DECEMBER 9, 2022
AKTUALNOŚCI

Cios w plecy

post-img

Dzisiejsza data, 17 września, to jeden z najtragiczniejszych dni w polskiej historii, o którym nie wolno nam zapomnieć. Przypada kolejna rocznica wydarzenia, które na zawsze zmieniło losy naszej ojczyzny – zbrojnej agresji Związku Radzieckiego na Polskę w 1939 roku. To moment, w którym walcząca z niemieckim najeźdźcą II Rzeczpospolita otrzymała bezlitosny, śmiertelny cios. Zderzenie polskiego ducha walki z bezduszną machiną dwóch totalitaryzmów ostatecznie przekreśliło plany obrony kraju, otwierając jeden z najczarniejszych rozdziałów w historii naszego narodu.

 

Cios w plecy, który zburzył nadzieje. 17 września 1939 roku w pamięci narodu

Kłamstwo jako fundament agresji

Związek Radziecki uderzył bez wypowiedzenia wojny, łamiąc obowiązujący do 1945 roku polsko-sowiecki pakt o nieagresji. O godzinie 3:00 w nocy polski ambasador w Moskwie, Wacław Grzybowski, został wezwany do Ludowego Komisariatu Spraw Zagranicznych. Wiceszef sowieckiej dyplomacji, Władimir Potiomkin, próbował wręczyć mu kłamliwą notę stwierdzającą, że państwo polskie rzekomo przestało istnieć, rząd uciekł, a Armia Czerwona wkracza, by wziąć pod ochronę „jednokrwistych braci” – ukraińską i białoruską mniejszość.

Ambasador Grzybowski z godnością odmówił przyjęcia tego dokumentu.

Prawda była zupełnie inna: agresja była precyzyjnie zaplanowanym ruchem wynikającym z tajnego protokołu do paktu Ribbentrop-Mołotow, zawartego 23 sierpnia 1939 roku. Hitler i Stalin w bezwzględny sposób podzielili Europę Środkową, wyznaczając nową linię graniczną na rzekach Narew, Wisła i San. Był to w rzeczywistości czwarty rozbiór Polski.

Wielki zryw przerwany w pół kroku

Aby w pełni zrozumieć tragizm września 1939 roku, trzeba spojrzeć na to, co Polska miała do stracenia i jak wiele zdążyła w tak krótkim czasie osiągnąć. Uderzenie z obu stron zniszczyło państwo, które w niespełna dwie dekady zdołało dokonać gigantycznego skoku cywilizacyjnego.

Po 123 latach mrocznego okresu zaborów, ze zlepieńca trzech różnych systemów prawnych i gospodarczych, zjednoczono żywy, prężnie rozwijający się organizm państwowy. Zbudowano od podstaw nowoczesny port w Gdyni – polskie okno na świat, zainicjowano Centralny Okręg Przemysłowy (COP), wychowano nowe, głęboko patriotyczne pokolenie i przywrócono Polsce należne jej miejsce na mapie Europy. Ten ogromny wysiłek całego społeczeństwa wpadł w ręce okupantów, by ulec brutalnej grabieży, dewastacji i zniszczeniu.

Dezorientacja i paraliż na wschodzie

Gdy 1 września 1939 roku nazistowskie Niemcy uderzyły na Polskę, Wojsko Polskie stawiło bohaterski opór. Mimo przytłaczającej przewagi wroga, wciąż tliła się nadzieja na sformowanie linii obrony na wschodzie kraju i doczekanie się zbrojnej pomocy ze strony zachodnich aliantów. Zniweczyło ją wejście ponad 600 tysięcy żołnierzy Armii Czerwonej, wspieranych przez tysiące czołgów i samolotów. Moment uderzenia był dla Stalina perfekcyjnie skalkulowany – dyktator czekał, aż Wojsko Polskie wykrwawi się w walce z Niemcami.

Skutki tego uderzenia pogłębiła kontrowersyjna dyrektywa Naczelnego Wodza, marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza: „Z Sowietami nie walczyć, chyba w razie natarcia z ich strony lub próby rozbrojenia oddziałów”. Nakaz ten wywołał potężny chaos i paraliż informacyjny. Zamiast zorganizowanego oporu, wojsko na wschodzie często nie wiedziało, jak reagować na wkraczające kolumny. Mimo braku jasnych rozkazów w wielu miejscach, takich jak Grodno czy Wilno, żołnierze Korpusu Ochrony Pogranicza i ochotnicy stawili najeźdźcy zacięty, krwawy opór, broniąc honoru munduru.

„Gdyby nie te bombowce znad Wołgi”

Gorycz tamtych dni, poczucie wielkiej historycznej niesprawiedliwości i geopolitycznej zdrady, doskonale oddaje krążący w narodzie żołnierski dwuwiersz, przypisywany nieraz Władysławowi Broniewskiemu:

„Byłby nowy Grunwald, byłyby i Płowce, gdyby nie te bombowce znad Wołgi.”

W tych prostych słowach zamyka się cała tragedia wojny obronnej. Polski żołnierz miał odwagę i ducha, by powtórzyć wielkie historyczne triumfy oręża, bić się z Wehrmachtem do końca. Jednak starcie z dwoma potężnymi najeźdźcami naraz, przy całkowitej bierności i złamaniu sojuszniczych obietnic przez Francję i Wielką Brytanię, było fizycznie i strategicznie niemożliwe do wygrania. Zamiast upragnionej odsieczy z zachodu, ze wschodu nadeszły masowe aresztowania, terror NKWD, wywózki na nieludzką ziemię i ostatecznie strzały w tył głowy w lasach Katynia, Miednoje czy Charkowa.

Lekcja realizmu dla współczesnej młodzieży

Z perspektywy dzisiejszych czasów, przekazywanie wiedzy o dacie 17 września obecnej młodzieży to znacznie więcej niż tylko dbanie o kalendarz historycznych rocznic. To fundamentalna lekcja naszej tożsamości i brutalnego realizmu politycznego.

Napaść sowiecka udowadnia, że wolność nie jest dana raz na zawsze, a dyplomatyczne deklaracje bez realnego potencjału obronnego są na arenie międzynarodowej niewiele warte. Historia przypomina nam, jak kluczowe są sojusze i własna zdolność do obrony granic w regionie Europy, gdzie od stuleci krzyżują się mocarstwowe interesy. To również nasz moralny obowiązek wobec setek tysięcy Polaków, dla których uderzenie w plecy oznaczało utratę życia i ojczyzny.

Celem totalitaryzmów z 1939 roku było nie tylko podzielenie ziem, ale wymazanie Polski z mapy Europy oraz z serc jej obywateli. To się tyranom nie udało. Mimo lat krwawej okupacji i późniejszego narzuconego systemu, polski duch przetrwał i ostatecznie zwyciężył. Pamiętając o ofiarach tamtego dramatu, możemy dziś z pełnym przekonaniem i niesłabnącą dumą powtórzyć: Jeszcze Polska nie zginęła.

Autor: Alojzy Godos / Zespół Redakcyjny jas24info

foto internet

17 września 1939, rocznica, agresja ZSRR na Polskę, cios w plecy, II wojna światowa, pakt Ribbentrop-Mołotow, historia Polski, patriotyzm.

 

 

O Nas

Jastrzębski portal dialogu społecznego.
Unia Europejska
Mieszkańcy Jastrzębia i okolic