Cenowy wstrząs na stacjach. Pamiętacie panikę z początku wojny ? To był dopiero wstęp do filmu Hitchcocka!
Kiedy na początku wojny w Ukrainie ceny na stacjach nagle wystrzeliły, łapaliśmy się za głowy, wieszcząc paliwową apokalipsę. Wydawało nam się wtedy, że to absolutny szczyt drożyzny i historyczna katastrofa. Dziś, z portfelem uszczuplonym o kolejne setki złotych, wiemy jedno: tamte wydarzenia były zaledwie trzęsieniem ziemi na początku dobrego thrillera. Jak u Alfreda Hitchcocka – potem napięcie tylko rosło. Obecne uderzenie cen hurtowych pokazuje, że rynek paliw to wciąż tykająca bomba.
Weekend, który zmienił wszystko Sytuacja jest obecnie niezwykle dynamiczna. W miniony weekend (21 marca) doszło do drastycznych zmian w cennikach hurtowych. Podwyżki były na tyle gwałtowne, że bariera 8 złotych za litr oleju napędowego pękła z hukiem, a na horyzoncie majaczy już psychologiczny poziom 9 złotych.
Ten rynkowy wstrząs z potężnym impetem uderza w ceny detaliczne na stacjach benzynowych.
Najszybciej drożeje olej napędowy (ON). Benzyna (Pb95) to obecnie średnio wydatek rzędu 6,80 – 7,10 zł/l. Autogaz (LPG) rośnie wolniej, kosztując ok. 3,38 – 3,51 zł/l. Do niedawna na Śląsku, w tym u nas w okolicach Pawłowic, cieszyliśmy się jednymi z niższych stawek w kraju.
Niestety, potężne tąpnięcie w hurcie uderza równomiernie i te lokalne różnice będą w najbliższych dniach topnieć.
Do czyjej kieszeni trafiają nasze pieniądze? Zastanawialiście się, za co tak naprawdę płacicie? Wbrew powszechnej opinii, właściciele stacji nie zbijają na nas kokosów – ich marża to zaledwie około 1-3% ceny litra (często kilkanaście groszy). Lwią część, bo aż około 45-55%, pochłaniają koszty samego surowca (zakup ropy, transport, rafinacja).
A reszta? Reszta to podatki. Akcyza (ok. 18-20%), VAT (ok. 18-19% ceny końcowej), opłata paliwowa i emisyjna (3-4%) stanowią łącznie ponad 40% tego, co wyświetla się na pylonie.
Jak polskie ceny wyglądają na tle świata? Na globalnym rynku panują gigantyczne dysproporcje:
-
Paliwowe eldorado: W Wenezueli, Libii czy Iranie litr paliwa kosztuje w przeliczeniu kilkanaście groszy dzięki potężnym dotacjom rządowym.
-
Stany Zjednoczone i Japonia: W USA, dzięki własnej produkcji ropy, kierowcy płacą rzędu 3,50 – 4,50 zł za litr. W Japonii silne programy osłonowe utrzymują cenę na poziomie ok. 5,50 – 6,00 zł.
-
Podatkowa oaza w Europie: Luksemburg, dzięki niskiej akcyzie, utrzymuje ceny na poziomie 7,00 – 7,50 zł, przyciągając kierowców z sąsiednich krajów.
-
Bolesne rekordy: Liderem drożyzny na świecie jest Hongkong (nawet 12-13 zł za litr). W Europie przodują kraje takie jak Holandia, Szwajcaria czy Norwegia, gdzie za litr trzeba zapłacić nierzadko ponad 9-10 zł.
Jakie będą ceny na Święta? Czego możemy się spodziewać na Wielkanoc? Trend jest jasny – będzie drożej. Stacje nie mają wystarczającej "poduszki finansowej", by długo amortyzować hurtowe skoki. Ratunkiem przed świątecznymi wydatkami mogą okazać się jednak akcje lojalnościowe koncernów.
Warto odkurzyć telefony i zaktualizować aplikacje stacji paliw – specjalne przedświąteczne rabaty na litrze mogą być jedynym sposobem na tańsze tankowanie.
Jak przetrwać i oszczędzać? W obliczu szalejących cen warto wdrożyć kilka sprawdzonych nawyków, które realnie odciążą domowy budżet:
-
Eco-driving czyni cuda: Zmiana stylu jazdy to najszybszy sposób na oszczędności. Płynna jazda, unikanie gwałtownego przyspieszania i hamowania oraz obniżenie prędkości na trasie pozwalają zaoszczędzić nawet do 2 litrów paliwa na 100 kilometrów.
-
Czas odkurzyć rowery: Wiosenna pogoda sprzyja zmianie nawyków. Na krótkich dystansach zamiana czterech kółek na dwa to czysty zysk.
-
Na własnych nogach: Spacer do lokalnego sklepu nic nie kosztuje, a wychodzi na zdrowie. Warto na chłodno kalkulować, czy każdy wyjazd samochodem z garażu jest teraz absolutnie konieczny.
opracowal Teodor Wiśniewsko
redakcja jas24info
fota AI
%20(400%20x%20300%20px).png)