DECEMBER 9, 2022
AKTUALNOŚCI

Opawa, Karwina i Cieszyn 1918–1920: jak kapitał Larischa i Francji podzielił Śląsk Cieszyński

post-img

Prawdziwego sąsiedztwa nigdy nie dekretują prezydenci, ministrowie ani giełdowi spekulanci w odległych stolicach. Wykuwają je ludzie zza jednej miedzy – ci, którzy codziennie patrzą sobie w oczy na tej samej ulicy, pod ziemią w tej samej ścianie wydobywczej i na tym samym targowisku. Dokładnie 108 lat temu, na przełomie października i listopada 1918 roku, w trójkącie między Opawą, Ostrawą a Cieszynem mieszkańcy naszego pogranicza dali Europie niezwykłą lekcję politycznej dojrzałości: sami, dobrowolnie i bez jednego wystrzału ustalili, którędy ma przebiegać polsko-czeska granica. Ten oddolny kontrakt społeczny został jednak brutalnie podeptany przez militarny szowinizm oraz zakulisowy lobbing karwińskiego magnata węglowego i francuskich koncernów zbrojeniowych. Dziś, gdy Opawa – „Biała Perła Śląska” – oraz Zaolzie znów tworzą z Jastrzębiem-Zdrojem, Pawłowicami, Zebrzydowicami i Godowem jedną otwartą przestrzeń, warto odczytać tę historyczną lekcję bez niedomówień.

 

Sąsiedztwo rodzi się za miedzą, a nie w gabinetach milionerów. Jak kapitał hrabiego Larischa i francuskich syndykatów przekreślił zgodę ludzi na pograniczu

W naszym redakcyjnym cyklu poświęconym „Białej Perle Śląska” wielokrotnie udowadnialiśmy, że oddalona o niespełna godzinę jazdy samochodem od Jastrzębia-Zdroju czy Pawłowic Opawa nie jest dla nas egzotyczną zagranicą, lecz bliźniaczą częścią tego samego śląskiego domu. Przez stulecia dzieliła z naszym subregionem wspólny krwioobieg gospodarczy, prawny i kulturowy. Do dziś z fasad opawskich kamienic i gmachów publicznych spogląda na nas ten sam piastowski orzeł śląski, ceglana bryła gotyckiej konkatedry Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny prowadzi architektoniczny dialog z raciborską farą, a na Górnym Rynku (Horní náměstí) – pod białą wieżą ratuszową Hláska i u stóp monumentalnego domu handlowego Breda & Weinstein – język polski słychać w weekendy niemal równie często jak czeski.

Aby jednak zrozumieć, dlaczego przez niemal całe XX stulecie ten naturalny organizm społeczny i gospodarczy był pocięty kolczastym drutem, szlabanami celnymi i wzajemną nieufnością, musimy cofnąć się do ostatnich jesiennych dni 1918 roku. To właśnie wtedy, na gruzach pękającej w szwach monarchii austro-węgierskiej, rozegrał się dramat, w którym starły się dwie wizje urządzenia świata: oddolna solidarność sąsiadów oraz bezwzględna geopolityka węgla, stali i wielkiego pieniądza.

Październik 1918: Od wiedeńskiej korony do wrzącego tygla w Opawie i Cieszynie

Od połowy XVIII stulecia, kiedy w wyniku trzech wojen śląskich król pruski Fryderyk II Wielki zagarnął większość Śląska (w tym ziemię pszczyńską, rybnicką, wodzisławską i jastrzębską), przy koronie Habsburgów pozostały jedynie księstwa cieszyńskie i opawskie oraz południowe skrawki dawnego księstwa karniowskiego i nyskiego. Tworzyły one tzw. Śląsk Austriacki (Księstwo Górnego i Dolnego Śląska) – autonomiczny kraj koronny ze stolicą, Sejmem Śląskim oraz Rządem Krajowym w Opawie. Była to ziemia niezwykle pracowitych ludzi trzech narodowości: Polaków stanowiących bezwzględną większość we wschodniej części regionu (na Śląsku Cieszyńskim), Czechów zamieszkujących pas centralny i południowo-zachodni oraz Niemców dominujących na Śląsku Opawskim i w zamożnych wyspach miejskich, takich jak Bielsko czy sam Cieszyn.

