SŁOWA Z KAPELUSZA: ZAKOŃCZYĆ PO SWOJEMU

SŁOWA Z KAPELUSZA: ZAKOŃCZYĆ PO SWOJEMU

Wstąpił na pocztę, potem poszedł na skoczowski rynek po gazety i już zamierzał jechać do Cieszyna, kiedy drogę zagrodziła mu jakaś natrętna kobieta. 

Opuścił szybę w samochodzie, a ona zaczęła: – Panie pośle, ratujcie! Zniecierpliwiony Gustaw Morcinek wysłuchał jej jazgotliwego narzekania, że cholery przeklęte…, że niesprawiedliwość…, że mogą ją w d… pocałować, a ona się nie ugnie i wódki nie da. Odjechał. Nie chciał znać więcej szczegółów. Nachalnych, nieśmiałych, skrzywdzonych i udających skrzywdzonych interesantów miał wielu. Niektóre historie opisał w felietonach, inne zaś dzisiaj można odtworzyć, ponieważ wydana została książka zbierająca dokumenty dotyczące działalności poselskiej Gustawa Morcinka. Z autorkami opracowania – prof. Krystyną Heską-Kwaśniewicz i dr Lucyną Sadzikowską z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach rozmawiałam niedawno w skoczowskim muzeum. Temat niełatwy, ale interesujący. Publiczność liczna, tematem zainteresowana, brała udział w dyskusji. A dyskusja, rzecz jasna, musiała też dotyczyć czasów PRL-u, bo w tych właśnie czasach Morcinek posłował.
***
 – Wstrzymano wykonanie decyzji jedynie dlatego, by utrzymać prestiż w stosunku do posła na sejm – tak kończy się jeden z urzędowych dokumentów.Kiedy się je czyta, wraca koszmar nowomowy – przeraża, a czasem bawi. Domagano się więc skrócenia czasokresu pracy, przywrócenia lekarzo-godzin, proszono o zwolnienie z więzienia, a wśród wymienionych zasług znalazł się fakt, że – jak petent zawiadomił z szacunkiem dla Władzy Ludowej – był niegdyś skarbnikiem komitetu budowy pomnika wdzięczności Armii Radzieckiej i posiada zaufanie partii. – My, chłopi z Istebnej, Jaworzynki i Koniakowa prosimy, żebyś zechciał załatwić sprawę uboju gospodarczego – to początek opisu kolejnego problemu. A inne? Przeróżne. Konfiskata przezroczy religijnych, budowa kaplicy na Salmopolu, przywrócenie zmienionego nazwiska uważanego za niemieckie, przepadek mienia właściciela uważanego za niemieckiego szpiega, uszczuplenie izb w mieszkaniu na poddaszu i tak dalej. – Wiem, że ma pan mało czasu pisząc nową powieść o górnikach dolnośląskich, będąc posłem, przewodniczącym lub członkiem w jedenastu organizacjach – czytamy w liście z 1954 roku.To prawda. Miał mało czasu. Zapytany przez dziennikarkę, co teraz pisze, powiedział, że pytanie powinno brzmieć – kiedy?
***
„Dzięki Gomułce mogę pisać, co chcę i kiedy chcę, telefon rdzewieje, mam czas, drogi czas, nie jestem posłem, wygrałem ogromny los w loterii życiowej, nie muszę się przejmować interwencjami, przeżywać cudzych tragedii pachnących oszustwem”.Skończyło się. Pamięć została, zostało przede wszystkim nieszczęsne przemówienie o przemianowaniu Katowic na Stalinogród, zostały dokumenty, świadectwo tragedii prawdziwych i pachnących oszustwem. Jako poseł interweniował, pomagał. Próbował.
***
Rozmawiałam swego czasu z Maciejem Kuglinem, spadkobiercą Morcinka. Pytałam o poglądy pisarza – posła. W odpowiedzi usłyszałam stanowcze: – Nigdy nie czuł się komunistą! I wspomnienie o tym, że stale słuchał Radia Wolna Europa, a jako poseł po prostu pomagał ludziom. Radio stoi do dziś. Został też czarny notes wielkości książki do nabożeństwa, w którym Gustaw Morcinek zapisywał swoje myśli, projekty książek, wspomnienia. Jest tam szkic „Ptaków niebieskich” z komentarzem: „szukanie drogi do nieba”. A na końcu jednego z fragmentów zapowiedział: – Zakończyć po swojemu. Czytając te słowa myślę, że nie wszystko udało mu się tak poprowadzić i tak zakończyć. Po swojemu. Scenariusz pisały czasy, w których żył. Niełatwe.

źródło :gloslive

Leave a comment

Send a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *