-
Absolutorium w Jastrzębiu-Zdroju. Co oznaczają czwartkowe decyzje radnych?
W czwartek radni Jastrzębia-Zdroju zagłosują nad wotum zaufania i absolutorium. To decyzje, które mogą uruchomić procedurę odwołania władz. Co to oznacza w praktyce? Analizujemy.
Absolutoryjne starcie w Jastrzębiu-Zdroju. Co w praktyce oznaczają czwartkowe decyzje radnych?
Już w najbliższy czwartek, 28 maja o godzinie 13:00, radni Jastrzębia-Zdroju podejmą najważniejsze decyzje w tym roku. Na stole leży Raport o stanie miasta oraz ocena wykonania zeszłorocznego budżetu. W samorządzie to nie są tylko urzędnicze formalności – to potężne narzędzia, które mogą zabetonować władzę prezydenta lub uruchomić procedurę jego odwołania. Jakie będą konsekwencje tego głosowania?
Czwartkowa sesja w sali 129A Urzędu Miasta podzielona jest na dwa kluczowe starcia: polityczne i księgowe. Aby którakolwiek z tych dwóch kluczowych uchwał przeszła, potrzebna jest bezwzględna większość głosów ustawowego składu rady – w Jastrzębiu-Zdroju oznacza to minimum 12 głosów na „TAK”.
Z uwagi na zaplanowane na sam początek obrad ślubowanie nowo wybranej radnej, każdy mandat i każdy pojedynczy głos będzie ważył w czwartek podwójnie. Nie ma znaczenia, ilu radnych fizycznie będzie na sali – próg 12 głosów poparcia jest nieugięty, a każdy nieobecny lub wstrzymujący się działa w praktyce jak głosujący „przeciw”.
Oto stawka obu głosowań.
Starcie pierwsze: Wotum zaufania, czyli polityczna karta ocen
Zanim radni przejdą do finansów, pochylą się nad Raportem o stanie miasta. To moment debaty, w którym ocenia się politykę, wizję i ogólny sposób zarządzania Jastrzębiem-Zdrojem.
-
Głos ZA (Udzielenie wotum): To sygnał politycznego poparcia. Rada oficjalnie potwierdza, że kierunek rozwoju miasta wytyczony przez prezydenta jest właściwy.
-
Głos PRZECIW (Brak wotum): To poważne ostrzeżenie i polityczna "żółta kartka". Pojedynczy brak wotum zaufania jest mocnym ciosem wizerunkowym, ale prawo samorządowe idzie o krok dalej – jeśli rada nie udzieli wotum zaufania przez dwa lata z rzędu, zyskuje twarde prawo do zainicjowania referendum w sprawie odwołania prezydenta.
Starcie drugie: Absolutorium, czyli twarda matematyka
Dla przeciętnego mieszkańca sesja absolutoryjna to często tylko nudne sprawozdania i festiwal wzajemnych oskarżeń. Dla fachowców to najważniejszy dzień w kalendarzu samorządowym.
Czym właściwie jest absolutorium? To nic innego jak ostateczne, finansowe „sprawdzam”. Rada Miasta ocenia, czy Prezydent Miasta wydał publiczne pieniądze dokładnie tak, jak zaplanowano to w budżecie na rok ubiegły.
To nie jest konkurs piękności. Radni nie oceniają tutaj, czy prezydent jest miły, czy ma ładne plakaty i czy jego wizja polityczna im profesjonalnie odpowiada. Od tego jest głosowane wcześniej Wotum Zaufania.
To jest audyt księgowy. Absolutorium to twarda matematyka. Pytanie brzmi: czy zrealizowano zaplanowane dochody i czy nie przekroczono wydatków bez zgody Rady? Czy inwestycje miały pokrycie w dokumentach? Całość wcześniej skrupulatnie bada Regionalna Izba Obrachunkowa (RIO) oraz Komisja Rewizyjna.
Wiedząc już, że mamy do czynienia z czystą księgowością, spójrzmy na polityczne i prawne konsekwencje tego głosowania:
-
Udzielenie absolutorium: Potwierdzenie, że publiczne pieniądze mieszkańców zostały wydane rzetelnie. Dla prezydenta oznacza to prawny spokój i zamknięcie spraw finansowych z minionego roku.
