-
Dwa lata po upadku słynnego baneru. Historyczne inwestycje, 58 milionów na minusie i walka o przetrwanie Jastrzębia
Równo dwa lata po historycznych wyborach mówimy: „sprawdzam”. Gigantyczny remont lodowiska, budowa aquaparku i zielona energia zderzają się dziś z potężnym deficytem, zapaścią JSW i upadkiem jastrzębskiego sportu. Jak ocenić dwa lata rządów Michała Urgoła?
„Nie oddamy miasta w ręce PiS” – ten olbrzymi baner, który w gorącym okresie kampanii wyborczej zawisł na jednym z jastrzębskich bloków, miał być symbolem oporu i gwarancją utrzymania status quo. 21 kwietnia 2024 roku stał się jednak wyłącznie historią.
To właśnie wtedy, dokładnie dwa lata temu, mieszkańcy podjęli decyzję o zakończeniu pewnej epoki. Wieloletnia prezydent musiała uznać wyższość Michała Urgoła – który, startując z silnym poparciem prawicy, przekonał do siebie jastrzębian.
Dziś, w przededniu rocznicy tamtego przełomu, czas powiedzieć: „sprawdzam”. Co zrobiono z tym mandatem zaufania w dobie największego kryzysu gospodarczego od lat?
Koniec z mitem „nie da się”. Inwestycje z prawdziwego zdarzenia Przez lata w Jastrzębiu-Zdroju na wiele pomysłów odpowiedź bywała jedna: „nie da się, brakuje środków”. Ostatnie dwa lata brutalnie zweryfikowały ten syndrom. Prezydentura Michała Urgoła pokazała, że miasto potrafi płynnie zamknąć odziedziczone place budowy i z ogromnym rozmachem ruszyć z nowymi.
Kiedy podsumujemy te 24 miesiące, na liście faktycznych sukcesów i przełamań wieloletniego marazmu wyraźnie wybijają się:
-
Wielki remont lodowiska – potężna inwestycja za około 70 milionów złotych. Projekt, którego poprzednia władza nie potrafiła podjąć, dziś staje się faktem i ratuje jastrzębską infrastrukturę sportową.
-
Budowa aquaparku – to twarda i konsekwentna realizacja najważniejszej obietnicy wyborczej. Nowa administracja udowadnia tym samym, że dotrzymuje słowa i potrafi tworzyć nowoczesne strefy rekreacji.
-
Wykup Strefy Centrum oraz budynku Kina Centrum – strategiczne decyzje, które wreszcie pozwalają miastu odzyskać kontrolę nad własnym śródmieściem.
-
Budowa nowej szkoły na ul. Kaszubskiej – długo wyczekiwana inwestycja dla dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.
-
Zielona rewolucja energetyczna – Jastrzębie wreszcie zaczyna tworzyć własne źródła energii, odważnie stawiając na fotowoltaikę oraz energię z biogazowni.
-
Walka o powrót kolei do Jastrzębia – projekt przestał być tylko przedwyborczą obietnicą i wszedł w fazę realnych działań.
Zderzenie z algorytmami. 58 milionów na minusie Ten imponujący, bezprecedensowy rozpęd inwestycyjny zderzył się jednak z brutalną rzeczywistością. Jesienią ubiegłego roku Jastrzębie-Zdrój boleśnie odczuło decyzje obecnej koalicji rządowej. W wyniku wdrożenia kontrowersyjnych algorytmów oceny „zamożności”, z miejskiej kasy wyparowały miliony złotych subwencji, a wpływy z PIT zostały administracyjnie ucięte.
Trudno dziś pisać o budżetowym eldorado, gdy w miejskiej kasie brakuje 58 milionów złotych. Ten deficyt to dziś konieczny lewar finansowy dla prowadzonych projektów, ale też dowód na to, w jak trudnym położeniu znalazł się samorząd. Choć Jastrzębie wciąż utrzymuje 7. miejsce wśród miast na prawach powiatu na Śląsku w prestiżowym Rankingu Samorządów „Rzeczpospolitej”, to zderzenie z narzuconą z góry dziurą budżetową jest niezwykle bolesne.
Nóż w plecy dla sportu. Błyskawiczne zwijanie się gospodarki Obecne sukcesy inwestycyjne to zaledwie próba zbudowania tarczy na uderzenie, które właśnie dewastuje miasto na innych polach. Prawda jest bezlitosna. Kończy się era, w której Jastrzębska Spółka Węglowa była gwarantem stabilności.
Firma weszła w fazę olbrzymich problemów finansowych, co natychmiast uderzyło w miejskie dochody. Najbardziej wstrząsający rachunek za ten upadek płaci właśnie sektor społeczny. Organizacje pozarządowe i sport otrzymały przysłowiowy nóż w plecy. Ogłoszenie upadłości przez piłkarski GKS Jastrzębie i wycofanie się z II ligi, a następnie szokująca decyzja o wycofaniu siatkarzy Jastrzębskiego Węgla z rozgrywek PlusLigi, to nie są tylko sportowe dramaty. To przerażający dowód na to, że nasza oparta na jednym filarze gospodarka zwija się w błyskawicznym tempie.
Ostatnia szansa na terenach po KWK JAS-MOS Przez dziesięciolecia Jastrzębie-Zdrój traktowane było przez władze w Warszawie jak darmowy magazyn surowcowy, zostawiając nam w zamian głównie szkody górnicze. Dziś rozwój miasta przestał być tylko kwestią nowych murów czy dróg – stał się dosłowną walką o tlen dla biznesu.
Sztandarowym poligonem tej bitwy są tereny po likwidowanej kopalni JAS-MOS. Porządkowanie spraw własnościowych i kreowanie warunków dla inwestorów to dziś sprawa życia i śmierci dla miasta. Bez tego marzenia o fabrykach pozostaną tylko zadrukowanym papierem.
Najważniejszy test: Zatrzymać ucieczkę młodych Ten morderczy wyścig z czasem ma jedną stawkę: zatrzymanie odpływu młodych ludzi z miasta. Młodzież, widząc upadające kluby sportowe i kurczące się perspektywy w górnictwie, wybiera bilet w jedną stronę.
Dwa lata po historycznych wyborach widać, że samorząd walczy o swoje i dowozi historyczne inwestycje, od lodowiska po aquapark. Ale to wciąż uśmierzanie bólu pacjenta, któremu właśnie odłączają główne źródło zasilania. Ostateczny sprawdzian dla Michała Urgoła trwa.
Zwycięstwo nadejdzie dopiero w dniu, w którym tereny na JAS-MOS-ie faktycznie zapełnią się nowoczesnymi firmami, a młodzi jastrzębianie dostaną twardy dowód, że w mieście targanym węglowym kryzysem w ogóle da się jeszcze zaplanować bezpieczną przyszłość.
opracował Alojzy Godos
redakcja jas24info
foto Michał Urgoł
#Jastrzębie-Zdrój, #Michał Urgoł, #JSW, #kryzys górniczy, #KWK JAS-MOS, #GKS Jastrzębie, #Jastrzębski Węgiel, #budżet miasta, #upadłość, #inwestycje

%20(400%20x%20300%20px).png)