DECEMBER 9, 2022
AKTUALNOŚCI

Górnicy bez kopalń Powstania Ślaskie Jastrzębie -historia

post-img

 

Na stadionowych trybunach, w ożywionych dyskusjach młodego pokolenia, a zwłaszcza w internetowych komentarzach bardzo często przewija się dziś chwytliwe hasło: „Zawsze polskie, nigdy śląskie Jastrzębie”. Kiedy natomiast pojawia się wzmianka o tym, że w połowie sierpnia 1919 i 1920 roku z Moszczenicy, Ruptawy, Bzia, Szerokiej czy Pawłowic ruszali do zbrojnej walki zawodowi górnicy i rolnicy, natychmiast odzywają się głosy pełne ironii. „Jacy górnicy w 1919 roku? Przecież u nas pierwsza kopalnia powstała dopiero w latach sześćdziesiątych!” – piszą krytycy. Jak pogodzić te emocje z faktami? I dlaczego walka o historyczną prawdę nie musi oznaczać konfliktu?

 

Górnicy bez kopalń? Historyczna prawda o jastrzębskich powstańcach i śląskich korzeniach miasta

Zacznijmy od rzeczy najważniejszej: kibicom i jastrzębskiej młodzieży, którzy dziś z dumą niosą na sztandarach hasła o polskości miasta, absolutnie nie brakuje patriotyzmu. Dowodzą tego na każdym kroku. Wystarczy spojrzeć, jak pięknie i licznie gromadzą się podczas narodowych rocznic pod pomnikiem rotmistrza Witolda Pileckiego, by oddać cześć bohaterom. To postawa budująca, godna najwyższego szacunku.

Jeśli więc pojawiają się hasła odcinające Jastrzębie od śląskości, nie wynikają one ze złej woli. Są raczej efektem luk w powszechnej edukacji i tego, że przez lata nikt nie potrafił w przystępny sposób opowiedzieć młodym ludziom o ich własnych korzeniach. Można i trzeba to zrozumieć. Ale jednocześnie naszym obowiązkiem jest spokojne, oparte na faktach przypominanie, jak było naprawdę. Zwłaszcza teraz, gdy jastrzębska piłka nożna i lokalny sport przeżywają swoje kryzysy, potrzebujemy opowieści, które nas łączą, a nie dzielą.

A prawda historyczna jest nierozerwalna: aby Jastrzębie mogło stać się i pozostać polskie, najpierw musiało być i pozostać śląskie.

Gdyby nasi przodkowie w wiejskich chałupach Moszczenicy, Szerokiej czy Ruptawy nie trzymali się uparcie swojej śląskiej mowy i tradycji, te ziemie bezpowrotnie uległyby germanizacji. Gdyby nie ich śląska upartość, w 1919 roku nikt nie chwyciłby tu za broń w imię Polski. Bez tej śląskości, Jastrzębie znalazłoby się dawno po niemieckiej stronie granicy, a dzisiejsi kibice zamiast wspierać krajowe drużyny, emocjonowaliby się ligą zza zachodniej granicy. Śląskość nie była wrogiem polskości – była jej twardym, węglowym fundamentem.

Armia chłoporobotników: codzienna walka o przetrwanie

Skąd zatem wzięli się ci rzekomi „górnicy bez kopalń”? Aby to zrozumieć, musimy wyrzucić z głowy obraz dzisiejszego Jastrzębia-Zdroju, pełnego blokowisk i potężnych szybów. Sto lat temu nasza ziemia wyglądała zupełnie inaczej.

Na początku XX wieku wsie takie jak Moszczenica, Ruptawa, Bzie, Szeroka czy pobliskie Pawłowice dusiły się z przeludnienia. Gospodarstwa rolne były dzielone między kolejne pokolenia do tego stopnia, że z malutkiego skrawka pola nie dało się już wykarmić wielodzietnej rodziny. Zwykły rolnik stawał pod ścianą. Z tego dramatu zrodziła się potężna, specyficzna dla naszego regionu siła – chłoporobotnicy.

Przemysł wydobywczy w sąsiednich rejonach rósł jak na drożdżach i potrzebował rąk do pracy. Choć w Jastrzębiu nikt jeszcze nie kopał węgla, to właśnie nasi pradziadkowie zasilali załogi największych śląskich zakładów. Każdego świtu tysiące mężczyzn z naszej okolicy wyruszało do kopalni „Emma” w Radlinie (dzisiejszy „Marcel”), „Rymer” w Niedobczycach, „Anna” w Pszowie, a nierzadko aż do czeskiego Zagłębia Ostrawsko-Karwińskiego.

To był morderczy wysiłek. Odległości rzędu 15–20 kilometrów pokonywano najpierw pieszo, potem rowerami, bez względu na pogodę, by na miejscu przepracować ciężką szychtę pod ziemią i wrócić do domu. Prawdziwym zbawieniem okazała się otwarta tuż przed I wojną światową (1911–1913) linia kolejowa z Pawłowic do Wodzisławia Śląskiego, która wreszcie ułatwiła ten codzienny, katorżniczy dojazd.

