DECEMBER 9, 2022
AKTUALNOŚCI

Pomiędzy komunikatem PR a rzeczywistością

post-img

Inwestycyjny skok Jastrzębia. Sukces władzy czy betonowa zasłona dymna? Jastrzębie-Zdrój od lat czekało na moment, w którym przestanie być miastem wiecznych obietnic, a stanie się przestrzenią realnych decyzji.

Dziś ten moment widać gołym okiem. Temat „Jastrzębie-Zdrój inwestycje” odmieniany jest dziś przez wszystkie przypadki, a plac budowy goni plac budowy.

Tyle że lokalna władza nie dostaje za to automatycznie kredytu zaufania. Mieszkańcy i przedsiębiorcy widzą bowiem coś więcej niż tylko kolorowe wizualizacje na Facebooku. Widzą codzienność: rozkopane ulice, urwane zawieszenia, permanentne objazdy i minuty uciekające w korkach.

I właśnie tu zaczyna się prawdziwy test dojrzałości miasta. Bo sam asfalt i nowe chodniki nie nakarmią jastrzębskich rodzin.

 

 

 Pomiędzy komunikatem PR a rzeczywistością

Modernizacja dróg, wyczekiwane centrum przesiadkowe, remont lodowiska JKH, przebudowa szkoły przy Kaszubskiej czy nowe przedszkole dla dzieci z niepełnosprawnościami. Same w sobie te projekty nie są problemem. To absolutne konieczności. Prawdziwe pytanie brzmi jednak inaczej: czy miasto potrafi przekuć te miliony w realny impuls gospodarczy? Czy może skończy się na serii ładnych zdjęć, które mają dobrze wyglądać w oficjalnym komunikacie prasowym?

Jastrzębianie nie pytają dziś wstydliwie, czy coś się w mieście dzieje. Pytają wprost, bez owijania w bawełnę:

  • Kto na tym ostatecznie zarobi?

  • Komu te zmiany realnie ułatwią życie?

  • Czy lokalny biznes z Jastrzębia i okolic dostał z tych przetargów choćby drobne zlecenia jako podwykonawcy?

To jest właśnie środek społeczny, do którego trzeba mówić bez ściemy. Ludzie zmęczeni przeciągającymi się pracami nie kupią korporacyjnej nowomowy o „dynamicznym rozwoju”. Oczekują prostych, namacalnych efektów: sprawniejszego dojazdu do pracy, bezpieczniejszych przejść dla pieszych na osiedlach i czystych ulic. Miasto może pompować w asfalt rekordowe sumy. Jeśli jednak ekonomiczny zysk z tych kontraktów odpłynie szerokim strumieniem poza Jastrzębie, mieszkańcom zostanie tylko hałas, kurz i frustracja. Poczucie, że znowu zrobiono coś nad nimi, a nie dla nich.

Kiedy tąpnie JSW, beton nas nie uratuje

Spójrzmy prawdzie w oczy – rozmawiamy o setkach milionów złotych wylewanych w miejską infrastrukturę w momencie, gdy nad miastem wisi potężny znak zapytania. Pogłębiający się kryzys JSW to nie jest problem "gdzieś tam na górze". To być albo nie być dla tysięcy jastrzębskich rodzin. Górnictwo łapie zadyszkę, a miasto pilnie potrzebuje drugiego płuca gospodarczego.

Samymi remontami szkół i dróg nie zatrzymamy młodych w regionie. Mieszkańcy potrzebują stabilności, a tę dają tylko nowe, zrównoważone miejsca pracy poza sektorem wydobywczym. Kluczowym testem dla obecnej władzy nie będzie więc to, ile kilometrów ścieżek rowerowych odda do użytku, ale to, jak skutecznie i szybko zbuduje nowe zaplecze, jakim musi stać się dawna kopalnia Jastrzębie. Strefa gospodarcza w tym miejscu to absolutny priorytet.

Taka gospodarcza transformacja Jastrzębia, połączona z uwalnianiem pokopalnianych gruntów i ściąganiem tam inwestorów z sektora nowoczesnych technologii, to jedyna droga ucieczki do przodu. Jeśli te tereny będą stać puste, a obietnice o nowych fabrykach pozostaną jedynie na papierze, to żadne, nawet najpiękniejsze centrum przesiadkowe nie uratuje nas przed exodusem mieszkańców.

Anatomia lokalnej władzy: Splendor, krytycy i pułapka czasu

Lokalna polityka (Jastrzębie nie jest pod tym względem wyjątkiem) rządzi się jednak prawami, które rzadko zależą od grubości wylanego asfaltu. To domena czysto ludzkich emocji. Utrata wpływów zawsze boli najmocniej, a syndrom domniemanej nieomylności potrafi skutecznie odciąć rządzących od głosu ulicy. Mało która władza potrafi w porę dostrzec własne błędy i przyznać, że gdzieś przeszarżowała.

Wokół magistratu zawsze krążyć będą środowiska, które w sukcesach miasta szukają przede wszystkim szansy, by uszczknąć nieco splendoru dla siebie. Z drugiej strony barykady stoją z kolei architekci wiecznego niezadowolenia. To lokalni liderzy opinii, dla których żadna decyzja nigdy nie będzie dość dobra, a każdy sukces zostanie natychmiast przekuty w krytyczny wizerunkowo zarzut.

Jeśli jednak obecnej ekipie naprawdę zależy na długofalowym rozwoju miasta, musi pogodzić się z brutalną matematyką czasu. Jedna pięcioletnia kadencja to dramatycznie mało. Nie da się zrobić wszystkiego na raz. Władza musi więc precyzyjnie wybrać kluczowe zadania i skupić się na fundamentach. Ponieważ w politycznym rozrachunku każdy niespełniony postulat zostanie bezlitośnie wykorzystany jako paliwo do bezwzględnej walki o głosy.

Beton nie głosuje. Ludzie tak.

Zbyt łatwo pomylić skalę wydatków ze skalą realnego sukcesu. Sam beton nie przekona nikogo. Mieszkańców przekonuje chwila, gdy mają pewność, że ich dzieci znajdą pracę tutaj, na miejscu, a po zwinięciu budowlanych maszyn będą mogli bezpieczniej i szybciej wrócić do swoich domów.

Jeśli tego zabraknie, gigantyczny budżet zostanie zapamiętany wyłącznie jako uciążliwy remont, a nie krok w przyszłość. Jako redakcja dostarczająca codzienne jas24info wiadomości, będziemy uważnie śledzić, czy Jastrzębie-Zdrój zdoła ostatecznie zejść z poziomu wizerunkowej promocji na poziom realnej odpowiedzialności za byt swoich mieszkańców.

opracował Alojzy Godos/jas24info

foto AI

 

 

O Nas

Jastrzębski portal dialogu społecznego.
Unia Europejska
Mieszkańcy Jastrzębia i okolic