Jesienią 1918 roku imperium Habsburgów runęło pod ciężarem klęski w I wojnie światowej. Jako pierwsi na całym Śląsku Austriackim zorganizowali się Polacy. Już 19 października 1918 roku w Domu Narodowym w Cieszynie powołano Radę Narodową Księstwa Cieszyńskiego (RNKC) – pierwszą formalną polską władzę na tej ziemi. Na jej czele stanęło trzech współprzewodniczących symbolizujących jedność ponad głębokimi podziałami światopoglądowymi: przywódca socjalistów Tadeusz Reger, katolicki duchowny ks. Józef Londzin oraz pastor ewangelicki ks. Jan Michejda.

Struktura cieszyńskiej Rady Narodowej z października 1918 roku pod względem standardów demokratycznych wyprzedzała ówczesną Europę. Choć trwała jeszcze wojna i delegatów wyłaniano w drodze parytetowego porozumienia polskich stronnictw politycznych oraz organizacji społecznych, na Śląsku Cieszyńskim od pierwszego dnia odrzucono dyskryminację ze względu na płeć czy wyznanie. Na ponad miesiąc przed słynnym dekretem Józefa Piłsudskiego o ordynacji wyborczej w Warszawie, w skład Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego weszły jako pełnoprawne członkinie wybitne działaczki społeczne: socjalistka Dorota Kłuszyńska, reprezentująca ruch narodowy Zofia Kirkor-Kiedroniowa oraz przedstawicielka ruchu katolickiego Maria Sojkowa. Obradowały przy jednym stole z duchownymi obu wyznań, górnikami, chłopami, lekarzami i prawnikami.

Dziesięć dni później – 29 października 1918 roku – nazajutrz po proklamowaniu niepodległej Czechosłowacji w Pradze, do działania przystąpili Czesi w stolicy regionu, Opawie. Utworzyli tam czeską Radę Narodową dla Śląska (Národní výbor pro Slezsko), która próbowała przejąć austriacką machinę urzędniczą w gmachach Rządu Krajowego.

W Opawie czeska inicjatywa zderzyła się jednak z murem niemieckiego nacjonalizmu. Dominujący w opawskim magistracie i instytucjach krajowych politycy niemieccy ogłosili utworzenie separatystycznej prowincji Sudetenland (Kraj Sudecki), chcącej połączyć się z Niemiecką Austrią i docelowo z Rzeszą Niemiecką. Aparat administracyjny w Opawie znalazł się w rękach niemieckich, a opawski komitet czeski został całkowicie sparaliżowany. W tej sytuacji już następnego dnia, 30 października 1918 roku, czescy działacze przenieśli ciężar walki politycznej na wschód, powołując w Polskiej Ostrawie (dzisiejszej Śląskiej Ostrawie) 32-osobową Krajową Radę Narodową dla Śląska (Zemský národní výbor pro Slezsko – ZNV) z Zygmuntem Wittem i Ferdinandem Pelcem na czele.

W nocy z 31 października na 1 listopada 1918 roku polscy oficerowie z garnizonu cieszyńskiego, dowodzeni przez porucznika Klemensa Matusiaka, przeprowadzili wzorowy, całkowicie bezkrwawy przewrót wojskowy. Polska Rada Narodowa przejęła realną władzę nad wojskiem i administracją powiatów bielskiego, cieszyńskiego oraz frysztackiego, a zgromadzeni w Cieszynie wójtowie polskich gmin wiejskich i miejskich (poza zdominowanymi przez niemiecki patrycjat magistratami miast takich jak Bielsko czy Cieszyn) złożyli uroczyste ślubowanie wierności Polsce. Równocześnie podjęta 1 listopada przez stronę czeską próba opanowania strategicznego węzła kolejowego w Boguminie zakończyła się fiaskiem. Dwa młode żywioły narodowe stanęły naprzeciw siebie w gęsto zaludnionym zagłębiu węglowym, w którym po czterech latach wojny brakowało chleba, a każda iskra groziła wybuchem krwawej rewolty.