Moszczenica 1919: Czerwona cegła prawdy

Jeśli ktoś wciąż z uśmiechem politowania pyta, gdzie ci górnicy mieszkali przed wybudowaniem wielkich jastrzębskich kopalń w latach 60., wystarczy zabrać go na spacer na dzisiejszą ulicę Armii Krajowej w Moszczenicy. Stoją tam, pod numerami 90, 92, 94 i 96, cztery potężne, z czerwonej cegły wybudowane familoki.

To dowód, z którym nie wygra żaden internetowy komentarz. Dlaczego? Bo te robotnicze domy zostały wybudowane specjalnie dla nich. Zrobiła to dyrekcja kopalni węgla kamiennego „Emma” z Radlina – zakładu oddalonego o kilkanaście kilometrów!

Budowa osiedla patronackiego tak daleko od samego szybu była w tamtym czasie absolutnym ewenementem. Kopalnia wydała ogromne pieniądze na te budynki z jednego prostego powodu: w Moszczenicy i sąsiednich wsiach mieszkali ich najlepsi, najbardziej lojalni fachowcy. Ładowacze, rębacze, maszyniści. Dyrekcja chciała ich zatrzymać, budując im nowoczesne domy na ich ojcowiźnie. Tak, w 1919 roku z Jastrzębia do walki ruszali prawdziwi, pełnoprawni górnicy.

Sierpniowe noce. Nasi ludzie łapią za broń

W połowie sierpnia 1919 roku doszło do masakry w Mysłowicach – niemieckie wojsko otworzyło ogień do strajkujących przed kopalnią ludzi. Śląsk zapłonął. Górnicy, na co dzień traktowani jak tania siła robocza, pracujący po 12 godzin na dobę, powiedzieli „dość”. To właśnie oni, twardzi chłoporobotnicy z rybnickiego i pszczyńskiego, stali się kręgosłupem Polskiej Organizacji Wojskowej Górnego Śląska.

Archiwa do dziś skrywają fascynujące nazwiska i czyny naszych krajan:

  • Leon Serwotka – jastrzębianin, ślusarz dołowy na kopalni „Rymer” w Niedobczycach. Wykorzystując zakładowe warsztaty i ryzykując życiem pod okiem niemieckiego dozoru, potajemnie naprawiał i modyfikował broń palną dla miejscowych powstańców.

  • Szturm na Godów (17/18 sierpnia 1919 r.) – gdy padł sygnał do wybuchu I powstania, nasi górnicy i rolnicy odłożyli kilofy. Pod dowództwem Mikołaja Witczaka, jastrzębskie i wodzisławskie oddziały przypuściły brawurowy, zwycięski atak na niemieckie pozycje w Godowie, zdobywając bezcenną broń.

  • Akcja w Ruptawie (Sierpień 1920 r.) – rok później, podczas II powstania, oddział złożony z tutejszych chłoporobotników, dowodzony przez Pawła Stanię, bez jednego wystrzału rozbroił lokalny posterunek niemieckiej straży granicznej w Ruptawie.

Wspólna historia, wspólny szacunek

Kiedy zdamy sobie sprawę z tego, z jakiego pnia wyrastamy, wszelkie spory o to, co jest tu polskie, a co śląskie, tracą sens. Ci ludzie walczyli o to, by żyć z godnością na własnej ziemi i mówić po swojemu. Byli Ślązakami z krwi i kości, i to właśnie dlatego Polska zawdzięcza im tak wiele.

Być może już niedługo, podczas kolejnych patriotycznych rocznic, zobaczymy piękny obrazek. Taki, w którym nasza jastrzębska młodzież, z tą samą dumą i oddaniem, z jaką staje pod pomnikiem rtm. Pileckiego, odwiedzi również zapomniane nieco groby lokalnych powstańców na cmentarzach w Bziu, Moszczenicy czy Ruptawie.

Odkrywajmy naszą historię. Szanujmy emocje, edukujmy z cierpliwością, a przede wszystkim – bądźmy dumni z tego niezwykłego, rolniczo-górniczego dziedzictwa. Bo dokładnie 100 lat temu to właśnie z naszych jastrzębskich i pawłowickich wsi wyszli ludzie, którzy z kilofami w rękach i polskością w sercu zmienili bieg historii.

 

Podsumowanie

Autorzy wyśmiewający post sami wpadli w pułapkę ahistorycznego myślenia, myląc administracyjne granice kopalń z lat 60. XX wieku z mobilnością społeczną przełomu wieków. Twierdzenie z posta jest nie tylko publicystycznie chwytliwe, ale – co najważniejsze – chirurgicznie precyzyjne pod względem historycznym. Dokładnie w połowie sierpnia, zarówno w 1919, jak i w 1920 roku, dziesiątki górników i rolników zamieszkujących domy i familoki w Moszczenicy, Ruptawie, Bziu, Szerokiej i Pawłowicach odkładało kopalniane kilofy i szło do zbrojnej walki o polski Śląsk.

opracował Alojzy Godos/(c) 2026 Portal Jas24info.

foto AI

Jastrzębie-Zdrój, historia Jastrzębia, powstania śląskie, chłoporobotnicy, kopalnia Emma, Moszczenica, kibice GKS Jastrzębie, Mikołaj Witczak, śląskość, patriotyzm.

 

 

O Nas

Jastrzębski portal dialogu społecznego.
Unia Europejska
Mieszkańcy Jastrzębia i okolic