naprzodem Janów mają szczególne znaczenie dla wiceprezesa JKH GKS Jastrzębie Jana Miszka, który jest wychowankiem właśnie tego klubu. Jan Miszek w Naprzodzie rozpoczynał swoją przygodę z hokejem, tworząc „atak śmierci” wraz z Piotrem Wróblem i Ryszardem Jędrysikiem. – Razem ważyliśmy może ze 180 kg – wspominał z uśmiechem. Jako zawodnik rezerw Naprzodu Jan Miszek zagrał przeciw Górnikowi Jas-Mos na basenie w Zdroju, kiedy o odkrytym Jastorze nikt w rodzącym się Jastrzębiu nawet nie marzył.

Źródło: JKH GKS Jastrzębie

Leave a comment

Send a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *