Dziś, 7 lipca, obchodzimy Światowy Dzień Siatkówki – globalne święto naszej ukochanej dyscypliny, oficjalnie ustanowione przez światową federację FIVB. W Jastrzębiu-Zdroju siatkówka to jednak coś więcej niż tylko odbijanie piłki nad siatką; to nasze historyczne, sportowe DNA. A w tej dyscyplinie panuje pewna piękna, niepisana zasada.
Kiedy pot spływa po czole, a decydująca zagrywka ląduje na autowej linii, nie ma miejsca na odwracanie wzroku. Kiedy zawodzi przyjęcie i piłka wymyka się spod kontroli, prawdziwa drużyna nie szuka winnych. Wtedy zawodnicy zbiegają się na środek parkietu, przybijają mocną piątkę, poklepują po ramieniu i mówią: "Nie martw się, stary. Następna piłka jest nasza, gramy dalej". To właśnie to bezwarunkowe wsparcie w chwilach największej słabości odróżnia zwykłe ekipy od mistrzów.
Dzisiaj nasza jastrzębska siatkówka po potężnym wstrząsie zaliczyła bolesny upadek. To jest właśnie ten moment, w którym my – kibice, mieszkańcy, sympatycy – musimy zbiec się na środek boiska i przybić piątkę rodzącemu się na nowo projektowi. Niestety, zawsze znajdą się tacy, którzy zamiast wspierać, wolą rzucać kłody pod nogi. Powiedzmy to głośno i wyraźnie: kto w tak kluczowym momencie robi inaczej, usiłuje dzielić nasze środowisko i wylewa żale, ten jest po prostu kiepskim kibicem. A jeśli ktoś uważa, że na tym potężnym sportowym kryzysie uda mu się ugrać tani kapitał polityczny i zbudować własną pozycję na podziałach, to jest w wielkim błędzie. To postawa niezwykle słaba i w Jastrzębiu-Zdroju zwyczajnie nie wyjdzie. Stanowczo to odradzamy. Zamiast siania fermentu, czas na zjednoczenie, bo nowa historia pisze się na naszych oczach.
Reaktywacja legendy w cieniu upadku
Jastrzębie-Zdrój przeżyło sportowe trzęsienie ziemi. Wycofanie się wieloletniego partnera strategicznego doprowadziło do załamania finansowego i rozpadu drużyny, która jeszcze niedawno dominowała na parkietach w kraju i w Europie. Nasze miasto stanęło przed realnym widmem całkowitego zniknięcia siatkówki na poziomie profesjonalnym.
Zamiast jednak pisać scenariusz końca – narodził się nowy początek. Historyczny KS Jastrzębie-Borynia wraca do gry i rozpoczyna zupełnie nowy, niezwykle ważny rozdział w dziejach jastrzębskiego sportu.
Plan odbudowy zamiast upadku
Zarząd klubu zdecydował się na odważny, ale i jedyny racjonalny w tej sytuacji ruch: zamiast likwidacji – odbudowa od absolutnych podstaw. Powstał precyzyjny plan, który zakłada stopniowe wychodzenie z kryzysu oraz przeniesienie ciężaru funkcjonowania na czyste struktury stowarzyszenia.
Efektem tych działań jest zgłoszenie drużyny do rozgrywek 2. ligi w sezonie 2026/2027. Należy to podkreślić z całą mocą: to nie jest cofnięcie się w rozwoju. To świadomy, strategiczny reset. Nowy zespół będzie oparty przede wszystkim na wybitnie utalentowanych zawodnikach Akademii JW, którzy już dziś należą do ścisłej krajowej czołówki w swoich kategoriach wiekowych.
Za sterami tego młodego okrętu staną prawdziwi inżynierowie:
-
Dariusz Luks: Główny Konstruktor Systemu. Posiada rzadką umiejętność uczenia "siatkówki bez błędów własnych", co pozwoli zniwelować różnice w sile fizycznej.
-
Leszek Dejewski: "Król Jastrzębia". Legenda klubu, współtwórca historycznego medalu z 1991 r. i asystent w sztabie od 26 lat. Jego autorytet i etos katorżniczej pracy to fundament mentalny zespołu.