5 listopada 1918: Dzień, w którym sąsiedzi wygrali z wielką polityką

Co robią w takiej chwili gospodarze, którzy nie są zaślepieni szowinizmem i doskonale rozumieją, że po opadnięciu politycznego kurzu nadal będą zjeżdżać tą samą szolą na dół kopalni i mieszkać przez ścianę w tej samej kolonii robotniczej? Siadają do stołu i rozmawiają jak równy z równym.

Po wstępnych rozmowach delegatów robotniczych i samorządowych w Orłowej i Boguminie w dniach 1–2 listopada, delegacje polskiej Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego oraz czeskiej Krajowej Rady Narodowej (ZNV) spotkały się na rokowaniach w Polskiej Ostrawie. Ich finałem było podpisanie historycznej umowy tymczasowej z 5 listopada 1918 roku.

Dokument ten był ewenementem w ogarniętej konfliktami granicznymi Europie Środkowo-Wschodniej. Polacy i Czesi sami, bez narzucania czegokolwiek bagnetami, bez zagranicznych komisji alianckich i bez jednego wystrzału, rozgraniczyli między sobą strefy zarządu nad Śląskiem Cieszyńskim według najczystszego kryterium demokratycznego: aktualnego składu narodowościowego wybranych wcześniej przez mieszkańców rad gminnych (obecní zastupitelstva).

  • Pod zarząd polskiej Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego przeszły gminy z polską większością: cały powiat bielski, powiat cieszyński oraz niemal cały powiat frysztacki wraz z sercem zagłębia węglowego (Karwiną, Frysztatem, Orłową, Suchą, Stonawą, Piotrowicami i Boguminem).

  • Pod zarząd czeskiego ZNV przeszedł zamieszkiwany w większości przez ludność czeską powiat frydecki oraz zachodnie gminy powiatu frysztackiego (m.in. Polska Ostrawa, Radwanice, Michałkowice, Pietwałd i Szumbark).

  • Wspólny zarząd i bezpieczeństwo: Obie rady zgodnie uregulowały kwestie aprowizacji, podziału wydobywanego węgla, nadzoru nad strategiczną Koleją Koszycko-Bogumińską oraz ochrony porządku publicznego, powołując mieszane komisje i deklarując poszanowanie praw mniejszości po obu stronach linii rozgraniczenia.

Dla polskich i czeskich górników, hutników oraz rolników linia z 5 listopada 1918 roku była granicą uczciwą i logiczną. Dowodziła, że gdy decyzję zostawia się ludziom znającym realia własnej ziemi, górę bierze zdrowy rozsądek i elementarny szacunek dla sąsiada.

Kiedy budzą się demony: Najazd zbrojny, „terror żołądkowy” i wielki kapitał

Dlaczego ten oddolny, demokratyczny kontrakt został zniszczony w niespełna trzy miesiące? Ponieważ dla salonów rządowych w Pradze i Paryżu oraz dla międzynarodowej finansjery człowiek na śląskim pograniczu był jedynie statystycznym dodatkiem do złóż najlepszego węgla koksującego, wielkich pieców hutniczych i magistrali kolejowych.

Polska część Śląska Cieszyńskiego obejmowała bogate Zagłębie Ostrawsko-Karwińskie, potężną Hutę Trzyniecką oraz dwutorową linię Kolei Koszycko-Bogumińskiej, stanowiącą wówczas jedyne wydolne połączenie kolejowe Czech i Moraw ze Słowacją. Dla prezydenta Czechosłowacji Tomáša Garrigue'a Masaryka, premiera Karla Kramářa i szefa dyplomacji Edvarda Beneša pozostawienie tych zasobów w rękach Polski – choćby mieszkała tam przytłaczająca większość Polaków – było nie do przyjęcia. Czechosłowacka delegacja na konferencję pokojową w Paryżu w swoich pierwszych memorandach posunęła się wręcz do żądania oparcia granicy państwowej na rzece Białej w Bielsku, czyli na historycznej granicy Śląska i Galicji!

Scenariusz obalenia sąsiedzkiej umowy z 5 listopada zrealizowano w trzech bezwzględnych aktach.

