Jastrzębie-Zdrój. W niedzielne popołudnie ulicami miasta znów przeszedł Marsz dla Życia Rodzinnego. Kolorowy, głośny od muzyki pochód zakończył się – jak co roku – festynem na placu przy kościele pw. Podwyższenia Krzyża Świętego. O tym, skąd wzięła się ta inicjatywa, co dziś oznacza dla miasta i dlaczego rodzina jest „najważniejszą komórką życia”, rozmawiam z proboszczem parafii Podwyższenia Krzyża Świętego, ks. Markiem Zientkiem, współorganizatorem wydarzenia.
„Potrafimy się cieszyć” – Jastrzębski Marsz dla Życia Rodzinnego oczami proboszcza
Marsz, który miał być radosny
Marsz organizuje parafia Podwyższenia Krzyża Świętego wspólnie z Fundacją Impuls – Fabryką Kreatywności. Pierwsza edycja odbyła się kilkanaście lat temu. Od początku przyświecała jej jedna myśl: pokazać wartość życia i rodziny w przestrzeni publicznej, ale w zupełnie innej tonacji niż protest czy manifestacja.
– Chodziło o to, żeby w przestrzeni publicznej promować wartość życia i rodziny, bo wiemy, że dziś różnie z tym bywa. Ale też o to, żeby pokazać, że my, jako chrześcijanie, potrafimy to robić w sposób radosny. Dlatego zrobiliśmy to przy śpiewie, przy tańcu – tłumaczy proboszcz.
Świadoma była też decyzja, by marsz nie był po prostu procesją.
– Procesja w kościele jest oczywiście religijna. Nie chcieliśmy tego mieszać, choć w pewnym sensie to również przeżycie religijne, bo piosenki są religijne. Tylko jednocześnie bardzo radosne – pokazują, że potrafimy się cieszyć – dodaje.
Od 1400 uczestników do przerwy i powrotu
Pierwsze edycje wydarzenia gromadziły w Jastrzębiu-Zdroju prawdziwe tłumy. – Pierwsze marsze to było w granicach 1200–1400 uczestników – wspomina ks. Zientek.
Potem przyszła pandemia i kilkuletnia przerwa. – Przerwaliśmy na pandemię, potem chyba dwa albo trzy lata marszu nie było. A kiedy wróciliśmy, frekwencja nie była już taka, jak kiedyś – przyznaje duszpasterz.
Ta szczerość jest o tyle istotna, że jastrzębski marsz stał się z czasem czymś więcej niż wydarzeniem parafialnym: jest współorganizowany przez miasto, a jego finałem jest otwarty dla wszystkich festyn rodzinny z koncertami i atrakcjami dla dzieci. W mieście, które kojarzy się przede wszystkim z górnictwem i trudną transformacją energetyczną, marsz jest sygnałem, że Jastrzębie zmienia się także społecznie – że oprócz kopalń ma tu znaczenie również tkanka wspólnot, więzi sąsiedzkich i rodzin.
„Społeczeństwo składa się z rodzin”
Pytany o to, czym dziś jest rodzina, proboszcz odpowiada bez wahania, choć zastrzega, że wiele zależy od perspektywy – społecznej czy kościelnej.
– Rodzina jest najważniejszą komórką życia. Właściwie społeczeństwo składa się z rodzin. Dzisiaj jest taki prąd indywidualizmu, a rodzina pomaga przeżywać życie w sposób wspólnotowy i tworzyć tę większą wspólnotę – państwową czy kościelną – mówi.
Czy rodzina jest przyszłością? – Bez rodziny właściwie nie ma dzieci. Owszem, dzieci mogą być i poza rodziną, ale wychowanie jest wtedy o wiele trudniejsze – odpowiada ks. Zientek. Wskazuje przy tym na rolę rodziny jako przekaźnika wartości: tradycji, patriotyzmu – tego „dużego” i tego lokalnego, śląskiego – oraz wiary.
– Rodzina przekazuje wiarę. Bez rodziny Kościół po prostu przestałby istnieć – podkreśla.
Kryzys widać z bliska
Proboszcz nie ukrywa, że rodzina jest dziś zagrożona i że widzi to nie w statystykach, ale wokół siebie. – Kryzys rodziny widać. Jest wiele rodzin, które się rozpadają – mówi.
Przyczyn upatruje w szerszym zjawisku kulturowym. – To trend, żeby stawiać tylko na siebie. Oczywiście każdy człowiek jest ważny i Kościół mówi, że każdy człowiek ma ogromną wartość, traktuje nas indywidualnie. Ale jest taki przerost ambicji osobistych – żeby pokazać siebie, promować siebie – a wspólnoty gdzieś się w tym gubią. W tym momencie szczególnie rodzina.
W parafii odpowiedzią na to są konkretne działania: kręgi Domowego Kościoła, poradnia życia rodzinnego, kurs dla narzeczonych. – Każda rodzina jest Kościołem domowym – przypomina ks. Zientek.
Po co iść w marszu?
Na pytanie, co rodzina może wynieść z udziału w marszu, proboszcz nie sili się na gotową formułę. Odpowiedź wybrzmiewa raczej w tym, jak opisuje samo wydarzenie: wspólne pójście ulicami miasta, śpiew, taniec, a potem festyn, na którym dzieci biegają między dmuchańcami, a dorośli rozmawiają ze sobą przy jednym stole. Marsz, który nikogo nie atakuje, a po prostu pokazuje, że rodzina to powód do radości.
I może właśnie to jest dziś najmocniejszy przekaz jastrzębskiego marszu: w mieście, które uczy się siebie na nowo, warto raz w roku przejść razem kilka kilometrów, żeby zobaczyć, że nie idzie się samemu.
Rozmawiała: partner portalu Pani Monika Mrozek
foto Marsz UM Jastrzębie
Marsz dla Życia Rodzinnego, Jastrzębie-Zdrój, ks. Marek Zientek, parafia Podwyższenia Krzyża Świętego, Fundacja Impuls, rodzina, wydarzenia Jastrzębie, jas24info
