DECEMBER 9, 2022
AKTUALNOŚCI

Rachunek zysków ujemnych.

post-img

 

 Czy polityka historyczna i radykalny nacjonalizm to tylko cyniczna gra o przetrwanie? Przeczytaj mocny felieton o prawdzie historycznej, Wołyniu i Katyniu.  

Rachunek zysków ujemnych. Komu opłaca się wskrzeszanie upiorów?

Postulat głowy naszego państwa o odebraniu najwyższego państwowego odznaczenia przywódcy wschodniego sąsiada zasługuje na absolutne i jednoznaczne poparcie. W obliczu tak jawnych prowokacji i cynicznego wskrzeszania zbrodniczych symboli z przeszłości, nie ma i nie może być miejsca na miękkie kompromisy czy dyplomatyczne uniki. Co więcej, nie powinien to być wyłącznie nasz, bilateralny protest – na tak jawne hołubienie radykalnego nacjonalizmu i historycznej ślepoty powinien ostro zareagować cały zachodni świat, który przecież na swoich sztandarach niesie zupełnie inne wartości.

Nie możemy pozwolić, by Zachód, w imię geopolitycznej wygody i doraźnej spójności sojuszu, odwracał wzrok od odradzającego się rewizjonizmu. Przerabialiśmy to już w historii, a lekcja ta była niezwykle bolesna. Gdy w imię „dobra Radzieckich sojuszników” wolny świat milczał nad grobami ofiar zbrodni katyńskiej, zapłaciliśmy za to najwyższą cenę. Dziś powtórzenie tego samego błędu i przymykanie oczu na gloryfikację mrocznych kart historii Ukrainy  w imię zachowania frontu przeciwko wspólnemu wrogowi, byłoby po prostu niewybaczalne.

 

Rozpaczliwa gra o polityczne przetrwanie

Skąd jednak ten nagły zwrot i dlaczego na najwyższych szczeblach władzy po wschodniej stronie granicy tak łatwo szafuje się resentymentami? Trudno nie odnieść wrażenia, że obserwujemy spektakl skrojony wyłącznie pod wewnętrzną publiczność. Warto w tym miejscu spojrzeć na twarde dane z przeszłości. Obecna głowa sąsiedniego państwa, zdobywając władzę kilka lat temu, odniosła przygniatające zwycięstwo niemal w całym kraju. Jedynym regionem, w którym ówczesny kandydat poniósł sromotną porażkę, był skrajny zachód państwa – matecznik środowisk najmocniej odwołujących się do radykalnych tradycji z okresu II wojny światowej. To tamtejszy elektorat od początku darzył go największą nieufnością.

Dziś, gdy władza czuje polityczny oddech na plecach i widzi drastycznie słabnące poparcie, postanowiła zagrać kartą, która uwiarygodni ją w oczach tych najbardziej niechętnych jej radykałów. To klasyczny, makiaweliczny manewr: sztuczne wskrzeszanie zmitologizowanej, mrocznej przeszłości, by odrobić straty w najtrudniejszym dla siebie elektoracie. Jest to działanie jawnie szkodliwe dla międzynarodowej kooperacji, ale traktowane przez tamtejsze elity jako niezbędny koszt ratowania własnych stołków. To swoisty handel wymienny, w którym długoterminowe bezpieczeństwo i zaufanie kluczowego sojusznika oddawane jest za kilka procent w najbliższych wyborach.

Lokalne echo i teatr cieni

Na naszym własnym, krajowym podwórku grunt pod takie nastroje był od dawna starannie użyźniany. Nasza klasa polityczna z zadziwiającą łatwością daje się wciągnąć w tę spiralę. Obserwujemy reakcje przypominające raczej przepychanki bywalców szkolnego boiska niż chłodną dyplomację mężów stanu.

Dodatkowo, w tym wszystkim aktywnie uczestniczy niewidzialna trzecia siła. Zorganizowane aparaty dezinformacyjne autorytarnego mocarstwa zręcznie podsycają każdy pożar, grając na najgłębszych, historycznych ranach. W efekcie dyskurs publiczny zostaje sprowadzony do skrajności.

Pamięć, która nie rodzi nienawiści

Największym błędem, jaki moglibyśmy teraz popełnić, byłoby jednak wylanie dziecka z kąpielą i zastosowanie zbiorowej odpowiedzialności. Choć wciąż zbyt wielu naszych rodaków nie poznało do końca pełnej, tragicznej prawdy o Wołyniu czy Katyniu, ci, którzy wychowali się w cieniu tych faktów, wiedzą jedno: pamięć nie musi i nie powinna oznaczać nienawiści do całego narodu.

Z historii płynie prosta zasada: nie potępiaj człowieka z góry. Oceniaj jego czyny, wyciągaj wnioski, patrz, ucz się i zapamiętaj – po to, by w przyszłości samemu nigdy w ten sposób nie postępować.

Kto z bliska widział wojnę za naszą wschodnią granicą, kto realnie pomagał tamtejszym ludziom – w tym obywatelom Ukrainy polskiego pochodzenia, mierzącym się na co dzień z niewyobrażalnymi w spokojnej Europie problemami – ten doskonale zna prawdziwe, ludzkie oblicze tego dramatu.

W pamięci zostają wtedy nie krzykliwe, polityczne nagłówki, ale słowa takie jak te, wypowiedziane przez staruszkę Ukrainkę, wspominającą nauki swojego ojca:

„Pamiętaj córko, szanuj Polaków, bo to dobrzy i mądrzy ludzie”.

Puenta nasuwa się więc sama. Trzeba bezwzględnie i z całą stanowczością tępić polityczne pasożytowanie na nacjonalizmie i gloryfikację zbrodni, ale na najniższym, ludzkim poziomie musimy się po prostu szanować i wzajemnie sobie pomagać. Wszyscy dobrzy i mądrzy ludzie doskonale to wiedzą. A głupi? Głupi i tak nie zrozumie, bo zawsze wybierze ślepą nienawiść.

opracował Alojzy Godos

redakcja jas24info

#polityka historyczna, #radykalny nacjonalizm, #prawda historyczna, #Wołyń, #Katyń, #dezinformacja, #stosunki polsko-ukraińskie, #felieton

 

 

O Nas

Jastrzębski portal dialogu społecznego.
Unia Europejska
Mieszkańcy Jastrzębia i okolic