Akt I: Złamanie słowa i krew na śniegu pod Stonawą (Styczeń 1919)

Gdy 18 grudnia 1918 roku wojska czechosłowackie wkroczyły wreszcie do Opawy, likwidując niemieckie władze separatystycznego Sudetenlandu, w stolicy regionu zainstalowano podległą Pradze administrację krajową (Komisję Administracyjną i Śląski Rząd Krajowy), w której kluczową rolę objął nacjonalistycznie nastawiony prawnik dr Josef Šrámek. Kurs wobec Polaków natychmiast uległ zaostrzeniu. 12 stycznia 1919 roku czeski ZNV oficjalnie powiadomił stronę polską i władze w Opawie, że uznaje umowę z 5 listopada 1918 roku za „nieważną”, gdyż nie została ona rzekomo zatwierdzona przez rząd centralny w Pradze. Jako pretekst wykorzystano rozpisanie przez Warszawę wyborów do Sejmu Ustawodawczego na obszarze kontrolowanym przez cieszyńską RNKC.

Jedenaście dni później – 23 stycznia 1919 roku – na Śląsk Cieszyński wtargnęły regularne oddziały armii czechosłowackiej pod dowództwem ppłk. Josefa Šnejdárka, złożone z zaprawionych w bojach we Francji i we Włoszech legionistów. Rozpoczęła się krwawa wojna siedmiodniowa. Nieliczne oddziały polskie pod dowództwem płk. Franciszka Latinika, wspierane przez bohaterskich górników z Karwiny i Suchej, stawiły rozpaczliwy opór, zatrzymując czeskie natarcie na linii Wisły w bitwie pod Skoczowem (28–30 stycznia 1919 r.).

Wojna ta odcisnęła na świadomości pogranicza krwawe piętno, którego symbolem stała się zbrodnia wojenna w Stonawie z 26 stycznia 1919 roku. Po zdobyciu wsi czescy legioniści z 21. pułku strzelców zamordowali bagnetami, strzałami z bliska i kolbami karabinów 20 polskich jeńców oraz rannych żołnierzy z 3. batalionu 12. Pułku Piechoty Ziemi Wadowickiej, których ciała spoczęły w zbiorowej mogile w Stonawie. Choć polski opór pod Skoczowem ocalił Cieszyn i Bielsko, wymuszony przez mocarstwa Ententy rozejm w Paryżu z 3 lutego 1919 roku wyznaczył nową linię demarkacyjną, oddając Karwinę, Frysztat, Jabłonków i Kolej Koszycko-Bogumińską pod kontrolę czechosłowacką.

Akt II: Pieniądz, bojówki i szantaż chlebem zamiast wolnego głosu (1919–1920)

Gdy we wrześniu 1919 roku Rada Najwyższa Ententy zdecydowała, że o przynależności Śląska Cieszyńskiego rozstrzygnie plebiscyt, politycy w Pradze i Ostrawie doskonale zdawali sobie sprawę, że w uczciwym głosowaniu poniosą klęskę. Podczas poufnej narady w Ostrawie czechosłowacki minister spraw wewnętrznych (i późniejszy wieloletni premier) Antonín Švehla sformułował dyrektywę, która zdeterminowała działania administracji: „Podczas plebiscytu nie wolno szczędzić ani wysiłku, ani ofiar materialnych” („se při plebiscitu nesmí šetřiti ani námahou, ani obětmi hmotnými”).

W zagłębiu węglowym uruchomiono machinę przekupstwa walutowego (wymianę niestemplowanych koron austro-węgierskich po uprzywilejowanym kursie), wspartą tzw. „terrorem żołądkowym” – uzależnianiem przydziałów żywności, węgla i pracy w kopalniach od deklaracji lojalności wobec Czechosłowacji. Równolegle uzbrojone bojówki i żandarmeria rozbijały polskie wiece w Karwinie, Orłowej i Polskiej Ostrawie, zmuszając tysiące polskich rodzin do ucieczki za linię demarkacyjną i raniąc w Cieszynie m.in. jednego z przywódców RNKC, Tadeusza Regera.