Powrót do korzeni i tożsamości
Szyld KS Jastrzębie-Borynia to nazwa, która w sercach starszych kibiców ma ogromne znaczenie symboliczne. To powrót do romantycznych czasów, gdy siatkarski klub budowano na lokalnej społeczności, etosie ciężkiej pracy i górniczej tożsamości. Ten manewr ma jeden nadrzędny cel: odbudować autentyczną więź z kibicami i oprzeć przyszłość na solidnych fundamentach, a nie wyłącznie na kapryśnym finansowaniu zewnętrznym. To powrót do wartości, które przed laty stworzyły potęgę jastrzębskiej siatkówki.
Trudna rzeczywistość 2. ligi i młodość jako kapitał
Nie oszukujmy się – nowy sezon nie będzie spacerkiem. 2. liga to poziom niezwykle wymagający fizycznie i mentalnie, gdzie cwaniactwo i boiskowe doświadczenie bardzo często dominują nad młodzieńczą fantazją. Drużyna oparta na wychowankach Akademii JW będzie musiała zmierzyć się z zespołami:
-
silniejszymi fizycznie i masywniejszymi,
-
bardziej doświadczonymi w siłowej grze,
-
przyzwyczajonymi do długich, wyczerpujących sezonów seniorskich.
To zupełnie inny świat niż siatkówka młodzieżowa. Jednak naszą największą siłą będzie elitarne wyszkolenie techniczne, perfekcyjna organizacja gry i odwaga. Zawodnicy Akademii to medaliści mistrzostw Polski, doskonale przygotowani systemowo do gry zespołowej. Ich głównym wyzwaniem będzie szybka adaptacja do presji seniorskiej siatkówki. To projekt, w którym – przynajmniej na początku – sportowy rozwój jest znacznie ważniejszy niż suchy wynik w tabeli.
Sztab, ciągłość szkolenia i hala z duszą
Za tę trudną odbudowę odpowiadają doświadczeni szkoleniowcy, nierozerwalnie związani od lat z jastrzębskim środowiskiem. To eksperci, którzy znają system od podstaw. Ich zadaniem będzie stworzenie stabilnego rzemiosła, radykalne ograniczenie błędów własnych i połączenie dyscypliny taktycznej z cierpliwością.
Wiele wskazuje również na to, że drużyna wróci do swojej historycznej kolebki – hali przy ul. Reja 10 (Szeroka). To miejsce absolutnie wyjątkowe: kameralne, przeraźliwie głośne i pełne pięknej historii. Dla młodych siatkarzy to naturalne środowisko (miejsce codziennych treningów i nauki), a dla kibiców – namacalny symbol dawnych, wielkich sukcesów, gdzie rodziły się pierwsze medale.
Nowa rzeczywistość miasta i realne prognozy
Równolegle, realizowany jest projekt utrzymania obecności siatkówki na najwyższym szczeblu, poprzez współpracę z zespołem występującym gościnnie w PlusLidze. Dzięki temu Jastrzębie-Zdrój nie znika z elitarnej mapy Polski, a młody, drugoligowy projekt KS Jastrzębie-Borynia może rozwijać się w ciszy, bez niszczącej presji na natychmiastowy awans.
Największe wyzwania na ten rok to uniknięcie przeciążeń młodych organizmów, mądra rotacja i zarządzanie rozwojem. Sezon 2026/2027 to nie jest sezon napinki na awans. To czas fundamentowania. Celujemy w spokojne utrzymanie, ogranie młodzieży i powrót kibiców na trybuny.
Co tak naprawdę zaczyna się na naszych oczach?
To nie jest tylko kolejny sezon w terminarzu. To wielki test. Test na to, czy klub z takimi tradycjami potrafi przetrwać bez milionowych budżetów i czy zdolni chłopcy z Akademii JW potrafią unieść ciężar legendy. Jedno nie ulega żadnej wątpliwości: siatkówka w Jastrzębiu nie zginęła. Ona właśnie bierze głęboki oddech i zaczyna pisać swoją historię od nowa. Do zobaczenia na meczach!
opracowal Damian Skupień/Alojzy Godos /jas24info
Światowy Dzień Siatkówki, KS Jastrzębie-Borynia, siatkówka Jastrzębie, Akademia JW, 2 liga siatkówki, sport Jastrzębie-Zdrój, hala Reja 10, jas24info, odbudowa klubu.



