-
MPA w Jastrzębiu-Zdrój pod lupą. Radny Piotr Szereda punktuje błędy
Czy Miejski Plan Adaptacji uchroni Jastrzębie-Zdrój przed podtopieniami? Radny Piotr Szereda krytykuje stan sieci deszczowej i opóźnienia w budowie biogazowni. Czytaj więcej.
Klimatyczny dokument czy papierowa deklaracja? Ostry sprzeciw wobec Miejskiego Planu Adaptacji w Jastrzębiu-Zdrój
Miejski Plan Adaptacji do zmian klimatu (MPA) ma z założenia stanowić fundament bezpieczeństwa każdego nowoczesnego samorządu. To strategiczny dokument, którego nadrzędnym celem jest ocena podatności miast na zagrożenia klimatyczne oraz wyznaczenie konkretnych działań zwiększających odporność na ekstremalne zjawiska pogodowe. Jego zadaniem jest skuteczna ochrona mieszkańców, infrastruktury i lokalnej gospodarki. Rzeczywistość w Jastrzębiu-Zdroju pokazuje jednak, że teoria drastycznie mija się z praktyką, co z bolesną dokładnością potwierdziły ostatnie anomalie pogodowe.
Oficjalny głos w tej sprawie zabrał Radny Miasta Piotr Szereda. W swojej opinii z 2 czerwca 2026 roku, skierowanej do Wydziału Ochrony Środowiska i Rolnictwa Urzędu Miasta, wyłożył na stół szereg krytycznych argumentów. Obnażają one głębokie słabości miejskiej polityki komunalnej, przestrzennej oraz klimatycznej.
Zielona fasada i infrastrukturalny dysonans
Jastrzębie-Zdrój słusznie szczyci się rozległymi terenami zielonymi, Parkiem Zdrojowym oraz planami na wielofunkcyjne, zielone centrum, które obecnie znajduje się w fazie koncepcji zagospodarowania. Jednak pod tą estetyczną, wizerunkową warstwą kryje się poważny dysonans. Inwestycje na powierzchni kontrastują z niedofinansowanym, podziemnym systemem, który nie gwarantuje bezpieczeństwa przed podtopieniami.
Miasto zmaga się obecnie z dwoma poważnymi problemami systemowymi, które obnażają słabość sieci odprowadzania wód:
-
Zalewiska i niewydolność sieci deszczowej: Podczas nawalnych opadów (co pokazała już choćby powódź w 2024 roku) ulice takie jak Niepodległości, Żytnia, Pszczyńska czy południowa obwodnica miasta błyskawicznie zamieniają się w rozlewiska. Sieć burzowa, szczególnie w peryferyjnych i starszych częściach miasta, jest przestarzała, ma za małą przepustowość i zupełnie nie radzi sobie z gwałtownymi zjawiskami pogodowymi.
-
Nielegalne podłączenia deszczówki: Jastrzębski Zakład Wodociągów i Kanalizacji (JZWiK) od lat apeluje do mieszkańców i prowadzi kontrole w kwestii nielegalnego wprowadzania „deszczówki” do kanalizacji sanitarnej. W trakcie ulew powoduje to drastyczne przeciążenie sieci, co grozi awariami biologicznymi oczyszczalni ścieków, podtapianiem piwnic oraz gigantycznymi karami środowiskowymi.
Co ważne, oferowane przez miasto programy dotacyjne na retencję (takie jak „Eko do Kwadratu”) okazują się kroplą w morzu potrzeb – skala problemu infrastrukturalnego wciąż wyprzedza tempo wdrażania rozwiązań.
Stracone lata i marnowany potencjał energetyczny
Kolejnym jaskrawym punktem krytyki miejskiej polityki energetyczno-klimatycznej jest kwestia biogazowni. Odpady komunalne oraz osady ściekowe generowane przez Jastrzębie-Zdrój stanowią idealny surowiec do produkcji zielonej energii – biometanu oraz ciepła. Mimo to miasto przez lata pozostawało w tyle za sąsiednimi gminami.
-
Opóźnienia transformacyjne: Podczas gdy sąsiedni Rybnik od dawna wdrażał konkretne kroki w tym segmencie, Jastrzębie-Zdrój dopiero teraz zaczęło realnie planować budowę miejskiej biogazowni.
Marnowanie surowca na koszt mieszkańców: Przez długi czas cenny potencjał energetyczny ulegał rozproszeniu. Osady ściekowe i odpady biodegradowalne, zamiast pracować na tańszą energię dla mieszkańców (np. do zasilania planowanego parku wodnego), generowały dla miasta koszty wywozu i zagospodarowania.
Główne zarzuty wobec Miejskiego Planu Adaptacji (MPA)
Krytyczne stanowisko radnego Piotra Szeredy nie neguje samej potrzeby walki ze skutkami zmian klimatycznych. Skupia się jednak bezpośrednio na nieefektywności wdrożeniowej, fasadowości działań oraz rozbieżności między zapisami dokumentu a realną polityką przestrzenną.
Do najważniejszych mankamentów MPA należą:
-
Brak mocy prawnej: MPA ma charakter dokumentu strategicznego, a nie aktu prawa miejscowego. Sprawia to, że jego zapisy nie są wiążące przy wydawaniu decyzji o warunkach zabudowy.
-
Sprzeczność z planowaniem przestrzennym: Ustalenia klimatyczne zawarte w MPA są często ignorowane w Miejscowych Planach Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP).
-
Fasadowa partycypacja społeczna: Konsultacje z Jastrzębianami (np. w formie ankiet) są organizowane zbyt późno lub mają charakter wyłącznie informacyjny, a nie współdecyzyjny.
-
Deficyt budżetowy na realizację: Plany zawierają kosztowne i ambitne projekty infrastrukturalne, na które miasto nie ma zabezpieczonych środków własnych w wieloletnich prognozach finansowych.
Podsumowanie: Potrzebna radykalna reforma
Bez radykalnej reformy prawa, która jednoznacznie wymusi nadrzędność MPA nad decyzjami deweloperskimi i budżetowymi, dokument ten pozostanie jedynie deklaracją intencji na papierze. Przypadek Jastrzębia-Zdroju doskonale obrazuje tę prawidłowość: wizerunkowe inwestycje w „zielone strefy” nie zastąpią gruntownej modernizacji niedofinansowanego systemu podziemnego i efektywnego zagospodarowania zasobów energetycznych.
opracowal Teodor Wiśniewski
redakcja jas24info
#Miejski Plan Adaptacji, #Jastrzębie-Zdrój, #Piotr Szereda, #podtopienia, #kanalizacja deszczowa, #JZWiK, #gospodarka komunalna, #biogazownia Rybnik.
