DECEMBER 9, 2022
AKTUALNOŚCI

Od Porozumień Jastrzębskich do potęgi siatkówki

post-img

Czas ucieka, potęgi przemijają. Ale na fundamentach pasji zawsze rodzi się nowe

Czas jest nieubłagany. Wszystko przemija, a dziś wielu z nas z melancholią patrzy na to, że nie ma już tej dawnej potęgi siatkarskiej Jastrzębskiego Węgla. Szkoda nie tylko samego, wielkiego sportu w Jastrzębiu-Zdroju, ale przede wszystkim tej niepowtarzalnej oprawy, pełnych trybun i atmosfery, która elektryzowała całe miasto. Trudno, stało się.

Nie wszystko kończy się jednak prostym „tak” lub „nie”. Nie wiemy, czy to początek końca, czy może na ruinach tej naszej jastrzębskiej potęgi nie powstanie wkrótce coś nowego – jeszcze lepszego i jeszcze silniejszego. Wszystko zależy od ludzi i ich pasji. A historia uczy nas jednego: nawet najsilniejszy zespół na parkiecie czy w życiu nie znaczy nic bez dobrego dowódcy. Za każdym sukcesem zawsze stoi przywódca.

Walka o zapomniane miasto wolności

Jastrzębie-Zdrój to jednak coś więcej niż tylko miasto wielkiej siatkówki. Trzeba o to głośno walczyć i przypominać: to jedno z trzech miast Porozumień z 1980 roku. Z uporem maniaka będziemy walczyć o pamięć tamtych dni, bo dziś Jastrzębie jest niestety najbardziej zapomnianym z miast, w których rodziła się polska wolność. Są w naszym mieście instytucje powołane po to, by o tę pamięć dbać. Z założenia miało być pięknie, a wyszło... jak zwykle.

My jednak wybieramy inną drogę. Nie krytykujemy, nie oceniamy, nie dysponujemy wielkimi budżetami, ale motywujemy i przypominamy. Z doświadczenia wiemy, że ta metoda przynosi najlepsze rezultaty. Dlatego dziś przypominamy jednego z bohaterów. Człowieka, którego śmiało można nazwać ojcem chrzestnym jastrzębskiej siatkówki, a zarazem aktywnym uczestnikiem historycznych, politycznych przełomów w Polsce. Oto Roman Chwastyk – dowódca z czasów próby i menedżer z czasów triumfu.

Wykuwanie charakteru pod ziemią

Zanim Roman Chwastyk stał się rozpoznawalnym działaczem, musiał przetrwać brutalną szkołę przetrwania, jaką był przemysł wydobywczy zdominowany przez komunistyczną machinę. Do Jastrzębia-Zdroju przyjechał z Głuchołaz w 1977 roku, jako osiemnastolatek z mocnym, wyniesionym z domu kręgosłupem patriotycznym.

Podjęcie pracy w oddziale przewozowym KWK „Borynia” wiązało się ze zderzeniem z nieludzkim systemem. Górników zmuszano do nadludzkiego wysiłku – pracowano w systemie czterobrygadowym, który wymuszał obecność w tzw. „czarne dniówki” (soboty) oraz obowiązkowe niedziele. Nierzadko pracownicy wyrabiali po trzydzieści cztery dniówki w miesiącu i zmuszani byli zostawać pod ziemią na dwie zmiany z rzędu. To w tych ekstremalnych warunkach, zwłaszcza podczas strajku w sierpniu 1980 roku zakończonego Porozumieniem Jastrzębskim, hartowała się determinacja młodego górnika.

Zmysł strategiczny i twarde negocjacje z ZOMO

Prawdziwym testem przywództwa był dla niego sierpień 1988 roku. Gdy sfrustrowany tłum na cechowni „Boryni” rozpoczął strajk, Chwastyk przejął inicjatywę. Zorganizował demokratyczny wybór komitetu strajkowego i stanął na jego czele. Zaufanie załogi zdobył opanowaniem i umiejętnością precyzyjnego artykułowania żądań.

