DECEMBER 9, 2022
AKTUALNOŚCI

Ewa Wrożyna wystawa Ale Ryba galeria Epicentrum.

post-img

Kiedy w polskiej rzeczywistości pada słowo „wycinanka”, w wyobraźni większości z nas automatycznie pojawia się kolorowy papier glansowany, szkolne nożyczki lub tradycyjny, ludowy folklor. Tymczasem to, co zaprezentowała jastrzębska artystka Ewa Wrożyna podczas otwartej 8 października 2026 roku wystawy „Ale Ryba!” w Galerii Sztuki Epicentrum, całkowicie burzy ten stereotyp. Przez dwa lata, uzbrojona w medyczny skalpel, autorka wycinała w papierze podwodny świat o gęstości najcieńszej koronki. Stworzyła dzieła na wskroś nowatorskie – tak wyprzedzające utarte gusta, że aż domagające się znacznie szerszego rozgłosu.

Chirurgiczny skalpel, japońska dusza i ocean cierpliwości. Dlaczego prekursorska wystawa „Ale Ryba!” Ewy Wrożyny w Galerii Epicentrum to Sztuka przez wielkie „S”?

Kiedy w czwartkowe popołudnie, punktualnie o godzinie 17:00, pierwsi goście wernisażu przekroczyli próg Galerii Sztuki Epicentrum w jastrzębskim Miejskim Ośrodku Kultury, reakcją dominującą na sali nie były zdawkowe uśmiechy, lecz autentyczne niedowierzanie. Odruch był niemal u każdego ten sam: najpierw spojrzenie z dystansu na kompozycję jako całość, a chwilę później gwałtowne podejście do samej szyby – na odległość kilkunastu centymetrów – by przekonać się, jak to w ogóle zostało zrobione.

 Żadnych laserów, żadnych ploterów. Tylko stalowe ostrze i pewna dłoń

Prace Ewy Wrożyny wymykają się jakimkolwiek prostym szufladkom. W epoce, w której niemal każdy skomplikowany wzór można w kilka minut zaprojektować na ekranie komputera i wypalić wiązką lasera lub wyciąć ploterem tnącym, jastrzębianka wybiera drogę maksymalnego oporu. W jej warsztacie nie ma miejsca na mechaniczne wspomaganie i drogę na skróty.

Każdy mikroskopijny prześwit, każda pojedyncza rybia łuska, płetwa czy misterna, przypominająca pajęczą sieć struktura to rezultat bezpośredniej, fizycznej pracy ludzkiej dłoni prowadzącej chirurgiczny skalpel. Przygotowanie materiału na ekspozycję „Ale Ryba!” pochłonęło dwa lata mrówczej, niemal medytacyjnej koncentracji. To praca na granicy ryzyka – w tak delikatnej, ażurowej materii jeden fałszywy ruch ostrza o ułamek milimetra może przekreślić tygodnie wcześniejszego wysiłku.

Półtorametrowa płaszczka i meduza, która oszukała czas

Jak sugeruje sam tytuł ekspozycji, motywem przewodnim wystawy w Galerii Sztuki Epicentrum jest wodny świat fauny, ale przepuszczony przez filtr niezwykle śmiałej, momentami wręcz futurystycznej wyobraźni. Autorka nie poprzestała jednak na samej formie plastycznej. Zmieniła przestrzeń galerii w fascynujące skrzyżowanie salonu sztuki z gabinetem morskich osobliwości.

Każde dzieło zostało opatrzone przez artystkę zwięzłym, intrygującym komentarzem merytorycznym, który zdradza ogromną pracę dokumentacyjną i przyrodniczą pasję. Zwiedzający wędrują wzdłuż ścian niczym po kartach niezwykłego atlasu rekordów oceanu. Zobaczymy tu misternie wycięte sylwetki ryb sklasyfikowanych według najbardziej zaskakujących kategorii:

  • gatunki osiągające w naturze największą długość,

  • oceanicznych rekordzistów pod względem ciężaru,

  • drapieżniki będące najszybszymi pływakami świata,

  • gatunki występujące najbardziej pospolicie,

  • a także te uznawane w morskim ekosystemie za najuboższe (czy to pod względem surowości formy, siedliska, czy też najbardziej osobliwej, niepozornej urody).

