DECEMBER 9, 2022
AKTUALNOŚCI

Równi i równiejsi?

post-img

  • Równi i równiejsi? Państwowe emerytury dla artystów a problemy zwykłych Polaków

     Rząd planuje dopłacać do składek ZUS dla artystów. W tym samym czasie zamyka się szpitale, a ciężko pracujący Śląsk stygmatyzuje się w mediach. Kto za to zapłaci?

Równi i równiejsi? Komu naprawdę opłacają się państwowe emerytury dla artystów

Kolejna grupa zawodowa ma wkrótce zostać objęta specjalnym parasolem państwa. Pod płaszczykiem wzniosłych haseł o ratowaniu polskiej kultury, rząd przeforsowuje mechanizm, który z perspektywy zwykłego podatnika jawi się jako rażąca niesprawiedliwość. Z perspektywy naszego regionu ten festiwal obłudy widać jeszcze wyraźniej – gdy jednym z publicznej kasy funduje się kroplówkę, innych stygmatyzuje się w oczach opinii publicznej, odmawiając im prawa do godnego życia.

Rządowy projekt ustawy z końca maja zakłada stworzenie mechanizmu dopłat do składek ZUS dla tzw. artystów zawodowych. Zgodnie z założeniami, jeśli twórca zarabia poniżej 125 proc. minimalnego wynagrodzenia, państwo – czyli my wszyscy – dopłaci mu różnicę, by mógł odkładać na przyszłą emeryturę. Argumentacja władzy opiera się na statystykach, według których większość twórców zarabia poniżej średniej krajowej. Zapewne to prawda. Problem w tym, czy to naprawdę jedyna grupa w Polsce, która boryka się dziś z finansowymi trudnościami?

Szczyt hipokryzji i kpina z ciężko pracujących

Jeszcze niedawno obecna władza ostro krytykowała pomysły poprzedników za "socjalne rozdawnictwo". Straszono zapaścią budżetu państwa. Dziś nie tylko ochoczo podtrzymuje się sztandarowe programy, ale w magiczny sposób znajduje miliony na dotowanie wybranych grup. To jawny policzek dla ciężko pracujących osób – choćby matek, które po urlopach macierzyńskich muszą wracać na pełen etat i płacić drakońskie składki ZUS, prowadząc własne mikrofirmy.

Wszystko to dzieje się w cieniu dramatycznego kryzysu ochrony zdrowia. W imię mitycznych oszczędności zamyka się porodówki, drastycznie tnie finansowanie oddziałów, a lokalne szpitale stają na skraju przepaści. Państwo rzekomo nie ma środków na leczenie obywateli, ale błyskawicznie znajduje je na zaspokojenie potrzeb głośnego środowiska artystycznego, nierzadko reprezentowanego przez twórców, których "dzieła" ocierają się o żenadę.

Co więcej, wokół ustawy ma powstać potężna machina urzędnicza. Powołane zostaną specjalne komisje, które zdecydują o przyznaniu państwowego statusu twórcy. Jeśli weryfikacja każdego protokołu będzie kosztować budżet przewidywane 150 zł, przy tysiącach chętnych mówimy o milionach złotych wydanych na samą biurokrację.

Śląsk wyciśnięty i porzucony

Z naszej, lokalnej perspektywy ten dysonans uderza jeszcze mocniej. Zestawmy tę nagłą troskę o artystów z tym, co dzieje się dzisiaj wokół polskiego górnictwa. W głównonurtowych mediach ruszyła właśnie kolejna fala uderzeniowa. Próbuje się nam wmówić, że branżę rozwala rzekomo wysoki koszt jej utrzymania, a winą za całe zło z premedytacją obarcza się związki zawodowe. To wygodna, ale wysoce cyniczna narracja.

Nagle wszyscy decydenci w stolicy zapomnieli, że to właśnie Ślązacy i Jastrzębianie przez całe dekady ciężką pracą pod ziemią budowali potęgę energetyczną tego kraju. Miasta takie jak nasze ponosiły i wciąż ponoszą potężne koszty – nie tylko zdrowotne, ale też ekologiczne i społeczne skutki wydobycia. Przez lata wpłacaliśmy do budżetu centralnego gigantyczne pieniądze w postaci ogromnych podatków i opłat eksploatacyjnych.

A dzisiaj? Dzisiaj los górników, ich rodzin i całych miast opartych na jednej gałęzi przemysłu wydaje się zupełnie nieważny. Gdy Śląsk potrzebuje mądrej, doinwestowanej i bezpiecznej transformacji, słyszymy, że „nie ma pieniędzy”, a górnicy to rzekomo wyłącznie roszczeniowy ciężar.

Ratowanie kultury czy ratowanie poparcia?

Nie można oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z klasycznym manewrem politycznym. Środowiska artystyczne są głośne, medialne i mają potężny wpływ na opinię publiczną. Gdy sondażowe prognozy poparcia topnieją, kupienie sobie przychylności bywalców salonów staje się dla rządzących absolutnym priorytetem. Trudno nazwać to szczerą troską o kulturę – to po prostu polityczna kiełbasa wyborcza.

Tworzenie sztucznych podziałów, zamykanie szpitali, stygmatyzowanie ludzi ciężkiej pracy ze Śląska i jednoczesne fundowanie przywilejów kolejnym, elitarnym grupom, to sprawdzona recepta na społeczną katastrofę. Główny rachunek za ten festiwal obłudy znów zapłacą zwykli obywatele. Ci sami, na których barkach ten kraj jeszcze w ogóle się trzyma.

opracował Alojzy Godos redakcja jas24info

foto : Pixabay

 

#emerytury dla artystów, #składki ZUS, #Jastrzębie-Zdrój, #górnictwo, #Śląsk, #ochrona zdrowia, #ustawa o artystach zawodowych.

 

 

 

O Nas

Jastrzębski portal dialogu społecznego.
Unia Europejska
Mieszkańcy Jastrzębia i okolic