Gdy pod kopalnię podjechało tysiąc uzbrojonych funkcjonariuszy ZOMO z ciężkim sprzętem, twarde jądro strajkujących – około 150 ludzi z Chwastykiem na czele – zgromadziło się pod figurą św. Barbary, śpiewając hymn narodowy. Jako dowódca wydał kategoryczny zakaz dobrowolnego opuszczenia zakładu. Wiedział, że w dobie kamer telewizji reżim wykorzystałby to jako propagandową kapitulację. Zmusił milicję do brutalnej interwencji – górników wywlekano siłą. Za ten brak ustępstw zapłacił zwolnieniem dyscyplinarnym i pokazowym procesem karnym, który ostatecznie wygrał. Komunizm pękał, a tacy ludzie jak on, zadawali mu ostateczne ciosy.

Ojciec chrzestny na siatkarskich salonach

Po 1989 roku etos walki musiał ustąpić miejsca odpowiedzialności i budowaniu wolnego rynku. Chwastyk, jako wieloletni Przewodniczący NSZZ „Solidarność” przy KWK „Borynia” (później JSW), chronił interesy bytowe tysięcy górników. Ale jego historia domyka się na polu, które zawsze przeplatało się ze śląskim przemysłem – w sporcie.

Tutaj Roman Chwastyk nie przyszedł „na gotowe”. Gdy lokalny sport znalazł się na zakręcie, przejął borykający się z gigantycznymi problemami, upadający klub KS Jastrzębie-Borynia. To m.in. dzięki jego uporowi i zdolnościom zarządczym udało się wyprowadzić go na prostą i ostatecznie doprowadzić do rangi elitarnego, potężnego finansowo podmiotu sportowego, wpisanego głęboko w tkankę miasta – Klubu Sportowego Jastrzębski Węgiel (występującego czasowo pod szyldem „Ivett Jastrzębie Borynia”).

W kluczowym dla polskiego sportu okresie przekształceń z państwowych sekcji w rynkowe spółki akcyjne, Chwastyk pełnił we władzach nowej organizacji funkcję reprezentacyjną (w latach 2005-2006). Z powodzeniem łączył korporacyjne wymagania nowoczesnego zarządzania z perspektywą pracowniczą. Uratowanie upadającego symbolu miasta i zbudowanie z niego potęgi rywalizującej w europejskich pucharach stało się ukoronowaniem jego drogi. Dowódca, który w 1988 roku kierował strajkującą załogą na ulicach, kilkanaście lat później udowodnił, że potrafi walczyć o Jastrzębie równie skutecznie na szczeblu menedżerskim.

 

 Zwycięstwo, które motywuje

W 2015 roku Roman Chwastyk otrzymał od Prezydenta RP Krzyż Wolności i Solidarności. Jego biografia to żywy dowód na to, że prawdziwe przywództwo opiera się na nieustępliwości. Ta sama siła woli, która nie pozwoliła mu ugiąć się przed milicją, pozwoliła mu skutecznie zarządzać profesjonalną siatkówką na najwyższym rynkowym poziomie.

Dzisiejsze trudności jastrzębskiego sportu to nie powód do załamywania rąk. Historia Romana Chwastyka i strajków z 1980 roku uczy, że z najtrudniejszych sytuacji rodzą się największe triumfy. Trzeba tylko wiary, odpowiednich ludzi i dobrego dowódcy. Przypominając takie postacie, budzimy ducha Jastrzębia – miasta wolności, ciężkiej pracy i wielkich powrotów.

 

opracował Alojzy Godos

redakcja jas24info

źródla: na Podstawie IPN, NSZZ „Solidarność” przy KWK „Borynia-Zofiówka”, rozmów z kolegami Romana Chwastyka

foto: NSZZ „Solidarność” przy KWK „Borynia-Zofiówka"

#Roman Chwastyk, J#astrzębie-Zdrój, #Porozumienie Jastrzębskie, J#astrzębski Węgiel, #siatkówka, #potęga siatkarska, #Solidarność, #strajki 1980, #historia Jastrzębia.

 

 

O Nas

Jastrzębski portal dialogu społecznego.
Unia Europejska
Mieszkańcy Jastrzębia i okolic