DECEMBER 9, 2022
AKTUALNOŚCI

Od „nowej świeckiej tradycji”

post-img

 

Od „nowej świeckiej tradycji” do śląskich Nepomuków. Dlaczego nie wolno nam zapomnieć o korzeniach?

Pamiętacie kultową scenę z komedii „Miś” Stanisława Barei? W gabinecie prezesa klubu sportowego „Tęcza”, trener Wacław Jarząbek wręcza Ryszardowi Ochódzkiemu tekturową tackę. Oznajmia przy tym z dumnym namaszczeniem: „Paróweczki, panie prezesie! To nasza nowa, świecka tradycja”.

Ta genialna satyra na realia PRL-u na stałe weszła do naszego języka. Dlaczego wciąż nas śmieszy? Bo doskonale obrazuje zjawisko tworzenia na siłę sztucznych, absurdalnych i pozbawionych głębszego sensu zwyczajów. Pokazuje, co dzieje się, gdy prawdziwa kultura zostaje zastąpiona przez ideologiczny substytut.

Natura nie znosi próżni. Ludzka kultura również. Jeśli zapomnimy o autentycznych, ugruntowanych przez stulecia tradycjach wyrosłych z chrześcijańskiego dziedzictwa, powstanie niebezpieczna pustka. A tę pustkę natychmiast wypełnią „nowe, świeckie” wymysły. Idealną okazją do zatrzymania się w tym biegu jest wczorajsza data. 16 maja w kalendarzu liturgicznym wspominaliśmy św. Jana Nepomucena. Postać, której ślady mijamy codziennie, często zupełnie o tym nie wiedząc.

Kim jest cichy strażnik z przydrożnych kapliczek?

Dla wielu współczesnych przechodniów rzeźby stojące przy śląskich drogach to po prostu „jakieś stare, omszałe figury”. Nic bardziej mylnego. Te charakterystyczne, lokalne „nepomuki” to twardy dowód naszej wielowiekowej, skomplikowanej tożsamości.

Kim był człowiek, który trafił na śląskie rozstaje dróg? Jan, czeski kapłan urodzony około 1350 roku w Pomuku, zginął tragicznie w 1393 roku. Na rozkaz króla Wacława IV został związany i zrzucony z praskiego Mostu Karola wprost do odmętów Wełtawy. Czy zapłacił życiem za obronę tajemnicy spowiedzi zazdrosnej królowej Zofii? Tak głosi żywa od stuleci legenda.

To właśnie w Pradze, na słynnym Moście Karola, znajduje się dziś najważniejsza, najstarsza (pochodząca z 1683 roku) i najbardziej znana brązowa figura tego świętego. Codziennie tysiące turystów z całego świata dotykają wypolerowanych do złota płaskorzeźb pod pomnikiem, wierząc, że przyniesie im to szczęście i gwarancję powrotu do czeskiej stolicy.

W ikonografii święty przedstawiany jest z palcem na ustach. Towarzyszy mu pięć gwiazd. Układają się one w łacińskie słowo TACUI – co oznacza: „milczałem”. Tradycja mówi też, że to właśnie pięć niezwykłych świateł wskazało mieszkańcom Pragi miejsce w rzece, gdzie spoczęło ciało męczennika. Charakterystyczny jest też jego strój – ubrany w rokietę (komżę), sutannę, futrzany almucjusz i biret, bywa łatwo rozpoznawalny na tle innych świętych.

 Od rzek po... głębokie kopalnie soli

Sama męczeńska śmierć w Pradze nie tłumaczy jednak, dlaczego Jan Nepomucen stał się najpopularniejszym świętym Górnego Śląska i Śląska Cieszyńskiego. O skali tego zjawiska najlepiej świadczą liczby – szacuje się, że na samym tylko sąsiednim Dolnym Śląsku, który jest absolutnym polskim rekordzistą, historycy doliczyli się ponad tysiąca rozsianych figur i kapliczek nepomuceńskich!

W XVII i XVIII wieku Europa lizała rany po wojnach religijnych. Katoliccy władcy z dynastii Habsburgów, pod których panowaniem znajdował się Śląsk, potrzebowali potężnego symbolu kontrreformacji, który zneutralizuje czeski kult Jana Husa. Wybór padł na Jana z Pomuka. Monarchia zalała region tysiącami figur nowego świętego.

