DECEMBER 9, 2022
AKTUALNOŚCI

Historia szkół Jastrzębie, Pawłowice od bakalarza do nowoczesnej edukacji

post-img

Dziś, we wtorek 13 października 2026 roku, w samo południe jastrzębskie Kino „Centrum” staje się sercem miejskich uroczystości z okazji Dnia Edukacji Narodowej. Będą gratulacje od władz miasta, nagrody za ciężką pracę u podstaw i muzyczny akcent w wykonaniu zespołu Three Of Us. W przeddzień rocznicy powołania Komisji Edukacji Narodowej – oraz w roku 430-lecia wielkiej fundacji biskupa Stanisława Pawłowskiego w Pawłowicach (1596–2026) – warto spojrzeć na naszą oświatę z szerszej, historycznej perspektywy. Szkoła na ziemi jastrzębskiej i pawłowickiej przebyła drogę od jednoizbowych chat po ultranowoczesne placówki kształcące mistrzów.

Od bakałarza-rozbójnika z Szerokiej do potęgi S.O.S. W cieniu dzisiejszej gali otwieramy burzliwe kroniki naszych szkół

Od błota pod butami do sportowej elity na Piastów

Dzisiejsza praca pedagoga w Jastrzębiu-Zdroju czy Pawłowicach to zarządzanie skomplikowanym procesem dydaktycznym w nowoczesnych, wyspecjalizowanych warunkach. Najlepszym dowodem na to, jak ogromny skok wykonała lokalna edukacja, jest choćby Zespół Szkół Mistrzostwa Sportowego przy ul. Piastów w Jastrzębiu-Zdroju.

To nie tylko nowoczesna placówka, ale prawdziwa kuźnia talentów – jastrzębska szkoła była jedną z pierwszych w Polsce, które weszły do prestiżowego, ogólnopolskiego projektu Siatkarskich Ośrodków Szkolnych (S.O.S.) i z sukcesami rozwija ten program od samego jego początku, czyli już od kilkunastu lat.

Współczesny nauczyciel to wychowawca, menedżer projektów i przewodnik po cyfrowym świecie. Kiedy jednak zajrzymy w najstarsze, zachowane w archiwach protokoły wizytacyjne z Szerokiej, Moszczenicy, Bzia czy Pawłowic, uderza nas surowość dawnego życia. Nauczyciele i uczniowie na naszej ziemi przed wiekami toczyli twardą walkę: z mrozem, wylewami rzek, głodem, narzucanym z zewnątrz językiem i skrajną biedą.

430 lat temu w Pawłowicach. Szlachcic, który trząsł dyplomacją Europy

Tegoroczny Dzień Edukacji Narodowej zbiega się z potężnym jubileuszem u naszych sąsiadów. W 1596 roku, równe 430 lat temu, zakończono budowę murowanego kościoła pw. św. Jana Chrzciciela w Pawłowicach. Świątynię ufundował człowiek będący ucieleśnieniem potęgi, jaką dawało ówczesne wykształcenie: biskup ołomuniecki Stanisław Pawłowski (ok. 1545–1598).

Wywodzący się z niezamożnej ślachty (herb Leliwa) chłopak z Pawłowic opuścił rodzinny, drewniany dworek i dzięki znakomitej edukacji w rzymskim Collegium Germanicum zrobił oszałamiającą karierę. Doktor prawa kanonicznego, poliglota (łacina, polski, czeski, niemiecki), błyskawicznie awansował. W wieku trzydziestu kilku lat został biskupem ołomunieckim, a wkrótce głównym dyplomatą cesarza w Wiedniu ds. Rzeczypospolitej. To on przewodził w 1587 roku poselstwu Habsburgów po śmierci Stefana Batorego. Za swoje zasługi otrzymał od cesarza dziedziczny tytuł księcia.

Będąc u szczytu władzy, nie zapomniał o korzeniach. Zlecił budowę monumentalnej, murowanej świątyni w rodzinnej wsi. Cudem ocalałe do dziś prezbiterium pawłowickiego kościoła, wraz z unikatowymi schodami wyciosanymi z jednego pnia dębu, jest materialnym dowodem jego potęgi.

Choć w testamencie biskupa nie znaleziono bezpośredniego zapisu na osobną szkołę, to właśnie wdrażane przez niego dekrety soboru trydenckiego nałożyły na śląskich proboszczów żelazny obowiązek edukowania wiejskich dzieci z podstaw czytania i śpiewu.

Pielgrzymowice i fenomen Karola Miarki

Wiedzę o pionierskich czasach oświaty na ziemi pszczyńskiej i dzisiejszych jastrzębskich sołectwach zawdzięczamy pasji dokumentalistów: ks. Józefa Londzina i historyka Ludwika Musioła. Ich badania ujawniły, że potężnym motorem napędowym szkolnictwa była tu wyznaniowa rywalizacja. Protestantyzm, stawiający na samodzielną lekturę Biblii, mocno stymulował powstawanie ewangelickich szkół m.in. w Warszowicach, Pielgrzymowicach czy Golasowicach.

