DECEMBER 9, 2022
AKTUALNOŚCI

NIE dla kolejnej degradacji!

post-img

Koniec z niszczeniem Jastrzębia-Zdroju! Dawne uzdrowisko, które przez dekady oddawało państwu bezcenne dewizy z węgla i przypłaciło to gigantycznymi szkodami, staje przed nowym zagrożeniem. Polskie Sieci Elektroenergetyczne chcą zafundować nam 90-metrowe słupy w Ruptawie i Moszczenicy. 8 października w magistracie doszło do ostrego starcia władz miasta i mieszkańców z inwestorem. Przeczytaj, dlaczego Jastrzębie mówi stanowcze NIE dla kolejnej degradacji!

 Koniec daniny dla państwa. Jastrzębie-Zdrój kategorycznie odrzuca niszczycielską linię 400 kV

To miasto oddało państwu polskiemu już wszystko, co miało najcenniejszego.

Dawne, dumne uzdrowisko, perła południa, zostało bezlitośnie przeorane przez dekady drapieżnej eksploatacji górniczej. Ziemia, na której wykuwano historyczne Porozumienia Jastrzębskie, przez lata stanowiła fundament bezpieczeństwa energetycznego kraju, pompując w budżet centralny strumienie bezcennych dewiz. Ceną za to bogactwo były potężne szkody górnicze, zapadająca się infrastruktura i komunikacyjne wykluczenie – Jastrzębie-Zdrój na długie lata zostało największym miastem w Polsce pozbawionym dostępu do kolei.

Ludzie, którzy zjechali tu z każdego zakątka Polski w poszukiwaniu lepszego życia, zbudowali to miasto własnymi rękami. Dziś, gdy z jastrzębskiej ziemi wyciśnięto już niemal wszystkie walory, a mieszkańcy z trudem odbudowują zielone, rekreacyjne strefy, państwo przygotowało dla nich kolejny cios. Tym razem z powietrza.

W czwartek, 8 października 2026 roku, punktualnie o godzinie 10:00, w jastrzębskim magistracie odbyła się konfrontacja, która przejdzie do historii lokalnych batalii o godne życie. Przedstawiciele Polskich Sieci Elektroenergetycznych zasiedli do stołu z władzami miasta i zdeterminowanymi mieszkańcami.

Stawka tego sporu jest gigantyczna – mowa o planach budowy dwutorowej linii napowietrznej o porażających parametrach 2x400 kilowoltów. Inwestycja ta wymaga wzniesienia potężnych, 90-metrowych stalowych konstrukcji, które mają bezpowrotnie rozciąć tkankę miejską południowych dzielnic, w tym przede wszystkim gęsto zaludnionej Ruptawy i Moszczenicy.

 

W spotkaniu, obok wysłanników państwowej spółki, wzięli udział najwyżsi przedstawiciele jastrzębskiego samorządu: prezydent miasta Michał Urgoł, przewodniczący Rady Miasta Piotr Szereda oraz wiceprezydent Grzegorz Dulemba.

Stronę społeczną, która od miesięcy walczy o swoje domy, reprezentowała sołtys Ruptawy Dorota Ledwoń, działacze Stowarzyszenia ochrony terenów Sołectwa Ruptawa-Cisówka oraz liczni obywatele, w tym lokalni przedsiębiorcy.

 

Prezydent Michał Urgoł nie pozostawił złudzeń co do stanowiska magistratu.

Wyraźnie uświadomił inwestorom, że limit degradacji Jastrzębia-Zdroju został bezpowrotnie wyczerpany. Budowa instalacji przesyłowych na południu miasta zniszczyłaby ostatnie zielone azyle, strefy mieszkaniowe oraz infrastrukturę rekreacyjną. Jastrzębianie, którzy związali z tym miejscem swoją przyszłość, podnoszą całkowicie uzasadnione alarmy dotyczące katastrofalnego wpływu pola elektromagnetycznego na zdrowie oraz drastycznego, natychmiastowego spadku wartości ich życiowego dorobku – nieruchomości znajdujących się w cieniu planowanych kabli.

 

Przewodniczący Rady Miasta Piotr Szereda przypomniał wysłannikom Polskich Sieci Elektroenergetycznych, że lokalny samorząd mówi w tej sprawie jednym, potężnym głosem. Rada Miasta Jastrzębie-Zdrój podjęła wcześniej oficjalną, jednogłośną uchwałę wyrażającą stanowczy sprzeciw wobec realizacji inwestycji w tak destrukcyjnym wariancie.

Władze samorządowe w imieniu mieszkańców kategorycznie zażądały zaprezentowania wariantów alternatywnych, omijających tereny zurbanizowane, lub głębokiej modyfikacji całego przebiegu korytarza.

 

Oczekiwania zderzyły się jednak ze wstrząsającą biernością inwestora.

Polskie Sieci Elektroenergetyczne nie zaprezentowały żadnych nowych rozwiązań trasowania linii. Zamiast tego, przedstawiciele państwowej spółki zasłonili się procedurami. Poinformowali jedynie, że budowa może zostać podzielona na etapy, a jej ostateczny kształt i harmonogram są całkowicie uzależnione od decyzji Ministerstwa Klimatu i Środowiska.

Paradoksem tej sytuacji jest fakt, że jedynym argumentem, który do tej pory skutecznie wstrzymał zapędy inwestora, nie był los tysięcy mieszkańców, lecz zalegające głęboko pod ziemią pokłady węgla koksującego, traktowane przez rząd jako surowiec o znaczeniu strategicznym.

 

Brak jakiejkolwiek elastyczności ze strony projektantów wywołał ogromne oburzenie obecnych na sali przedstawicieli społeczności Ruptawy i Cisówki. Mieszkańcy wiedzą, że nikt nie obroni ich domów, jeśli nie zrobią tego sami. Działania obronne są perfekcyjnie koordynowane przez Komitet Protestacyjny Linia 2 x 400kV Jastrzębie-Zdrój Zebrzydowice Godów.

Równolegle, w przestrzeni internetowej, niezwykle dynamicznie działa społecznościowa grupa oporu, gdzie obywatele demaskują sztuczki kartograficzne inwestora, analizują szczegółowe mapy i organizują się do kolejnych twardych manifestacji oraz blokad.

 Czwartkowe rozmowy zakończyły się bez jakiegokolwiek konsensusu. Obie strony pozostały przy swoich skrajnie odmiennych pozycjach. Jastrzębie-Zdrój, miasto, które przez lata budowało potęgę polskiego przemysłu kosztem własnego krajobrazu, wysłało jednak jasny sygnał: czas milczącej zgody na niszczenie naszego środowiska naturalnego dobiegł końca.
 
 
Teodor Wiśniewski/Redakcja jas24info.pl

 

linia 400 kV Jastrzębie, protesty Ruptawa Moszczenica, Polskie Sieci Elektroenergetyczne, Michał Urgoł, szkody górnicze Jastrzębie, Porozumienia Jastrzębskie, węzeł Godów-Pawłowice, degradacja środowiska.

 

 

 

O Nas

Jastrzębski portal dialogu społecznego.
Unia Europejska
Mieszkańcy Jastrzębia i okolic