Dla ludu Jan Nepomucen szybko przestał być jednak „odgórnym dekretem”. Stał się kimś bliskim. Ponieważ zginął w wodzie, uznano go za naturalnego patrona chroniącego przed kaprysami pogody – powodziami i suszą.

 Ten „wodny” patronat doprowadził do niezwykłych sytuacji. Ciekawostką jest, że figura św. Jana Nepomucena znajduje się nawet... 130 metrów pod ziemią, w Kopalni Soli w Wieliczce ( w Komorze Józefa Piłsudskiego). Co patron mostów robi pod ziemią? Ma to fascynujący związek z turystyką! Gdy w latach 30. XIX wieku Austriacy połączyli komory tunelem i zorganizowali tam trasę zwiedzania, dół wypełniono solanką, a turyści musieli przepływać ten odcinek na drewnianej tratwie. Taka podróż w mroku wzbudzała w nich potężny lęk. Aby złagodzić niepokój i zapobiec atakom paniki na tratwie, władze kopalni postawiły nad brzegiem solnego jeziora właśnie figurę Nepomucena – patrona, który miał chronić tonących.
 

 Tropem Nepomuków: Jastrzębie-Zdrój, Pawłowice i rybnickie zaskoczenie

Nie musimy szukać w Pradze czy Wieliczce, by dotknąć tej fascynującej historii. Nasz region to prawdziwe zagłębie nepomuckie.

Zaskakująca historia figury w Rybniku

Wielu mieszkańców regionu zna wspaniałą, barokową figurę dłuta Jana Melchiora Österreicha, stojącą w Rybniku na Placu Kościelnym przy bazylice św. Antoniego i kościele Matki Boskiej Bolesnej. Mało kto jednak wie, że ta rybnicka rzeźba pochodzi z... Jastrzębia! Została wyrzeźbiona w 1728 roku i pierwotnie stała przed jastrzębskim zamkiem. Dopiero około 1820 roku ówczesny właściciel Jastrzębia, hrabia Ludwik von Strachwitz, w ramach swoistej wymiany podarował ją Rybnikowi.

Ślady w Jastrzębiu i Dolinie Pawłówki

W Jastrzębiu-Zdroju bardzo wyrazistą rzeźbę znajdziemy w Bziu – przy skrzyżowaniu ulic Sportowej i Świerczewskiego. Kolejny wizerunek odnajdziemy w Jastrzębiu Górnym, tuż obok przy kościele św. Katarzyny. W sąsiednich Pawłowicach barokowa kapliczka znajduje się niedaleko kościoła św. Jana Chrzciciela, chroniąc niegdyś okolicę przed wylewami z pobliskich stawów.

Dziesiątki takich figur rozsiane są po całym Śląsku Cieszyńskim i Pszczyńskim. Zobaczymy je we Frysztacie po czeskiej stronie (co dowodzi jedności kulturowej tych ziem), w Skoczowie czy w Pszczynie.

Ważna wskazówka dla dociekliwych:

Mijając te zabytki, zachowajmy czujność badawczą. Wiele przydrożnych kapliczek ulegało gruntownym przebudowom. Widniejące na nich tablice często wskazują daty renowacji, a nie pierwotnego powstania samej rzeźby, która może być znacznie starsza!

Świadkowie trójnarodowej historii

Choć św. Jan bywał częściej patronem ołtarzy bocznych niż całych świątyń, na Śląsku znajdziemy również samodzielne parafie pod jego wezwaniem, na przykład w Przyszowicach, gdzie kult trwa od stuleci, spajając lokalną społeczność.

Te rozsiane po regionie, lekko pochylone rzeźby to dziś jedni z najpiękniejszych, niemych świadków wspólnej, polsko-czesko-habsburskiej historii naszych ziem. To nie była kultura narzucona pustym dekretem. To autentyczna opowieść oparta na zmaganiach ludzi żyjących tu przed nami. Naród, który rozumie taką przeszłość i potrafi powiązać mijany codziennie pomnik z własnymi korzeniami, ma silny kręgosłup moralny. I co najważniejsze – nigdy nie da sobie wcisnąć przysłowiowych, tandetnych „paróweczek”.

Dobrej, refleksyjnej i spokojnej niedzieli!

 

opracował Alojzy Godos

redakcja jas24info

foto : Ścinawka Średnia, figura św. Jana Nepomucena

 

 

O Nas

Jastrzębski portal dialogu społecznego.
Unia Europejska
Mieszkańcy Jastrzębia i okolic