-
Nieudzielenie absolutorium (głos PRZECIW): To wyciągnięcie broni najcięższego kalibru, ale... z wbudowanym bezpiecznikiem. Zgodnie z prawem, nieudzielenie absolutorium jest równoznaczne z podjęciem inicjatywy przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania prezydenta.
Warto jednak zaznaczyć – to nie oznacza automatycznego wyrzucenia włodarza, ani nawet pewnego głosowania przy urnach. Otwiera to jedynie prawną furtkę. Aby do referendum faktycznie doszło, radni muszą odczekać minimum 14 dni i podjąć kolejną uchwałę. Często w polskim samorządzie zdarza się, że rada nie udziela absolutorium, by politycznie upokorzyć prezydenta, ale ostatecznie nie pociąga za spust i nie rozpisuje referendum.
Co niezwykle istotne – radni opozycji, decydując się na ten krok w trybie absolutoryjnym, uderzają bez własnego ryzyka. Zgodnie z przepisami, nawet jeśli z powodu braku absolutorium dojdzie w mieście do referendum, a mieszkańcy Jastrzębia-Zdroju zagłosują za obroną włodarza – Rada Miasta nie ulega rozwiązaniu. Radni mają więc w ręku potężne narzędzie nacisku, którego użycie nie grozi utratą ich własnych mandatów.
Spokój w MOK-u
W porządku obrad (punkt 12) zaplanowano również przedstawienie sprawozdania Komisji Rewizyjnej z kontroli w Miejskim Ośrodku Kultury w Jastrzębiu-Zdroju. Przypuszczamy jednak, że w tym przypadku do żadnego trzęsienia ziemi nie dojdzie, a cała procedura na sali obrad będzie jedynie urzędowym, formalnym potwierdzeniem rutynowych działań komisji.
Czy nadal jesteśmy u siebie?
Zbliżająca się sesja skłania do znacznie szerszej, wręcz bolesnej refleksji. Zapytaliśmy na początku, czy w polityce zawsze musi być czyjaś krzywda. Nie, krzywda nie jest obowiązkiem. Ale brutalne zderzenie interesów – już tak.
Czwartkowe obrady będą miały jeszcze jeden, niezwykle przejmujący wymiar. Będzie to pierwsza sesja absolutoryjna od wielu, wielu lat, w której nie weźmie udziału nasz zmarły kolega, śp. Stefan Woźniak. Oddając dziś hołd temu wieloletniemu radnemu, musimy głośno przypomnieć: dla Niego polityka nigdy nie była celem samym w sobie, a jedynie narzędziem. Celem zawsze był mieszkaniec. Człowiek z konkretnego osiedla, z konkretnymi problemami.
I tu powraca nasze tytułowe pytanie: „Czy nadal jesteśmy u siebie?”. Patrząc na polityczny teatr, każdy mieszkaniec i każdy radny musi sam, w sumieniu odpowiedzieć sobie, jakim interesem kieruje się w sprawowaniu swojej funkcji. Czy priorytetem jest dobro ogółu – to, o co z taką pasją zawsze dbał śp. Stefan? Czy może jedynym celem jest pogoń za osobistymi korzyściami, układanie posad dla siebie i swoich najbliższych?
W czwartek warto będzie wsłuchać się w słowa padające z mównicy. Ocenimy wtedy bezlitośnie: czy te wypowiedzi faktycznie służą dobru miasta i mieszkańców? Czy są jedynie obłudnymi prowokacjami i kłamstwami, cynicznie wygłaszanymi tylko po to, by osiągnąć własne polityczne korzyści i skompromitować obecnych włodarzy?
Słowa bywają brutalne, ale polityka to nie piaskownica. Na portalu jas24info nikt jeńców nie bierze. Wyborcy w Jastrzębiu-Zdroju – również nie.
opracował Alojzy Godos
redakcja jas24inf
#Jastrzębie-Zdrój, #Rada Miasta Jastrzębie-Zdrój, #absolutorium dla prezydenta, #wotum zaufania, #sesja rady miasta, #MOK Jastrzębie, #Stefan Woźniak.