Przemoc domowa: 49-latek wyrzucony z domu za atak na 78-letnią matkę
Dom powinien być najbezpieczniejszym miejscem na ziemi. Niestety, dla 78-letniej mieszkanki Jastrzębia-Zdroju stał się miejscem dramatu, i to za sprawą własnego syna. Dzięki natychmiastowej interwencji policji i zastosowaniu przepisów ustawy antyprzemocowej, 49-letni agresor musiał od razu opuścić mieszkanie, a kobieta odzyskała spokój.
Sygnał o pomoc i szybka reakcja Do zdarzenia doszło w minioną sobotę. Rodzinną awanturę przerwał drugi z synów, 54-letni brat agresora. To on zatelefonował na policję i poinformował, że 49-latek zaatakował ich starszą matkę – uderzył ją w twarz i mocno popychał.
Policjanci natychmiast pojawili się pod wskazanym adresem. Widząc stan seniorki i oceniając powagę sytuacji, od razu zatrzymali napastnika, który resztę nocy musiał spędzić w policyjnym areszcie. Po dokładnym zbadaniu okoliczności sprawy, funkcjonariusze podjęli jedyną słuszną decyzję: wobec mężczyzny wydano nakaz natychmiastowego opuszczenia mieszkania oraz bezwzględny zakaz zbliżania się do budynku i jego otoczenia przez najbliższe 14 dni.
Prawo po stronie ofiar – jak to działa w praktyce? Od końca 2020 roku (z ważnymi rozszerzeniami wprowadzonymi w 2023 roku) polskie prawo daje policji i Żandarmerii Wojskowej potężne narzędzia do ochrony osób pokrzywdzonych. Jeśli sprawca przemocy stwarza realne zagrożenie dla życia lub zdrowia domowników, służby mogą nakazać mu natychmiastową wyprowadzkę.
Takie nakazy zaczynają działać w ułamku sekundy – od momentu ich wydania. Co istotne, policja może po nie sięgnąć zarówno w trakcie samej interwencji domowej, jak i wtedy, gdy o przemocy dowie się z innych źródeł, na przykład od pracownika opieki społecznej. Standardowy czas ochrony to dwa tygodnie, jednak sąd – na wniosek osoby pokrzywdzonej – może ten okres znacząco wydłużyć.
Co wolno, a czego nie wolno sprawcy? Agresor, który musi opuścić dom, traci prawo do swobodnego korzystania z niego. Przysługują mu jednak określone, minimalne prawa:
-
Może zabrać ze sobą jedynie przedmioty osobistego użytku, rzeczy absolutnie niezbędne do pracy zawodowej oraz własne zwierzęta domowe.
-
Ma prawo później (tylko jeden raz) wrócić po resztę swojego mienia, ale może to zrobić wyłącznie w asyście policjanta i po wcześniejszym uzgodnieniu terminu.
-
Przysługuje mu prawo do złożenia zażalenia na decyzję służb do sądu rejonowego.
Z drugiej strony, nakłada się na niego surowe obowiązki. Musi podać policji adres, pod którym będzie przebywał, zostawić numer telefonu i na bieżąco informować o każdej zmianie tych danych.
Ochrona to nie tylko papier – konsekwencje złamania zakazu Wyprowadzenie sprawcy z domu to nie koniec działań policji. Funkcjonariusze mają obowiązek co najmniej trzykrotnie sprawdzić, czy agresor stosuje się do zakazów i czy ofiara jest bezpieczna.
Złamanie policyjnego zakazu zbliżania się niesie za sobą poważne i szybkie konsekwencje. W trybie przyspieszonym sprawcy grozi kara aresztu, ograniczenia wolności lub wysoka grzywna. Choć sam policyjny zakaz wygasa po 14 dniach, system sprawiedliwości ma czas, by zadziałać – sąd może w tym okresie nałożyć kolejne zabezpieczenia chroniące ofiarę lub, w przypadku postawienia zarzutów, zastosować wobec sprawcy tymczasowe aresztowanie.
