DECEMBER 9, 2022
AKTUALNOŚCI

Szacunek, który kruszył mury.

post-img

Szacunek, który kruszył mury. O pamięci, której nam dzisiaj brakuje

Pamięć o Janie XXIII i Janie Pawle II blednie dziś w cieniu politycznych przepychanek. 27 kwietnia, w rocznicę ich historycznej kanonizacji, warto spojrzeć w lustro i zapytać wprost: co zrobiliśmy z ich dziedzictwem i dlaczego tak łatwo przychodzi nam deptać wspólną historię?

Dziedzictwo, które wychodzi poza mury Kościoła

Rozmowę o tym dziedzictwie warto zacząć od Jana XXIII, zwanego „Dobrym Papieżem”. Był to człowiek o potężnej posturze i jeszcze większym dystansie do siebie. Kiedy niesiono go w papieskiej lektyce, potrafił z empatią i humorem rzucić do uginających się tragarzy: „Powiedzcie, synowie, czy wy tam na dole dajecie jeszcze radę?”.

Pod tym ciepłym uśmiechem kryła się jednak twarda odwaga. To on miał siłę, by otworzyć skostniałe struktury instytucji na powiew świeżości, którego świat desperacko wtedy potrzebował.

A potem nadszedł Karol Wojtyła. Bądźmy ze sobą szczerzy – niezależnie od osobistego stosunku do religii czy Kościoła, w jakimkolwiek obiektywnym zestawieniu najwybitniejszych Polaków w historii, Jan Paweł II zawsze zajmie w nim czołowe miejsce. Jego wpływ na losy świata wymyka się ciasnym podziałom na lewicę i prawicę. Był mężem stanu, który w centrum wszystkiego postawił godność jednostki.

Jego rola w obaleniu komunizmu to nie tylko polska duma, to europejski fakt historyczny. Jan Paweł II nie walczył siłą zbrojną, lecz potęgą słowa i niezłomnością moralną. To jego postawa stała się iskrą, która wywołała lawinę, prowadząc do kruszenia żelaznej kurtyny nie tylko nad Wisłą, ale w całej Europie Środkowo-Wschodniej.

Chylą przed nim czoła najwięksi humaniści i przywódcy świata. Dlaczego więc my w Polsce mamy z tym problem?

Pamięć, która staje się ofiarą cynizmu

Tym bardziej razi nasza dzisiejsza, wybiórcza pamięć i przyzwolenie na to, by w debatę publiczną wdzierała się zwykła drwina z tego, co dla wielu stanowi fundament tożsamości. To nie jest kwestia politycznych sympatii, lecz elementarnych standardów.

Trudno wymazać z pamięci incydent z 1997 roku, gdy po lądowaniu helikoptera jeden z polityków w kpiący sposób parodiował gest całowania polskiej ziemi – gest będący symbolem szacunku Papieża do ojczyzny. W państwie o dojrzałej kulturze politycznej, niezależnie od tego, kto akurat sprawuje władzę, taki akt bezczelności skutkowałby dożywotnią czerwoną kartką w życiu publicznym.

A jak jest w naszych realiach? Osoba odpowiedzialna za tamten niesmak – Marek Siwiec – decyzją obecnego marszałka Sejmu, Włodzimierza Czarzastego, wraca na zaszczytne stanowisko Szefa Kancelarii Sejmu.

Tu nie chodzi o uderzanie w jedną opcję polityczną. Tu chodzi o zadanie fundamentalnego pytania: czy naprawdę godzimy się na to, by osoby, którym zabrakło klasy i elementarnego szacunku do narodowych symboli, nadal decydowały o standardach naszej przestrzeni publicznej? Czy taka ma być ta obiecywana „nowa jakość”?

Czas na powrót do przyzwoitości

Ten sam mechanizm cynicznego rozgrywania historii uderza w nas przy innych bolesnych rocznicach. Amerykański generał George Patton słusznie zauważył: „Jeśli wszyscy myślą tak samo, to znaczy, że nikt nie myśli”. Otwarty spór i krytyczne spojrzenie na przeszłość to filary wolnego społeczeństwa. Jednak różnica poglądów kończy się tam, gdzie zaczyna się brak szacunku do ofiar i bohaterów.

Zbrodnia katyńska czy tragedia smoleńska to dramaty, które powinny jednoczyć nas w ciszy i zadumie. Kiedy jednak miejsca pamięci – zarówno te ogólnokrajowe, jak i nasze lokalne, co dało się zauważyć chociażby przy okazji ostatniej wystawy w Muzeum Miejskim w Jastrzębiu-Zdroju – stają się areną politycznych przepychanek i budowania partyjnego kapitału, stajemy się ubożsi jako wspólnota. Nie wolno nam deptać pamięci zmarłych tylko po to, by brylować w sondażach.

Dziś, bardziej niż kiedykolwiek, potrzebujemy powrotu do korzeni przyzwoitości. Do szacunku, który potrafi łączyć ludzi ponad ich wiarą i światopoglądem – dokładnie takiego szacunku, jakiego wymagał od siebie i od nas Jan Paweł II. Zatrzymajmy się na chwilę refleksji.

Czy naprawdę chcemy zostawić naszym dzieciom w spadku wyłącznie państwo zbudowane na fundamencie wiecznej drwiny i plemiennego konfliktu?

opracowal Alojzy Godos

redakcja jas24info

 

 

 

O Nas

Jastrzębski portal dialogu społecznego.
Unia Europejska
Mieszkańcy Jastrzębia i okolic