Jarosław Skrobacz: Grać ofensywnie i przyjemnie dla oka

W sobotni wieczór nasz zespół w Niepołomicach zainauguruje sezon 2019/2020, na temat którego zadaliśmy kilka pytań trenerowi Jarosławowi Skrobaczowi.

Okres przygotowawczy w Pana ocenie udany? Ominęły nas poważniejsze kontuzje, a wyniki sparingów napawają optymizmem.
Jarosław Skrobacz: Nie wiem, czy powinniśmy przykładać aż tak dużą wagę do wyników sparingów. One nigdy nie odzwierciedlają całkowitej mocy zespołu, bo trenerzy wystawiają różne składy, czasami bardzo eksperymentalne, więc ciężko się do takich wyników odnieść. Wiadomo jednak, że lepiej wygrywać, niż przegrywać, ale liga i tak wszystko zweryfikuje.

A transfery? Dołączyło pięciu nowych zawodników, a podstawowych graczy udało się zatrzymać.
Jak to w Jastrzębiu – od początku nie nastawialiśmy się na spektakularne transfery. Musimy sobie zawsze zawężać etap poszukiwań. W tym roku ukierunkowaliśmy się na pozycje środkowego pomocnika i środkowego obrońcy. To były dla nas priorytety, podobnie jak bramkarz, więc cele zostały zrealizowane. Z naszego punktu widzenia bardzo wzmocniliśmy się pod kątem młodzieżowców, bo z tym w przeszłości różnie bywało. Teraz jesteśmy zabezpieczeni, a jakość wzrosła.

Mamy lepszy skład niż w poprzednim sezonie?
Udało się zatrzymać Adama Wolniewicza i Marka Mroza, do tego doszli bardzo fajni młodzieżowcy, jest rywalizacja w bramce. Zawodnicy, których chcieliśmy zatrzymać u nas zostali, więc odpowiadając na pytanie, to tak, chyba mamy mocniejszą kadrę.

Po zmianach regulaminowych pół ligi do końca może walczyć o awans. O co zatem w tym sezonie będzie walczyć GKS Jastrzębie?
Skoro pół ligi bije się o awans, to drugie pół bije się o utrzymanie. Dlatego dobrze byłoby załapać się do tej górnej połówki i na pewno z taką wiarą przystępujemy do rozgrywek, ale powtarzamy, że nasz cel na ten sezon skonkretyzujemy sobie po rundzie jesiennej.

Bartosz Jaroszek mówi, że mamy wszystko dopięte na ostatni guzik i nie mamy słabych stron. Zgadza się Pan z tym?
Bardzo chciałbym, żeby tak było, ale te słabe strony są i trzeba nad nimi cały czas pracować. Przez to też wzmocniliśmy się pod kątem fizycznym, mamy zawodników dobrze grających głową, wysokich, a czasami skład musi ulegać korektom tylko dlatego, że średnia wzrostu bardzo nam się obniża. Wtedy na stałe fragmenty, czy to w ataku czy w obronie, musimy szukać zawodników wysokich. Ten wzrost jest jedną ze słabszych stron, chociaż pewnie znaleźlibyśmy ich jeszcze kilka.

Co będzie naszą mocną stroną? Gra ofensywna, do przodu?
To, nad czym cały czas pracujemy. Poświęcamy masę czasu na zgrywanie zespołu i na granie czasami wręcz na pamięć. Mamy zawodników kreatywnych i chcemy to wykorzystać. Chcielibyśmy grać nie do końca szablonowo. Mamy ileś wariantów rozgrywania ataku pozycyjnego czy stałych fragmentów, ale też staramy się właśnie nie zamykać w szablonach. Staramy się grać ofensywnie, ale też przyjemnie dla oka.

Pierwszy mecz gramy z Puszczą, z którą w poprzednim sezonie dwukrotnie przegraliśmy. Czego się możemy spodziewać po tym meczu i jak zagrać, żeby wygrać?
Można powiedzieć, że to zespół niewygodny, ale z drugiej strony jest to po prostu zespół dobry. Nie lubię porównań, ale wydaje mi się, że ta drużyna jest podobnie budowana do naszej. Tam nigdy nie ma rewolucji kadrowej, też obracają się w kręgu czterech, pięciu, może sześciu nazwisk i po każdej rundzie pozycje są korygowane. Starają się zawsze skład wzmocnić. Teraz też się nie osłabili, a wręcz przeciwnie, czyli teoretycznie są zespołem lepszym niż w poprzednim sezonie. Jeśli chodzi o sparing w Rybniku, to było to jedno z tych spotkań, gdzie my mieliśmy szczęście, a Puszczy tego szczęścia zabrakło, bo był to mecz bardzo wyrównany i równie dobrze mogło się skończyć 0:2, dlatego z tego spotkania ciężko wyciągać jakiekolwiek wnioski.

Źródło: GKS Jastrzębie