DECEMBER 9, 2022
AKTUALNOŚCI

Polska na energetycznej żyle złota.

post-img

 

Polska na energetycznej żyle złota. Czy możemy być potęgą niczym Arabia Saudyjska?

 Polska na energetycznej żyle złota. Węgiel, AI i suwerenność  Wydajemy miliardy na import energii, siedząc na zasobach równych Arabii Saudyjskiej. Czy nowoczesne technologie, sztuczna inteligencja i zgazowanie węgla mogą uratować polskie górnictwo i gospodarkę? Poznaj analizę.

W 2024 roku Polska wydała na import surowców energetycznych gigantyczną kwotę 112 miliardów złotych.Paradoksalnie, kupujemy energię od państw, które w ostatecznym rozrachunku mają jej znacznie mniej od nas. Pod polską ziemią kryje się bowiem uśpiony potencjał, który – wsparty nowoczesną technologią – mógłby zapewnić nam całkowitą suwerenność i pozycję globalnego gracza. Dlaczego więc z niego nie korzystamy?

W debacie publicznej dominuje narracja, że polskie górnictwo to skarbonka bez dna, a unijna polityka klimatyczna to wyrok na ten sektor. Ale czy węgiel musi być jedynie brudnym, problematycznym paliwem, które po prostu spalamy w piecach?

Nowe, fascynujące światło na ten problem rzuca koncepcja ekspercka Macieja Świrskiego. Zmusza ona do głębokiego przemyślenia polskiej strategii przemysłowej.

Skala zasobów, która zmienia układ sił na świecie

Zróbmy prosty eksperyment myślowy. Gdybyśmy przeliczyli energię zmagazynowaną w polskich zasobach węgla kamiennego i brunatnego na uniwersalne jednostki (petadżule), okazałoby się, że dysponujemy wartością rzędu 1,8 miliona PJ.

Dla porównania: Arabia Saudyjska – globalny synonim energetycznego bogactwa – posiada zasoby ropy i gazu oceniane na około 2 miliony PJ. To dokładnie ten sam rząd wielkości!

Mamy pod stopami energię, która wystarczyłaby nam na setki lat funkcjonowania, a mimo to zachowujemy się jak państwo podwyższonego ryzyka, uzależnione od kaprysów zagranicznych dostawców.

Dlaczego nasz węgiel jest "drogi"? Problem leży w technologii, nie w geologii

Głównym argumentem uderzającym w polski węgiel są koszty jego wydobycia – nierzadko sięgające od 900 do 1100 złotych za tonę. Tymczasem w Chinach, na podobnych lub nawet większych głębokościach, koszt ten waha się w granicach 30–60 dolarów. Skąd ta przepaść? Odpowiedzią nie jest inna struktura skał, lecz drastycznie inne podejście do technologii.

Azjatyckie kopalnie zostały wymyślone na nowo. Dzisiejsze wydobycie wspierają tam:

  • Algorytmy sztucznej inteligencji (AI),

  • Cyfrowe modelowanie 3D górotworu,

  • Przemysłowe sieci 5G.

Ściany wydobywcze są tam w pełni zautomatyzowane i sterowane z bezpiecznych, klimatyzowanych pokojów na powierzchni. Pozwala to ograniczyć liczbę pracowników w najbardziej niebezpiecznych strefach pod ziemią nawet o 80%. Polska posiada fantastyczne, światowej klasy kompetencje inżynierskie, aby ten model zaadaptować.

Możemy zamienić kopalnie – z przestarzałych zakładów opartych na wyczerpującej fizycznej pracy – w ultranowoczesne centra technologiczne.

Technologiczny skok to nie bezrobocie. To nowa szansa dla Śląska

Gdy słyszymy słowa „automatyzacja” i „redukcja załogi na dole”, natychmiast pojawia się strach o miejsca pracy. To zrozumiałe, ale błędne założenie.

Zmiana modelu wydobycia nie oznacza, że ludzie przestaną być potrzebni. Zmieni się po prostu charakter ich pracy. Nowoczesne, cyfrowe kopalnie nie potrzebują górników z kilofami – potrzebują:

  • Wykwalifikowanych operatorów maszyn sterowanych z powierzchni,

  • Inżynierów mechatroniki i robotyki,

  • Analityków Big Data,

  • Specjalistów utrzymania ruchu.