Akt III: Hrabia Jan Larisch-Mönnich i francuski syndykat Schneider-Creusot kreślą granicę w Paryżu (Lipiec 1920)

Rozstrzygający akt dramatu rozegrał się wiosną i latem 1920 roku, kiedy Polska znalazła się w śmiertelnym uścisku wojny z bolszewicką Rosją. Rząd w Pradze prowadził wówczas wobec Warszawy politykę skrajnie wrogiej „neutralności”: czescy kolejarze od wiosny 1920 roku systemowo blokowali w Boguminie i Brzecławiu transporty broni oraz amunicji płynące do Polski z Francji i Włoch, a szef dyplomacji Edvard Beneš otwarcie kalkulował upadek Warszawy pod ciosami Armii Czerwonej.

Przyparty do muru premier Władysław Grabski 10–11 lipca 1920 roku na konferencji w belgijskim Spa musiał ulec szantażowi mocarstw i zgodzić się na rezygnację z plebiscytu oraz oddanie decyzji o granicy w ręce wielkich mocarstw w zamian za obietnicę odblokowania dostaw amunicji. Ostateczny wyrok wydała 28 lipca 1920 roku w Paryżu Konferencja Ambasadorów Głównych Mocarstw Sprzymierzonych i Stowarzyszonych pod przewodnictwem francuskiego dyplomaty Jules'a Cambona.

Jak jednoznacznie dowodzą badania historyków – m.in. prof. Krzysztofa Nowaka, prof. Idziego Panica oraz dr. hab. Sebastiana Pilarskiego – dyplomaci Ententy przy kreśleniu granicy 28 lipca 1920 roku w znacznie większym stopniu niż wolę mieszkańców wzięli pod uwagę mapę wpływów kapitału francuskiego oraz granice prywatnej ordynacji hrabiów Larisch-Mönnich.

Mechanizm tego zakulisowego dyktatu opierał się na dwóch filarach finansowych:

1. Imperium hrabiego Jana II Larischa-Mönnicha z Karwiny, Frysztatu i Piersnej Ród hrabiów Larisch-Mönnich (Laryszów), obecny w Karwinie od połowy XVI wieku, zbudował po odkryciu pokładów węgla w 1776 roku jedno z największych imperiów przemysłowo-ziemskich w Europie Środkowej. Za czasów hrabiego Henryka II Larischa-Mönnicha (1850–1918), ostatniego marszałka Sejmu Śląskiego w Opawie, rodowy fideikomis (ordynacja) obejmował blisko 12 000 hektarów ziemi, zespół najbogatszych kopalń węgla kamiennego i koksowni w Karwinie oraz Suchej, rafinerię nafty (założoną w 1887 r.) i hutę drutu (z 1896 r.) w Nowym Boguminie (Szonychlu), młyny w Łazach oraz rezydencje pałacowe w Karwinie-Solcy, Frysztacie i zakupiony w 1897 roku klasycystyczny zameczek myśliwski w Piersnej (Prstná – dziś część gminy Piotrowice koło Karwiny).

Gdy 8 grudnia 1918 roku sędziwy Henryk II zmarł w pałacu w Solcy, ster ordynacji przejął jego syn, hrabia Jan II Larisch-Mönnich (1872–1962). Choć po rozpadzie Austro-Węgier na obszarze podległym RNKC formalnie przysługiwało mu obywatelstwo polskie, magnat szybko przekalkulował swoje interesy. Podczas międzynarodowych rokowań pojawiła się bowiem koncepcja poprowadzenia granicy polsko-czechosłowackiej wzdłuż naturalnego koryta rzeki Olzy na całej jej długości – od Cieszyna aż do ujścia pod Boguminem.

Dla Jana II Larischa-Mönnicha granica na Olzie oznaczała katastrofę finansową: przecięłaby jego zintegrowany kombinat na dwa państwa, oddzielając kopalnie w Karwinie i zamek we Frysztacie od leżących na prawym brzegu Olzy potężnych kompleksów leśnych w rejonie Piersnej, Piotrowic i Zawady (dostarczających kopalniom niezbędnego drewna stempelkowego na obudowy chodników), od folwarków żywiących zagłębie, zakładów sodowych i węzła kolejowego w Piotrowicach oraz fabryk w Nowym Boguminie. Co więcej, ogarnięty wojną z bolszewikami Sejm w Warszawie uchwalał właśnie w lipcu 1920 roku radykalną reformę rolną grożącą parcelacją wielkich majątków, podczas gdy Praga dawała arystokracji gwarancje nienaruszalności kapitału przemysłowego i leśnego. Hrabia Jan Larisch-Mönnich użył więc wszystkich swoich koneksji dyplomatycznych w Wiedniu, Londynie, Paryżu i Pradze, lobbując za odsunięciem granicy od koryta Olzy daleko na wschód – pod Zebrzydowice i Marklowice.