Prawdziwym magnesem przyciągającym wzrok i wyobraźnię zwiedzających jest praca przedstawiająca organizm wyjątkowy w skali całej planety – meduzę posiadającą zdolność do… cofania się w czasie. Chodzi o fascynujący biologów morskich gatunek (Turritopsis dohrnii), zdolny do biologicznego odradzania się i powrotu z dorosłej formy meduzy do młodocianego stadium polipa. Ewa Wrożyna zamknęła tę naukową tajemnicę w hipnotyzującej, papierowej strukturze.

Natomiast punktem wyjścia dla całego dwuletniego cyklu – i zarazem dominantą przestrzenną wystawy – stała się monumentalna, półtorametrowa płaszczka. Jak zdradziła podczas wernisażu sama autorka, wycięcie tej jednej, pierwszej w kolekcji pracy wymagało od niej niemal miesiąca nieprzerwanej, codziennej operacji skalpelem. Skala tego dzieła w zestawieniu z mikroskopijnym detalem robi piorunujące wrażenie.

 Daleki Wschód w sercu Jastrzębia: kiedy Kiri-e spotyka Senga

Skąd w twórczości jastrzębskiej artystki taka dyscyplina formy i niezwykła estetyka? Kluczem do odczytania wystawy „Ale Ryba!” są inspiracje kulturą i tradycyjnym rzemiosłem artystycznym Japonii. Ewa Wrożyna nie kopiuje jednak wschodnich wzorców, lecz twórczo je rozwija.

W jej pracach widzimy mistrzowskie opanowanie techniki Kiri-e (tradycyjnej japońskiej sztuki wycinania obrazów z papieru, gdzie słowo kiri oznacza „ciąć”, a e – „obraz”), którą artystka łączy z siostrzaną techniką Senga. W japońskiej tradycji Senga rodzi się właśnie tam, gdzie do surowej, ażurowej wycinanki Kiri-e zostaje wprowadzony kolor.

U Ewy Wrożyny ten mariaż przybiera postać wielowarstwowych, przestrzennych kompozycji. Ażurowe wycinanki o zawrotnej różnorodności ornamentów nakładane są na starannie zakomponowane, wielobarwne podkłady malowane akwarelą. Przenikające przez tysiące wyciętych szczelin odcienie głębokiego fioletu, oceanicznego błękitu oraz szlachetnego złota sprawiają, że płaski z natury papier zyskuje trójwymiarową głębię i zaczyna żyć pod wpływem galeryjnego światła.

Prekursorska Sztuka przez wielkie „S” i frycowe płacone za nowatorstwo

Patrząc na czwartkowy wernisaż z perspektywy redakcyjnego obserwatora, warto pokusić się o szerszą refleksję. Owszem, na frekwencję podczas otwarcia ekspozycji nie można było narzekać – w Galerii Sztuki Epicentrum zgromadziło się grono wrażliwych odbiorców, którzy z podziwem studiowali prace i rozmawiali z autorką. A jednak nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Ewa Wrożyna wciąż płaci pewne „frycowe” za swoje nowatorskie, wręcz prekursorskie metody i odwagę proponowanej sztuki.

Dlaczego? Ponieważ jej twórczość wyprzedza przyzwyczajenia przeciętnego widza. W powszechnej świadomości „wycinanka z papieru” wciąż brzmi zbyt skromnie, by przyciągnąć tłumy nawykłe do tradycyjnego malarstwa olejnego czy głośnych multimedialnych instalacji. Kto nie przekroczy progu galerii, ten nie ma pojęcia, że pod hasłem „wycinanka” kryją się w tym przypadku dzieła o randze muzealnej i rzemiośle przywodzącym na myśl dawnych mistrzów.

Powiedzmy to z pełną odpowiedzialnością: wystawa „Ale Ryba!” jest warta wielokrotnie większej liczby widzów niż ta, która zazwyczaj odwiedza kameralne wernisaże. To Sztuka przez wielkie „S” – gęsta od wrażeń, nieskazitelnie piękna, zmuszająca do wyciszenia i pokory wobec ludzkiego talentu. Jeśli szukacie Państwo w Jastrzębiu-Zdroju wydarzenia kulturalnego, które naprawdę porusza i zostaje w pamięci na długo, do Galerii Epicentrum po prostu trzeba przyjść.

