DECEMBER 9, 2022
WIADOMOŚCI

Walka o godność

post-img

Świdnik zapoczątkował lipcowy bunt robotników, a Jastrzębie-Zdrój stało się symbolem porozumień, które były owocem odwagi ludzi pracy. Oba miasta łączy wspólna historia walki o godność, prawa i prawo do rozmowy z władzą.

 Od walki o godność do walki o stołki. Świdnik, Jastrzębie i gorzkie pytanie o dzisiejszy etos

Świdnik rozpoczął lipcowy bunt robotników, ale to Jastrzębie-Zdrój najlepiej przypomina, że walka o godność może prowadzić do porozumienia. Dziś, gdy zamiast etosu w przestrzeni publicznej coraz częściej widzimy walkę o stołki, podziały i fałsz, tamta historia brzmi jak gorzkie pytanie o to, co zostało z prawdy, odwagi i wspólnoty.

8 lipca 1980 roku w Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego PZL-Świdnik rozpoczął się strajk, który stał się jednym z symboli lipcowego buntu robotników w PRL. Bezpośrednim impulsem była kolejna podwyżka cen żywności, ale bardzo szybko okazało się, że protest dotyczy czegoś znacznie większego niż tylko zakładowa stołówka. Chodziło o godność, o prawo do życia na poziomie elementarnej sprawiedliwości, o głos ludzi pracy, których przez lata przyzwyczajano do milczenia.

To właśnie dlatego tamte wydarzenia tak mocno wybrzmiewają również dziś, także tutaj, na Śląsku, w Jastrzębiu-Zdroju. Kiedy spoglądamy na Jastrzębie o poranku — na ludzi budzących się do codziennych obowiązków, spieszących do pracy, mijających się na ulicach — widzimy mieszkańców, którzy po prostu pragną życia z godnością. I to jest w tym wszystkim najważniejsze: nie same daty, nie zgrabne hasła, ale człowiek, który chce być traktowany poważnie, uczciwie i po ludzku. W tym sensie Świdnik i Jastrzębie mówią jednym głosem.

Siła, która zrodziła się z prawdy

Strajk w Świdniku trwał cztery dni i zakończył się 11 lipca podpisaniem pierwszego w 1980 roku pisemnego porozumienia między robotnikami a władzami. To był moment przełomowy. Nie tylko dlatego, że przyniósł konkretne ustalenia, ale przede wszystkim dlatego, że pokazał, iż ludzie mogą upomnieć się o swoje i wymusić rozmowę z władzą. Właśnie z takiego etosu rodziła się siła tamtych lat — z odwagi, solidarności, poczucia wspólnoty i niezachwianego przekonania, że prawda ma znaczenie.

Zamiast wspólnoty – fikcyjne konta i walka o wpływy

Dziś, z perspektywy czasu, warto zadać trudne pytanie: co z tego etosu zostało? Zamiast budowania wspólnoty coraz częściej widzimy bezpardonową walkę o stołki, o wpływy i o własną, wygodną pozycję. Zamiast merytorycznej rozmowy — celowe pogłębianie podziałów w społeczeństwie. Zamiast odpowiedzialności — obłudę, fałsz i zakłamanie.

W lokalnej przestrzeni publicznej mnożą się fikcyjne konta, trwają internetowe wojenki. Ton nadają ludzie pewni siebie, którzy udają nieomylność, choć bardzo często żyją i działają tylko po to, by podsycać konflikt. A potem? Potem ci sami ludzie spotykają się na sesjach rady miejskiej, zjawiają się na oficjalnych miejskich imprezach, przesyłają uśmiechy do kamer i odgrywają wyuczone role, które mają niewiele wspólnego z prawdą.

Pamięć o Świdniku i o Jastrzębiu nie powinna być dla nas tylko laurkowym wspomnieniem wyciąganym przy okazji rocznic. Powinna być wyrzutem sumienia i punktem odniesienia.

Tamci ludzie w 1980 roku nie walczyli o lukratywne stanowiska. Nie walczyli o to, by dzielić sąsiadów i współpracowników. Walczyli o godność, o prawdę i o prawo do życia bez upokorzenia. To była walka twarda, ale czysta i uczciwa. Dziś tej uczciwości brakuje nam w debacie publicznej najbardziej.

Ocalić ducha porozumienia

Jastrzębie-Zdrój pozostaje dumnym miastem porozumień nie dlatego, że wszystko było tu zawsze łatwe, proste i piękne. Nosi to miano dlatego, że w arcytrudnym czasie znaleźli się tutaj ludzie zdolni powiedzieć zdeterminowanym głosem: dość, usiądźmy do stołu, rozmawiajmy, szanujmy się nawzajem.

To właśnie ten duch — duch wzajemnego szacunku i chęci dialogu — jest tym, co warto ocalić. Nie po to, by odhaczyć w kalendarzu kolejną rocznicową akademię, ale po to, by na nowo przypomnieć sobie podstawową zasadę: bez prawdy nie ma wspólnoty, a bez wspólnoty nie ma miasta, które naprawdę zasługuje na zaufanie swoich mieszkańców.

opracował Teodor Wiśniewski/jas24info

 

 

O Nas

Jastrzębski portal dialogu społecznego.
Unia Europejska
Mieszkańcy Jastrzębia i okolic