DECEMBER 9, 2022
AKTUALNOŚCI

Zbrodnia Katyńska 1940: Prawda, Miejsca Kaźni i Walka o Pamięć

post-img

 

Wiosna, która przyniosła śmierć. Prawda o Zbrodni Katyńskiej, której nie zasypała ziemia

Kwiecień to miesiąc, w którym przyroda z każdym dniem budzi się do życia. Jednak w polskiej pamięci historycznej ten czas na zawsze pozostanie naznaczony przerażającą ciszą, która zapadła wiosną 1940 roku. Zakończyliśmy radosny czas Świąt Wielkanocnych, dlatego to właśnie dziś, w chwili należnego skupienia, musimy przypomnieć o jednej z najokrutniejszych zbrodni dokonanych na narodzie polskim. Osiemdziesiąt sześć lat temu ruszyła bezlitosna, sowiecka machina śmierci.

Na mocy tajnej decyzji Biura Politycznego Komitetu Centralnego Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) z piątego marca 1940 roku, przypieczętowano los kilkudziesięciu tysięcy polskich obywateli. Trzeciego kwietnia z obozu w Kozielsku wyruszył pierwszy transport jeńców. Dzień później rozpoczęto systematyczne, masowe egzekucje. Strzałem w tył głowy mordowano oficerów Wojska Polskiego, funkcjonariuszy Policji Państwowej, Korpusu Ochrony Pogranicza, zasłużonych lekarzy, wybitnych naukowców i urzędników państwowych – stanowili oni elitę Drugiej Rzeczypospolitej.

Sowieckie dowództwo miało w tym bezwzględnym ludobójstwie jeden, precyzyjnie określony cel – dekapitację polskiego narodu. Wymordowano przeszło dwadzieścia tysięcy osób stanowiących fundament naszej państwowości: najbardziej twórczych, doskonale wykształconych, operatywnych i najzdolniejszych obywateli. Decydenci na Kremlu doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że bez swoich naturalnych liderów, polskie społeczeństwo będzie znacznie łatwiejsze do zniewolenia i podporządkowania.

Tych wybitnych ludzi tragicznie zabrakło zaledwie kilka lat później, gdy od podstaw kształtowały się powojenne realia. W miejsce wymordowanej, patriotycznej elity, w latach 1944 i 1945 na sowieckich czołgach przywieziono do kraju nowy aparat władzy. Byli to usłużni wobec Moskwy komuniści oraz tysiące sowieckich oficerów i politruków. Tych ostatnich nazywano "Pełniącymi Obowiązki Polaka". To oni, często zakładając polskie mundury i cynicznie przybierając polsko brzmiące nazwiska, zasilili nowe struktury bezpieczeństwa oraz wojsko. Zamiast prawowitych gospodarzy tej ziemi, mieli odtąd brutalnie kształtować powojenną polską rzeczywistość.

Sowiecki aparat terroru działał z nieludzką, chłodną, biurokratyczną precyzją. Zbrodnia Katyńska to w rzeczywistości tragedia wielu miejsc kaźni rozrzuconych na nieludzkiej ziemi. O każdym z nich musimy pamiętać z równą mocą:

  • Katyń i Smoleńsk – tam mordowano i grzebano w masowych, leśnych grobach jeńców z obozu w Kozielsku.

  • Charków i Piatichatki – jeńców przetrzymywanych w obozie w Starobielsku wywożono do Charkowa. W mrocznych piwnicach tamtejszego zarządu NKWD strzałem w potylicę odbierano im życie, a zbezczeszczone ciała zrzucano pod osłoną nocy do dołów śmierci w podcharkowskich Piatichatkach.

  • Twer i Miednoje – jeńców z obozu w Ostaszkowie zabijano w wewnętrznym więzieniu w Twerze (noszącym wówczas sowiecką nazwę Kalinin) i grzebano potajemnie w lasach pod Miednoje.

  • Bykownia i Kuropaty – do tej tragicznej listy należy bezwzględnie doliczyć Bykownię pod Kijowem oraz Kuropaty pod Mińskiem, które stały się ostatecznym miejscem spoczynku tysięcy Polaków z tak zwanej listy ukraińskiej i białoruskiej.

Nagła cisza i niewyobrażalny dramat rodzin

Wiosną 1940 roku do domów w całej Polsce przestały nadchodzić jakiekolwiek wiadomości z obozów jenieckich. Tysiące rodzin z ogromnym niepokojem czekały na najdrobniejszy znak życia. Ostatnie listy, pocztówki i przemycane z wielkim trudem tajne grypsy nosiły daty z marca i początku kwietnia 1940 roku. Nagle zapadła absolutna, przerażająca cisza. Listy rozpaczliwie wysyłane przez żony i matki wracały z lakoniczną adnotacją o zmianie miejsca pobytu adresata lub po prostu znikały bez śladu.