 „Artystka od zawsze” – od jastrzębskich galerii do stałych zbiorów muzealnych

Warsztat widoczny na wystawie „Ale Ryba!” nie wziął się znikąd. Ewa Wrożyna, rodowita mieszkanka Jastrzębia-Zdroju, jak sama o sobie mówi – jest „Artystką od zawsze”. Jej wycinanki są tak dojrzałe kompozycyjnie właśnie dlatego, że autorka porusza się swobodnie na styku wielu dyscyplin: na co dzień maluje akwarelami, tworzy ilustracje książkowe, pisze wiersze oraz doskonali wymagającą skupienia sztukę kaligrafii. To właśnie ręka wyćwiczona w kaligrafii i oko wrażliwe na plamę akwareli pozwalają jej dziś prowadzić skalpel z tak niebywałą gracją.

Jej droga przez wąską i elitarną dziedzinę wycinanki artystycznej to konsekwentnie budowany dorobek, wielokrotnie doceniany przez jurorów konkursów, etnografów i kustoszy w całej Polsce:

  • 2014 rok – jej prace zaprezentowano na wystawie „Wycinanka autorska – sztuka żywa i zanikająca” w Galerii Historii Miasta w Jastrzębiu-Zdroju,

  • 2015 rok – dzieła artystki wyróżniły się podczas ekspozycji „Z tradycji wzięte, na nowo wycięte” w ramach VI Konkursu Sztuki Ludowej zorganizowanego w Galerii Dobrej Sztuki w Częstochowie,

  • 2017 rok – jastrzębianka wzięła udział w wystawie „Hej, przeleciał ptaszek” w Muzeum Miejskim im. Maksymiliana Chroboka w Rudzie Śląskiej,

  • 2018 rok – ponownie zagościła w częstochowskiej Galerii Dobrej Sztuki na ekspozycji „Ażurowe piękno. W świecie koronki i wycinanki” podczas VII Konkursu Sztuki Ludowej.

Najbardziej wymownym potwierdzeniem najwyższej wartości historycznej, artystycznej i kolekcjonerskiej jej prac jest fakt, że dwie nagrodzone wycinanki Ewy Wrożyny z prestiżowego cyklu „Podróże wycinanek” zostały włączone na stałe do kolekcji zbiorów Muzeum Częstochowskiego. Dziś jej unikalne kompozycje zdobią również ściany wielu prywatnych domów i kolekcjonerów sztuki.

Triumf ludzkiej ręki w epoce algorytmów

Wystawa w jastrzębskim Miejskim Ośrodku Kultury niesie ze sobą jeszcze jedno ważne przesłanie. W czasach wszechobecnej cyfryzacji, obrazów generowanych w ułamku sekundy przez sztuczną inteligencję i masowej, powtarzalnej produkcji, Ewa Wrożyna udowadnia, że nic nie jest w stanie zastąpić autentycznego dotyku ludzkiej ręki, skupienia i nieprawdopodobnej cierpliwości twórcy. To ekspozycja, z której społeczność Jastrzębia-Zdroju i całego naszego regionu może być autentycznie dumna.

Redakcja portalu jas24info.pl z pełnym przekonaniem rekomenduje wizytę w Galerii Sztuki Epicentrum. Zdjęcia – choćby najdokładniejsze – oddają zaledwie ułamek tego, co dzieje się na styku wyciętego skalpelem papieru i akwarelowego tła. Tę kosmiczną precyzję trzeba po prostu przestudiować na własne oczy.

 Informacje praktyczne dla zwiedzających:

  • Tytuł wystawy: „Ale Ryba!” – wycinanka artystyczna

  • Autorka: Ewa Wrożyna

  • Miejsce: Galeria Sztuki Epicentrum, Miejski Ośrodek Kultury w Jastrzębiu-Zdroju (Aleja Józefa Piłsudskiego 27)

  • Czas trwania wystawy: od 8 października do 20 listopada 2026 roku

  • Godziny otwarcia: od poniedziałku do piątku w godz. 8:00 – 19:00

  • Bilety: Wstęp wolny (bezpłatny)

 

 

O Nas

Jastrzębski portal dialogu społecznego.
Unia Europejska
Mieszkańcy Jastrzębia i okolic