2. Francuski syndykat zbrojeniowy Schneider-Creusot i Huta Trzyniecka Równolegle wiosną 1920 roku – na kilka tygodni przed konferencją w Spa i werdyktem w Paryżu – potężny francuski koncern zbrojeniowy Schneider-Creusot (kontrolowany przez Eugène'a Schneidera, właściciela m.in. zakładów Škoda w Pilźnie) wykupił większościowy pakiet akcji w wiedeńskim Towarzystwie Górniczo-Hutniczym (Österreichische Berg- und Hüttenwerksgesellschaft), przekształconym w spółkę Báňská a hutní společnost. Do giganta tego należała Huta Trzyniecka oraz kopalnie i koksownie w Zagłębiu Karwińskim zatrudniające ponad 11 000 robotników. Wspólnikiem Francuzów został największy bank czeski – Živnostenská banka. Francuscy przemysłowcy zawarli z rządem w Pradze niepisany pakt: dyplomacja francuska na Konferencji Ambasadorów przypilnuje, aby cała Huta Trzyniecka, kopalnie karwińskie i Kolej Koszycko-Bogumińska przypadły Czechosłowacji, a w zamian francusko-czeski zarząd przeprowadzi w zakładach przyspieszoną czechizację kadr kosztem polskich inżynierów i robotników.

Geodezja wielkich pieniędzy na mapie naszego regionu i biała plama w Kończycach Wielkich

Spójrzmy na mapę granicy zatwierdzonej 28 lipca 1920 roku w Paryżu – widać na niej jak na dłoni ślad ołówka prowadzonego ręką lobbystów. W Cieszynie mocarstwa bez mrugnięcia okiem przecięły żywy, historyczny organizm miejski na pół wzdłuż rzeki Olzy. Jednak zaledwie kilka kilometrów na północ od Cieszyna, na wysokości Kaczyc i Darkowa, linia graniczna nagle porzuciła koryto Olzy i wygięła się gwałtownie na wschód!

Pobiegła dokładnie tak, jak zabiegał o to hrabia Jan II Larisch-Mönnich: ominęła szerokim łukiem jego kopalnie w Karwinie, zamek we Frysztacie, lasy kopalniane i klasycystyczny pałacyk w Piersnej (Piotrowicach koło Karwiny). Wytyczono ją wzdłuż zachodnich rubieży Kaczyc, Zebrzydowic, Marklowic Górnych, Pruchnej, Zbytkowa i Strumienia, by dopiero w rejonie Olzy i Odry pod Boguminem domknąć worek terytorialny. Po polskiej stronie odcięto jedynie wschodnie folwarki ordynacji w Zebrzydowicach oraz górną część przeciętych na pół Marklowic. Dla naszego subregionu miało to fundamentalne konsekwencje: Zebrzydowice i Kaczyce stały się polskimi stacjami granicznymi, a gdy dwa lata później (w lipcu 1922 roku) Jastrzębie-Zdrój, Moszczenica, Bzie, Ruptawa czy Pawłowice powróciły do Polski po powstaniach śląskich, przedwojenni górnicy z naszych wsi znaleźli się po drugiej stronie pilnie strzeżonego kordonu, odcięci od karwińskich szybów.

W tym samym arystokratycznym rodzie Larischów znalazła się jednak postać, która wystawiła sobie zupełnie inne świadectwo. Podczas gdy Jan II Larisch-Mönnich oraz baronowie Bees-Chrostin z Gnojnika zabiegali o granicę korzystną dla Czechosłowacji, bliska krewna magnata (córka jego stryja Eugeniusza) – hrabina Gabriela Thun-Hohenstein z domu Larisch von Mönnich (1872–1957), właścicielka ponad 400-hektarowego majątku i pałacu w Kończycach Wielkich – stanęła jednoznacznie po stronie Polski i swoich polskich sąsiadów. Hrabina, zwana przez okoliczną ludność „Dobrą Panią z Kończyc Wielkich”, wspierała polską szkołę, parafię i straż pożarną, a po 1920 roku jej dobra – osłonięte od zachodu pasem granicznym Kaczyc i Zebrzydowic – pozostały w granicach Rzeczypospolitej.

