DECEMBER 9, 2022
AKTUALNOŚCI

Plebiscyt 1921:Cena śląskiej polskości

post-img

 

Plebiscyt 1921: Przegrana na Śląsku, wielkie zwycięstwo w naszych gminach. Cena śląskiej polskości

Marzec 1921 roku to czas, w którym na Górnym Śląsku powietrze gęstniało od napięcia, a brutalna kampania propagandowa wdzierała się do każdego domu. Kiedy 20 marca mieszkaniec Jastrzębia, Pawłowic czy Pielgrzymowic szedł do urny, ważyło się coś więcej niż tylko przebieg granic na mapie Europy. Ci ludzie decydowali o tym, kim są. Wyniki plebiscytu na naszym obszarze to nie suche statystyki – to opowieść o triumfie śląskiego serca nad potężną machiną państwową.

Ziarno zasiane w Pielgrzymowicach Aby w pełni zrozumieć ten fenomen, musimy cofnąć się do czasów najcięższej germanizacji. Niemiecka szkoła i urząd miały jeden cel: wykorzenić polską mowę i przekonać Ślązaków, że ich kultura jest gorsza.

Wtedy do walki o śląskie dusze stanął człowiek stąd – urodzony w Pielgrzymowicach w 1825 roku Karol Miarka. Ten wiejski nauczyciel i organista doskonale rozumiał, że aby Ślązak czuł się Polakiem, musi czytać po polsku. Jako redaktor pism i kalendarzy trafiał pod strzechy chłopskich domów. Za obronę naszej tożsamości był nękany procesami i spędził lata w pruskich więzieniach. To on wykonał mrówczą pracę u podstaw. Bez zasianego przez niego ziarna, późniejsze zwycięstwo przy plebiscytowych urnach nie byłoby możliwe

– choć trzeba przyznać z przymrużeniem oka, że w pobliskich Golasowicach musiał chyba słabiej grać na organach, bo tam jego idee nie zakorzeniły się tak mocno. 

Oficjalne raporty Międzysojuszniczej Komisji Rządzącej i Plebiscytowej na Górnym Śląsku.

 

Geniusz Korfantego i obietnica Autonomii Samo patriotyczne uniesienie mogło jednak nie wystarczyć w zderzeniu z niemiecką propagandą, która bezlitośnie straszyła „polską biedą”. Wojciech Korfanty przeforsował więc w warszawskim Sejmie uchwalenie 15 lipca 1920 roku Statutu Organicznego Województwa Śląskiego.

To był mistrzowski ruch. Obietnica szerokiej Autonomii – gwarantująca własny Sejm Śląski, zachowanie wypracowanych tu podatków na miejscu oraz utrzymanie wysokich standardów socjalnych – przeważyła szalę. Pozwoliła tysiącom niezdecydowanych poczuć, że w Polsce ich śląska gospodarność będzie szanowana.

Prawda o plebiscycie i podziałach: Wieś kontra dwór W ogólnym rozrachunku Polska przegrała plebiscyt – za Rzeszą opowiedziało się niemal 60% głosujących, w dużej mierze dzięki głosom tzw. emigrantów z głębi Niemiec. Ta przegrana doprowadziła do III Powstania Śląskiego. Jednak na naszych ziemiach sytuacja wyglądała diametralnie inaczej:

  • Jastrzębie-Zdrój: Jastrzębie Górne i Dolne to absolutna dominacja opcji polskiej (ponad 83%). Borynia poparła Polskę w ponad 77%.

  • Pawłowice i Pielgrzymowice: Przy imponującej frekwencji, w Pawłowicach i Pielgrzymowicach (licząc łącznie z obszarami dworskimi) ponad 70,5% głosujących opowiedziało się za Polską. Prężnie działała tu konspiracyjna Polska Organizacja Wojskowa z bohaterami takimi jak Ludwik Mikołajec czy Jerzy Niezgoda.

Gdzie leżał prawdziwy podział społeczeństwa? Prawdziwy dramat i polaryzację widać było w strukturze własności, co doskonale obrazuje przykład Bzia. We wsi poparcie dla Polski było miażdżące (536 do 43). Inaczej w obszarze dworskim (Bzie Zameckie), gdzie wielki kapitał i administracja wymusiły przewagę opcji niemieckiej (137 do 63).

Śląscy chłopi i robotnicy wybierali Polskę, wielki kapitał i majątki ziemskie – Niemcy.

Golasowice: Echa dawnej kolonizacji W tym pełnym napięć czasie istniały miejsca wyjątkowo trudne, jak Golasowice, gdzie aż 77,2% głosujących opowiedziało się za Niemcami.

Z czego to wynikało? Głównie z głębokiej historii demograficznej – dawnej kolonizacji na prawie niemieckim, która przez wieki ukształtowała specyficzną strukturę ludności w części tej wsi, a także z potężnych wpływów tamtejszych majątków.

Praca w polskich komisjach plebiscytowych w takim środowisku wymagała hartu ducha. Dlatego nazwiska takie jak Alojzy Kuśka, Jan Tekla czy Adam Wilk z Golasowic to symbole niezłomności.

Groziły im szykany, a nawet utrata życia, a ich odwaga przypieczętowała polskość tych ziem.

Rodzinne dramaty i widmo kordonu granicznego Wielka polityka to jedno, ale na dole, w naszych domach, decyzje przy urnach dyktowały często paraliżujące obawy. Ludzie zdawali sobie sprawę, że wytyczenie bezwzględnego kordonu granicznego niesie ryzyko odcięcia od ojcowizny, miejsca pracy, a co najgorsze – od najbliższych. Nierzadko zdarzało się, że przy jednym stole siedział brat agitujący za Polską i siostra sympatyzująca z Niemcami. Głosowano więc często z ogromnym lękiem, kierując się po prostu chęcią utrzymania rodziny w jednym państwie.

Nasze gminy obroniły swoją tożsamość. Śląski chłop i robotnik, uzbrojony w dziedzictwo Karola Miarki, obietnicę Korfantego i wiarę w to, kim jest, zmienił bieg historii.

A czy w Waszych rodzinach przetrwały opowieści o tamtych dramatycznych dniach i trudnych wyborach z 1921 roku? Dajcie znać w komentarzach!

opracował Alojzy Godos redakcja jas24info

foto AI

 

 

O Nas

Jastrzębski portal dialogu społecznego.
Unia Europejska
Mieszkańcy Jastrzębia i okolic