Rotmistrz Witold Pilecki: Ochotnik do Piekła i Ofiara Pozornej Wolności
Witold Pilecki to postać, której życiorys wykracza poza klasyczne definicje bohaterstwa. Jego droga to nie tylko pasmo niewyobrażalnej odwagi wojskowej, ale przede wszystkim świadectwo absolutnego oddania Polsce w czasach, gdy jej najlepsi synowie byli poddawani systematycznej i okrutnej eksterminacji przez reżimy dwóch totalitaryzmów.
Dobrowolne wejście w ciemność: Misja w KL Auschwitz
Wojenna karta Rotmistrza Pileckiego rozpoczęła się na długo przed II wojną światową – walczył w wojnie polsko-bolszewickiej (1919–1921), broniąc odradzającej się ojczyzny. Prawdziwy, niemal nadludzki wymiar jego misji ujawnił się jednak we wrześniu 1940 roku.
Jako współzałożyciel Tajnej Armii Polskiej, Pilecki podjął decyzję bezprecedensową w skali światowej historii wojskowości. Pozwolił się aresztować Niemcom podczas łapanki na warszawskim Żoliborzu, aby celowo trafić do nowo utworzonego obozu koncentracyjnego KL Auschwitz.
Jego zadania były niezwykle precyzyjne:
-
Zebranie wywiadowczych informacji o funkcjonowaniu obozu.
-
Zorganizowanie wewnętrznego ruchu oporu (Związek Organizacji Wojskowej – ZOW).
-
Przygotowanie więźniów do zbrojnego buntu.
Przez blisko trzy lata, w warunkach skrajnego terroru, głodu i wszechobecnej śmierci, budował siatkę konspiracyjną. To dzięki niemu na Zachód trafiły tzw. Raporty Pileckiego – jedne z pierwszych, wyczerpujących świadectw o Holokauście i machinie śmierci stworzonej przez III Rzeszę. W obliczu groźby dekonspiracji, w kwietniu 1943 roku dokonał brawurowej ucieczki. Zaledwie rok później walczył w Powstaniu Warszawskim w zgrupowaniu "Chrobry II", po upadku którego trafił do niemieckiej niewoli.
Pozorna niepodległość i terror bezpieki
Zakończenie II wojny światowej w 1945 roku nie przyniosło Polsce wolności. Brunatnego okupanta zastąpił okupant sowiecki. Komunistyczna władza miała jeden cel: fizyczną i moralną eliminację przedwojennych elit niepodległościowych.
Na rozkaz gen. Władysława Andersa, Pilecki powrócił do kraju, aby zbierać informacje wywiadowcze o sowietyzacji Polski i terrorze NKWD oraz UB. Aresztowany 8 maja 1947 roku, stał się ofiarą bestialskiego śledztwa.
„Oświęcim to była igraszka” – te wstrząsające słowa Witold Pilecki wypowiedział do żony Marii podczas widzenia w więzieniu śledczym na warszawskim Mokotowie.
Przeszedł przez piekło tortur o niewyobrażalnym okrucieństwie (zrywanie paznokci, miażdżenie jąder, łamanie obojczyków). Tragizmu sytuacji dopełnia fakt, że w aparacie represji, który go niszczył, służyli także dawni oficerowie Armii Krajowej, którzy przeszli na stronę komunistów – tacy jak stalinowski prokurator Czesław Łapiński.
Proces Witolda Pileckiego był pokazowym mordem sądowym. Miał nie tylko zabić człowieka, ale zniszczyć legendę, przyprawiając mu łatkę „zdrajcy narodu”. Wyrok śmierci wykonano 25 maja 1948 roku w więzieniu mokotowskim, strzałem w tył głowy, metodą katyńską. Pociągnął za spust Piotr Śmietański, nazywany "katem z Mokotowa".
Skazany na niepamięć, ocalony przez naród
Fizyczna eliminacja to dla komunistów było za mało. Witold Pilecki został skazany na damnatio memoriae – całkowite wymazanie z historii.
-
Jego nazwisko wykreślono z encyklopedii.
-
Rodzina była poddawana wieloletnim szykanom.
-
Ciało wrzucono do bezimiennego dołu, najprawdopodobniej na warszawskiej „Łączce”. Mimo prac badawczych, do dziś nie udało się odnaleźć i zidentyfikować jego szczątków.
Prawda jednak przetrwała w pamięci rodzin i podziemnych wydawnictwach. Dziś Witold Pilecki – pośmiertnie awansowany do stopnia pułkownika i odznaczony Orderem Orła Białego – jest powszechnie uznawanym symbolem sprzeciwu wobec obu zbrodniczych totalitaryzmów XX wieku. Jego postać przypomina, że oparta na faktach pamięć narodu zawsze ostatecznie pokonuje aparat terroru.
opracował Alojzy Godos
redakcja jas2a4info