: 49-latek wyrzucony z domu za atak na 78-letnią matkę
Dom powinien być najbezpieczniejszym miejscem na ziemi. Niestety, dla 78-letniej mieszkanki Jastrzębia-Zdroju stał się miejscem dramatu, i to za sprawą własnego syna. Dzięki natychmiastowej interwencji policji i zastosowaniu przepisów ustawy antyprzemocowej, 49-letni agresor musiał od razu opuścić mieszkanie, a kobieta odzyskała spokój.
Sygnał o pomoc i szybka reakcja Do zdarzenia doszło w minioną sobotę. Rodzinną awanturę przerwał drugi z synów, 54-letni brat agresora. To on zatelefonował na policję i poinformował, że 49-latek zaatakował ich starszą matkę – uderzył ją w twarz i mocno popychał.
Policjanci natychmiast pojawili się pod wskazanym adresem. Widząc stan seniorki i oceniając powagę sytuacji, od razu zatrzymali napastnika, który resztę nocy musiał spędzić w policyjnym areszcie. Po dokładnym zbadaniu okoliczności sprawy, funkcjonariusze podjęli jedyną słuszną decyzję: wobec mężczyzny wydano nakaz natychmiastowego opuszczenia mieszkania oraz bezwzględny zakaz zbliżania się do budynku i jego otoczenia przez najbliższe 14 dni.
Prawo po stronie ofiar – jak to działa w praktyce? Od końca 2020 roku (z ważnymi rozszerzeniami wprowadzonymi w 2023 roku) polskie prawo daje policji i Żandarmerii Wojskowej potężne narzędzia do ochrony osób pokrzywdzonych. Jeśli sprawca przemocy stwarza realne zagrożenie dla życia lub zdrowia domowników, służby mogą nakazać mu natychmiastową wyprowadzkę.
Takie nakazy zaczynają działać w ułamku sekundy – od momentu ich wydania. Co istotne, policja może po nie sięgnąć zarówno w trakcie samej interwencji domowej, jak i wtedy, gdy o przemocy dowie się z innych źródeł, na przykład od pracownika opieki społecznej. Standardowy czas ochrony to dwa tygodnie, jednak sąd – na wniosek osoby pokrzywdzonej – może ten okres znacząco wydłużyć.
Co wolno, a czego nie wolno sprawcy? Agresor, który musi opuścić dom, traci prawo do swobodnego korzystania z niego. Przysługują mu jednak określone, minimalne prawa:
-
Może zabrać ze sobą jedynie przedmioty osobistego użytku, rzeczy absolutnie niezbędne do pracy zawodowej oraz własne zwierzęta domowe.
-
Ma prawo później (tylko jeden raz) wrócić po resztę swojego mienia, ale może to zrobić wyłącznie w asyście policjanta i po wcześniejszym uzgodnieniu terminu.
-
Przysługuje mu prawo do złożenia zażalenia na decyzję służb do sądu rejonowego.
Z drugiej strony, nakłada się na niego surowe obowiązki. Musi podać policji adres, pod którym będzie przebywał, zostawić numer telefonu i na bieżąco informować o każdej zmianie tych danych.
Ochrona to nie tylko papier – konsekwencje złamania zakazu Wyprowadzenie sprawcy z domu to nie koniec działań policji. Funkcjonariusze mają obowiązek co najmniej trzykrotnie sprawdzić, czy agresor stosuje się do zakazów i czy ofiara jest bezpieczna.
Złamanie policyjnego zakazu zbliżania się niesie za sobą poważne i szybkie konsekwencje. W trybie przyspieszonym sprawcy grozi kara aresztu, ograniczenia wolności lub wysoka grzywna. Choć sam policyjny zakaz wygasa po 14 dniach, system sprawiedliwości ma czas, by zadziałać – sąd może w tym okresie nałożyć kolejne zabezpieczenia chroniące ofiarę lub, w przypadku postawienia zarzutów, zastosować wobec sprawcy tymczasowe aresztowanie.
źródło: policja jastrzębie

%20(400%20x%20300%20px).png)