Co więcej, budowa nowoczesnego ekosystemu wokół węgla to potężny impuls rozwojowy. Wokół zmodernizowanych kopalń wyrosną nowe gałęzie przemysłu – chemia, logistyka, IT. Dla śląskich rodzin, od pokoleń związanych z przemysłem, to gwarancja bezpieczeństwa ekonomicznego i wysokich zarobków na kolejne dekady. Bez konieczności migracji z rodzinnych stron.

Koniec z „księżycowym krajobrazem”. Sprawiedliwość dla regionów

Powiedzmy to wprost: obecny model po prostu "zamykania kopalń" i zostawiania samorządów samych sobie to drastyczna niesprawiedliwość. Regiony pogórnicze przez dekady budowały potęgę gospodarczą Polski. Dziś, w "nagrodę", zostawia się je ze szkodami górniczymi, zdegradowanym krajobrazem i uciekającym kapitałem.

Nowoczesne technologie wydobywcze odwracają ten wektor. Zamiast porzucać tereny, możemy tworzyć na nich innowacyjne huby technologiczne. Cyfrowe symulacje wpływu na górotwór sprawiają, że wydobycie staje się przewidywalne i łagodne dla środowiska na powierzchni.

Potężny potencjał ludzki nie idzie na marne, a lokalne społeczności budują dobrobyt w oparciu o innowacje, a nie tylko wspomnienia dawnej świetności.

Węgiel jako nowoczesna platforma przemysłowa

Kluczowa zmiana mentalna musi dotyczyć tego, co robimy z wydobytym surowcem. Jak trafnie argumentuje Maciej Świrski, rozwiązaniem jest zgazowanie węgla. W tym procesie węgiel przestaje być brudnym opałem. Staje się cennym surowcem chemicznym – punktem wyjścia dla kluczowych gałęzi gospodarki:

  • Energetyka i rolnictwo: Produkcja gazu syntezowego pozwala na uzyskanie czystego metanu dla elektrowni gazowych oraz amoniaku, który jest fundamentem produkcji nawozów sztucznych.

  • Paliwa przyszłości: Z wodoru uzyskanego w tym procesie można zasilać transport ciężki, lotnictwo, a także dekarbonizować hutnictwo.

  • Chemia i bezpieczeństwo żywnościowe: Przetwórstwo pozwala na produkcję kwasu mrówkowego czy etylenu dla zaawansowanej chemii polimerowej. Dodatkowo, z węgla brunatnego produkować można huminę – substancję ratującą strukturę gleb i zwiększającą ich retencję wody.

Syndrom spętanego słonia

Polska przypomina dziś słonia z opowieści Rudyarda Kiplinga. Potężne zwierzę, które za młodu uwiązano grubym łańcuchem do pala, dorasta i zostaje przywiązane już tylko cienkim sznurkiem. Mimo to słoń stoi w miejscu. W jego głowie wciąż istnieje głębokie przekonanie, że nie potrafi się zerwać.

Koszty transformacji naszych kopalń w inteligentne zakłady i budowa infrastruktury do zgazowania węgla wyniosłyby ułamek tego, co każdego roku bezpowrotnie wydajemy na import cudzej energii. Wymaga to jednak odwagi politycznej, odrzucenia dogmatów i przełamania mentalnych barier.

Państwo, które pojawiłoby się dziś w Europie z funkcjonującą, zamkniętą technologią przetwórstwa węgla o zerowej emisji netto, nie musiałoby prosić unijnych biurokratów o ustępstwa.

Ono dyktowałoby nowe warunki gry.


Źródło informacji: Artykuł powstał na bazie koncepcji i danych przedstawionych przez Macieja Świrskiego w tekscie opublikowanym na łamach czasopisma „Wszystko co Najważniejsze”.

O Autorze oryginału: Maciej Świrski – Założyciel Reduty Dobrego Imienia. Były członek zarządu PAP (2006-2009) i przewodniczący rady nadzorczej PAP (2017-2022). W latach 2022-2025 przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

 

 

O Nas

Jastrzębski portal dialogu społecznego.
Unia Europejska
Mieszkańcy Jastrzębia i okolic