Co gorsza, dokładnie w tym samym czasie Sowieci wymierzyli cios prosto w bliskich zamordowanych. W kwietniu przeprowadzono zaplanowaną, masową deportację. Rodziny ofiar zsyłano w głąb Związku Sowieckiego, między innymi na stepy Kazachstanu. Skazywano w ten sposób kobiety, starców i dzieci na przeraźliwy mróz, głód i katorżniczą pracę, podczas gdy ich ojcowie, synowie i mężowie leżeli już w bezimiennych, zbiorowych mogiłach.

Prawda o tragicznym losie zaginionych oficerów ujrzała światło dzienne dopiero po trzech latach. Wiosną 1943 roku wojska niemieckie zajmujące terytorium Związku Sowieckiego, naprowadzone relacjami miejscowej ludności, rozpoczęły rozkopywanie ziemi w Lesie Katyńskim pod Smoleńskiem.

To właśnie 13 kwietnia 1943 roku Radio Berlin nadało na cały świat oficjalny, wstrząsający komunikat o odnalezieniu masowych grobów polskich oficerów.

To z tego powodu, na pamiątkę dnia, w którym zmowa milczenia została ostatecznie przerwana, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej w 2007 roku ustanowił 13 kwietnia oficjalnym Dniem Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej. Jest to data głęboko symboliczna.

Dowody wyciągnięte z ziemi

Po ogłoszeniu komunikatu natychmiast rozpoczęto prace ekshumacyjne. Za zgodą rządu Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie oraz władz Polskiego Państwa Podziemnego, na miejsce udała się delegacja Komisji Technicznej Polskiego Czerwonego Krzyża oraz Międzynarodowa Komisja Lekarska.

Widok, który eksperci zastali na miejscu, był wstrząsający. Z ziemi wydobywano kolejne, ułożone ciasno warstwy ciał w polskich mundurach. Większość ofiar miała ręce brutalnie skrępowane na plecach.

Najważniejsze dla prawdy historycznej okazały się jednak dowody ukryte tuż przy ofiarach. W kieszeniach oficerskich mundurów odnajdowano najdrobniejsze przedmioty osobiste: krzyżyki, ryngrafy z wizerunkiem Matki Boskiej, banknoty, a przede wszystkim – niewysłane listy do bliskich, kalendarzyki i osobiste pamiętniki.

Zapiski w nich urywały się nagle, najpóźniej w pierwszych dniach maja 1940 roku. Ta zbieżność dat stanowiła dla świata ostateczny, niepodważalny dowód sowieckiej winy.

Władze Związku Sowieckiego niemal natychmiast oskarżyły o dokonanie zbrodni Niemców, cynicznie wykorzystując to wydarzenie jako pretekst do całkowitego zerwania stosunków dyplomatycznych z polskim rządem. W ten właśnie sposób rozpoczął się trwający blisko pół wieku mroczny okres kłamstwa katyńskiego.

W powojennej, komunistycznej Polsce rodzinom ofiar systemowo odmawiano prawa do prawdy, a nawet do zwykłej, ludzkiej żałoby. Za głośne mówienie o prawdziwych sprawcach zbrodni groziły niezwykle surowe represje: więzienie, inwigilacja i ostateczne złamanie kariery zawodowej.

Walka o pamięć, nie o zemstę

Czas jednak nieubłaganie przemija. Wciąż żyją jeszcze ostatnie dzieci zamordowanych oficerów, choć z każdym upływającym rokiem jest ich coraz mniej. Pozostają wnuczkowie i kolejne pokolenia młodych Polaków, które przez dekady były systematycznie okłamywane w kwestii prawdy o tych wydarzeniach. Dziś naszym najwyższym, narodowym obowiązkiem jest przechowywać tę pamięć i nieustannie rozpowszechniać wiedzę o tej okrutnej zbrodni ludobójstwa.

Nie szukamy zemsty, lecz z pełną determinacją walczymy o cześć i dobre imię, które należą się tym bohaterom. Walczymy o to, by w świadomości kolejnych pokoleń przetrwała prawda o krwawej ofierze, jaką złożyli na ołtarzu Ojczyzny. We wszystkich częściach Polski po dziś dzień żyją rodziny, którym zrządzeniem zbrodniczego systemu brutalnie odebrano ojców, dziadków i mężów – tę niezwykle ważną, nieodżałowaną część naszej społecznej elity.

 

Cześć i chwała Bohaterom, wieczna pamięć poległym.

opracował Alojzy Godos redakcja jas24info

foto AI

 

 

 

O Nas

Jastrzębski portal dialogu społecznego.
Unia Europejska
Mieszkańcy Jastrzębia i okolic