Dlaczego nie lubię dyrektora Lipskiego?
Zapewne taki tytuł przyciągnąłby dziś rano wzrok niejednego poszukiwacza lokalnych sensacji i politycznych afer. Odpowiedź na tak postawione pytanie jest jednak prozaiczna i wielu krzykaczy może rozczarować: moje osobiste sympatie nie mają tu absolutnie żadnego znaczenia.
Funkcja dyrektora nowo powstałego Muzeum Miejskiego w Jastrzębiu-Zdroju to zbyt poważna sprawa, by sprowadzać ją do plebiscytu popularności.
Na szczęście ani ja nie jestem panną na wydaniu, a dr Jędrzej Lipski kawalerem, żebyśmy musieli się wzajemnie „lubić”.
Zamiast kierować się tanimi emocjami, jako dziennikarz wolę twardo stąpać po ziemi i opierać się na faktach. A te, w kontekście najnowszej instytucji kulturalnej w naszym mieście, rysują niezwykle ciekawy obraz.
Trudne początki nowej instytucji
Powołanie do życia Muzeum Miejskiego to bez wątpienia jeden z najważniejszych projektów w najnowszej historii Jastrzębia. Inicjatywa, o której dyskutowano w mieście od dekad, wreszcie nabrała realnych kształtów. Początki bywają jednak szorstkie. Nie jest tajemnicą, że to właśnie kwestie organizacyjne, metody zatrudniania i obsada stanowisk potrafią budzić największe emocje – zwłaszcza gdy mowa o budowaniu placówki od zupełnego zera.
To w pełni naturalne, że na tym etapie ścierają się różne wizje, a każda decyzja jest szeroko i burzliwie komentowana.
Problem pojawia się wtedy, gdy te naturalne organizacyjne tarcia są z premedytacją wykorzystywane w zupełnie innej grze. Obserwując to, co dzieje się wokół muzeum, mam dojmujące wrażenie, że to po prostu celowa próba manipulowania uczuciami czytelników.
Trudno nie powiązać tej zmasowanej krytyki z ogólnym, negatywnym nastawieniem części opozycji do wszelkich działań obecnej władzy w mieście.
Komu przeszkadzają inwestycyjne konkrety?
Dla Jastrzębia i całego regionu to bardzo szkodliwe zjawisko. Szczególnie teraz, gdy gołym okiem widać, że w trwającej kadencji po prostu wiele się udaje. Z powodzeniem realizowane są potężne projekty, o których przez lata mówiono: „nie da się”.
Skuteczny wykup strefy centrum, przejęcie historycznego budynku kina czy realne działania w kierunku budowy wymarzonego aquaparku – to tylko część zmian w mieście i nie są to puste obietnice, ale konkrety z ostatnich miesięcy.
Czuć w powietrzu gęstniejącą atmosferę żalu u tych, którym przez lata „się nie udało” lub którzy po prostu „nie potrafili”. To, o czym dyskutowano od dziesięcioleci, nagle ruszyło z miejsca. Stąd prawdopodobnie bierze się tak silna chęć umniejszenia każdego nowego sukcesu.
Fakty zamiast domysłów
W samym centrum tej politycznej burzy stanął nowy dyrektor, dr Jędrzej Lipski. Człowiek o imponującym życiorysie, działacz opozycji represjonowany w stanie wojennym, doświadczony dziennikarz i historyk. Zamiast merytorycznej dyskusji o przyszłości i tym, jak najlepiej upamiętnić historię miasta zrodzonego z węgla, w jego stronę rzucane są oskarżenia o polityczne nadanie, a mieszkańców straszy się widmem narodowej indoktrynacji.
Czy te obawy mają jakiekolwiek racjonalne podstawy, czy są jedynie kolejnym elementem nagonki przysłaniającej mrówczą pracę u podstaw? Ja nie wróżę z fusów. Wolę sprawdzać informacje u samego źródła.
Już jutro rano zapraszam Was na obszerny, ekskluzywny wywiad z nowym dyrektorem. Dr Lipski odpowiada w nim bez uników na najtrudniejsze pytania: o sobie, swojej drodze, trudnych emocjach wokół spraw kadrowych i przede wszystkim – o wizji przyszłości placówki, która ma służyć nam wszystkim.
A jeśli już koniecznie miałbym odpowiedzieć na tytułowe pytanie, dlaczego właściwie „nie lubię” dyrektora Lipskiego? Odpowiedź jest prozaiczna. Bo wiecznie nie ma czasu, jest ciągle zabiegany, do bólu skrupulatny, dokładny i wymaga ode mnie ogromnej cierpliwości.
Dowodem na to są choćby długie godziny mojego dziennikarskiego oczekiwania na wyważone i przemyślane w każdym calu odpowiedzi, a następnie przedłużający się, żmudny proces ich uważnej autoryzacji przed jutrzejszą publikacją. Jednak w czasach, gdy polityka tak często opiera się na bylejakości i powierzchownych emocjach, ta drobiazgowość to chyba jego najlepsza rekomendacja.
Czas oddzielić polityczne zagrywki od merytorycznej pracy. Zapraszam do lektury w poniedziałkowy poranek – to będzie materiał, który wiele wyjaśni.
Alojzy Godos
Redakcja jas24info

%20(400%20x%20300%20px).png)