Jednak to katolicka szkoła w Pielgrzymowicach zapisała się w historii najzłotekszymi zgłoskami. Wzmiankowana już w 1679 roku, w 1788 dorobiła się własnego budynku. To w jej murach 22 października 1825 roku przyszedł na świat Karol Miarka (starszy). Syn wiejskiego organisty, po powrocie z seminarium w Głogówku, w 1850 roku sam stanął za nauczycielskim pulpitem w rodzinnej wsi. Przez dwie dekady dzielił czas między uczenie dzieci, grę na organach i obowiązki gminnego pisarza, zanim wyrósł na wybitnego wydawcę „Katolika” i giganta obrony polskości na Śląsku.

Bakałarz z wyrokiem i szkoła za dziesięć talarów w Szerokiej

Kroniki dzielnic dzisiejszego Jastrzębia dostarczają opowieści pełnych dramaturgii. Prym wiedzie Szeroka, posiadająca najstarszą metrykę oświatową w granicach miasta (lata 1550–1560). W XVII wieku praca wiejskiego bakałarza oznaczała jednak dno drabiny społecznej. Z akt z 1652 roku wyłania się wstrząsający obraz nauczyciela nazwiskiem Rostek, który miast uczyć moralności, stanął na czele zbrojnego napadu rabunkowego na gospodarstwo miejscowego siodłaka.

Reputację zawodu w Szerokiej odbudował w 1679 roku Urban Połomski. Zastawszy parafię w ruinie, z własnej kieszeni i własnymi rękami postawił budynek szkolny ze stodołą, płacąc jeszcze 10 talarów rocznego czynszu. Z jego pracy wyrosła cała oświatowa dynastia, a po nim pałeczkę przejmowali kolejno m.in. przedstawiciele rodu Prochasków, Karol Duda (w którego drewnianej szkole obok klas mieścił się... chlew) oraz Jan Michał Ryszka, pełniący tu misję nieprzerwanie przez 48 lat.

Inne jastrzębskie sołectwa też miały swoich bohaterów. W Jastrzębiu Górnym i Dolnym nauka śpiewu i łaciny organizowana była już pod koniec XVI wieku. W Bziu chłopi sami zbudowali drewnianą szkołę w 1688 roku, a gdy spłonęła doszczętnie 31 lat później, miejscowy proboszcz natychmiast przeniósł naukę w inne miejsce, by dzieci nie straciły rytmu edukacji.

Jedna para butów w chacie i 120 małych buntowników z Moszczenicy

Zrozumienie, jakim wyzwaniem była wówczas nauka, wymaga spojrzenia na realia geograficzne i ekonomiczne. Kroniki z Moszczenicy opisują trwający latami paraliż edukacyjny. Jesienią i wiosną wylewająca Szotkówka fizycznie odcinała dzieci z przysiółków od szkoły. Zimą ławki świeciły pustkami, bo w wielodzietnych rodzinach zwyczajnie brakowało butów i ciepłych ubrań. Latem z kolei szkoła przegrywała z pracą w polu – każde dziecko musiało paść krowy. Statystyki z Szerokiej z 1816 roku są bezlitosne: zimą na lekcjach było 95 uczniów, latem – 11.

A jednak, mimo tej biedy, śląska szkoła potrafiła wychować ludzi niezłomnych. Gdy pruski system powszechnego szkolnictwa z XVIII wieku przerodził się w dobie Kulturkampfu w brutalną machinę germanizacyjną, w naszych wsiach zrodził się opór. Najwspanialsza karta tej walki została zapisana w Moszczenicy w czerwcu 1920 roku, tuż przed plebiscytem. Aż 120 miejscowych dzieci ogłosiło strajk, kategorycznie odmawiając nauki w języku niemieckim. Ich upór doprowadził do tego, że stacjonujący w budynku niemiecki oddział musiał się wycofać.

Kiedy dziś o 12:00 w Kinie „Centrum” prezydent i kuratorium będą wręczać nagrody, a z głośników popłyną nowoczesne brzmienia, warto mieć w pamięci tę niesamowitą, wielowiekową sztafetę. Od gigantów pokroju biskupa Pawłowskiego i Karola Miarki, przez Urbana Połomskiego murującego szkołę w Szerokiej, odważne dzieci z Moszczenicy, aż po dzisiejszych profesjonalistów z ul. Piastów i dziesiątek innych naszych placówek. Jastrzębska szkoła zawsze stała ludźmi z charakterem.

 

Autor: Alojzy Godos / Zespół Redakcyjny jas24info

foto poglądowe AI

Dzień Edukacji Narodowej Jastrzębie-Zdrój, historia szkolnictwa Jastrzębie, biskup Stanisław Pawłowski, szkoła w Szerokiej, strajk w Moszczenicy, Karol Miarka Pielgrzymowice.

 

 

O Nas

Jastrzębski portal dialogu społecznego.
Unia Europejska
Mieszkańcy Jastrzębia i okolic