DECEMBER 9, 2022
AKTUALNOŚCI

Świt, który skruszył system.

post-img

Pamięć o przełomie lat 80. w ogólnopolskich mediach często sprowadzana jest wyłącznie do Wybrzeża. Tymczasem to w Jastrzębiu-Zdroju wbito kluczowy gwóźdź do trumny komunistycznego systemu wyzysku. Wczoraj, 3 września, plac przed kopalnią „Zofiówka” – dawnym „Manifestem Lipcowym” – znów wypełnił się ludźmi, którzy doskonale wiedzą, że polska wolność ma zapach węgla i potu. Obchody 46. rocznicy podpisania Porozumienia Jastrzębskiego przypomniały o dniu, w którym górnicy zmusili państwowego molocha do kapitulacji.

 

 

Świt, który skruszył system. 46. rocznica Porozumienia Jastrzębskiego pod kopalnią „Zofiówka”

Jest środa, 3 września 1980 roku, godzina 5:45 rano.

Po wyczerpujących, dramatycznych negocjacjach Komisja Rządowa, na czele której stał wicepremier Aleksander Kopeć, oraz Międzyzakładowy Komitet Strajkowy z przewodniczącym Jarosławem Sienkiewiczem, składają podpisy pod historycznym protokołem. To trzecie – po Szczecinie i Gdańsku – wielkie porozumienie społeczne. Ale to jastrzębskie miało zupełnie inny, niezwykle brutalny ciężar gatunkowy.

Tu nie chodziło tylko o wielką politykę. Tu toczyła się walka o biologiczne przetrwanie robotnika.

Mordercza „czterobrygadówka” i walka o ludzką godność

Zanim doszło do podpisania dokumentów, jastrzębscy robotnicy zapłacili za swój opór ogromną cenę. Strajkujący na „Manifeście Lipcowym” i kolejnych śląskich kopalniach, które dołączały do protestu, domagali się realizacji 21 postulatów gdańskich, ale dołożyli do nich własne, specyficzne dla regionu żądania.

Komunistyczna władza traktowała górnika jak maszynę do wyrabiania norm. Morderczy system czterobrygadowy oznaczał pracę przez siedem dni w tygodniu, zrujnowane zdrowie, brak czasu dla rodziny i skrajne wyczerpanie organizmu. To właśnie tu, na śląskiej ziemi, górnicy zmusili dygnitarzy z Warszawy do obniżenia wieku emerytalnego dla pracowników dołowych, zaliczenia pylicy płuc do chorób zawodowych i wprowadzania wolnych sobót oraz niedziel.

„Załatwiliśmy wolne soboty dla całej Polski”

Wczorajsze uroczystości przed kopalnią „Zofiówka” udowodniły, że Jastrzębie-Zdrój jest czujnym kustoszem własnego dziedzictwa. Ranga tych obchodów nie jest wyłącznie lokalna – to celebracja wydarzeń, które przeorały świadomość całego narodu. Najmocniej wybrzmiał głos tych, którzy tamte noce na kopalnianych placach pamiętają z autopsji.

Grzegorz Stawski, naoczny świadek i sygnatariusz jastrzębskich porozumień, stojąc wczoraj pod pomnikiem upamiętniającym tamte wydarzenia, podsumował historyczny zryw w sposób surowy i bezkompromisowy:

– Załatwiliśmy wolne soboty i niedziele dla całej Polski – przypomniał zgromadzonym Stawski.

Te zaledwie kilka słów to potężny skrót jastrzębskiej historii. Zdobycz cywilizacyjna, która chwilę później zmieniła rytm życia każdego polskiego domu, nie została nadana z góry. Została wyrwana władzy w gęstej atmosferze strajku pod szybami śląskich kopalń.

Głos z Warszawy: Rozliczenie z komunistycznym mitem

Znaczenie Porozumienia Jastrzębskiego z każdym rokiem zyskuje na wadze w dyskursie ogólnonarodowym, co znalazło odzwierciedlenie w oficjalnym charakterze wczorajszych obchodów i najwyższej randze państwowej. Prezydent RP Karol Nawrocki, nie mogąc przybyć na uroczystości osobiście, wydelegował do Jastrzębia-Zdroju swoją doradczynię.

Beata Kempa odczytała bezpośrednie przesłanie głowy państwa, skierowane do uczestników uroczystości. Słowa z Warszawy stanowiły ostre, jednoznaczne rozliczenie z komunistycznymi mirażami o rzekomym „wyzwoleniu klasy robotniczej”. Prezydent przypomniał, że system fasadowo oparty na kulcie pracy, w rzeczywistości odebrał robotnikom ich fundamentalną podmiotowość i prawo samostanowienia. Jak stanowczo podkreślono w liście, jastrzębski dokument „zawsze będzie przypominał o drzemiącej w nas sile – czyli o niezłomnym polskim duchu wolności i solidarności”.

Od ks. Emila Dyrdy po wczorajszą homilię

Ten duch miał również swój wyraźny wymiar duszpasterski, który z całą mocą wybrzmiał już o poranku. Obchody rozpoczęły się w murach kościoła pw. Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła. Biskup Adam Wodarczyk podczas homilii dokonał głębokiej analizy ówczesnego protestu. Biskup zwrócił uwagę, że za postulatami pozornie tylko materialnymi – jak kwestie płacowe czy socjalne – stał w rzeczywistości nieugięty, moralny sprzeciw wobec traktowania człowieka jak narzędzia produkcyjnego. Strajkujący górnik upomniał się o pełne prawo do bycia podmiotem – prawo do odpoczynku, zrzeszania się w wolnych związkach zawodowych i wreszcie prawo do obecności Boga w przestrzeni publicznej.

Warto z kronikarskiego obowiązku, jako redakcja jas24info.pl, przypomnieć, że ten nierozerwalny splot wiary i robotniczego buntu w Jastrzębiu-Zdroju ma w historii bardzo konkretne twarze i nazwiska. To właśnie ks. Emil Dyrda, ówczesny proboszcz parafii w Jastrzębiu Górnym, w kluczowym momencie napięć – 31 sierpnia 1980 roku – zjawił się przy strajkujących załogach. Odprawienie przez niego dwóch historycznych mszy świętych przy kopalnianych bramach dało robotnikom gigantyczny zastrzyk nadzieli i duchowej siły przed decydującą turą negocjacji zakończonych 3 września.

Wydarzenia pod kopalnią „Zofiówka” wykraczają daleko poza ramy regionalnej historii Górnego Śląska. To żywy krwiobieg polskiej drogi do niepodległości. Pamięć o heroizmie ludzi, którzy rzucili wyzwanie opresyjnej władzy w obronie własnej i cudzej godności, to bezcenny kapitał tożsamościowy. Jastrzębie-Zdrój pozostaje kustoszem tego dziedzictwa. Dziedzictwa, które musi stanowić moralny drogowskaz dla każdego, kto dziś mówi o prawach pracowniczych i wolności.

 

opracował Alojzy Godos/(c) 2026 Portal Jas24info

foto własne

Porozumienie Jastrzębskie, Jastrzębie-Zdrój, Kopalnia Zofiówka, Manifest Lipcowy, rocznica, NSZZ Solidarność, historia Jastrzębia, Grzegorz Stawski, ks. Emil Dyrda, Beata Kempa, Karol Nawrocki, wolne soboty, czterobrygadówka.

 

 

O Nas

Jastrzębski portal dialogu społecznego.
Unia Europejska
Mieszkańcy Jastrzębia i okolic