Rachunek krzywd: Jak działała fabryczna inżynieria społeczna na Zaolziu

Bilans decyzji Konferencji Ambasadorów z 28 lipca 1920 roku był brutalny. Z 2 282 km² całkowitej powierzchni Śląska Cieszyńskiego i około 435 tysięcy mieszkańców Polsce przyznano 1 009 km² (44,2% terytorium) oraz niespełna 142 tysiące ludności. Czechosłowacja przejęła 1 273 km² (55,8% obszaru), całe zagłębie węglowe, Hutę Trzyniecką, węzeł bogumiński oraz od 120 do 140 tysięcy uświadomionych narodowo Polaków na Zaolziu, których gminy w listopadzie 1918 roku same opowiedziały się za przynależnością do Polski.

Niemal natychmiast po zatwierdzeniu granicy francusko-czeski kapitał przystąpił do spłacania politycznego zobowiązania wobec Pragi i Opawy. W Hucie Trzynieckiej oraz kopalniach karwińskich zarządzanych przez koncern Báňská a hutní společnost uruchomiono systemowy drenaż i czechizację załóg. Dane z archiwów państwowych, szczegółowo przebadane przez historyka dr. Grzegorza Gąsiora na łamach prestiżowego „The English Historical Review”, odsłaniają skalę tego procesu:

  • W Hucie Trzynieckiej w 1920 roku pracowało zaledwie 50 robotników narodowości czeskiej. Już trzy lata później, w 1923 roku, wskutek celowej polityki kadrowej i nacisków ekonomicznych liczba ta wzrosła blisko szesnastokrotnie – do 790 Czechów.

  • Na stanowiskach inżynieryjnych i urzędniczych dyskryminacja miała charakter niemal całkowitej blokady: w latach 1921–1925 koncern Báňská a hutní společnost na całym Śląsku Cieszyńskim zatrudnił w administracji i dozorze technicznym 95 Czechów, 8 Niemców i zaledwie jednego Polaka – co urzędujący w Opawie prezydent Śląskiego Rządu Krajowego dr Josef Šrámek odnotowywał w poufnych sprawozdaniach z nieskrywaną satysfakcją.

Polskiemu górnikowi w Karwinie czy hutnikowi w Trzyńcu na jego własnej ojcowiźnie zostawiono prawo do ciężkiej pracy fizycznej pod ziemią i przy wielkim piecu, ale dostęp do awansu, stanowisk technicznych czy mieszkań zakładowych uzależniono od wyrzeczenia się polskości i posłania dzieci do czeskich szkół (tzw. szkół Macierzy Oświaty Ludowej – Matice osvěty lidové).

Historia naszego pogranicza pokazała z bezlitosną logiką, że nacjonalizm i dyskryminacja raz użyte jako narzędzie polityki państwowej zawsze wracają rykoszetem. Upokorzenie Polaków na Zaolziu w latach 20. i 30. zrodziło pragnienie odwetu: gdy w październiku 1938 roku, w cieniu układu monachijskiego, wojska polskie przekroczyły Olzę – co Polacy na Zaolziu witali ze łzami wzruszenia jako naprawienie krzywdy z 1920 roku – nowe władze przystąpiły do rewanżu, zmuszając do wyjazdu z regionu około 30–35 tysięcy Czechów (głównie napływowych urzędników, kolejarzy i osadników z lat po 1920 roku) oraz 5 tysięcy Niemców. Jedenaście miesięcy później na skłóconych sąsiadów spadł walec hitlerowskiej III Rzeszy: niemiecki okupant na listach egzekucyjnych, w fortach i w obozach koncentracyjnych Auschwitz czy Mauthausen-Gusen nie pytał już o spory z 1919, 1920 czy 1938 roku, z równą bezwzględnością mordując polską i czeską inteligencję, duchowieństwo oraz działaczy robotniczych.

Chichot historii w Starej Karwinie i powrót do mądrości z 1918 roku

Najbardziej wymowny epilog do tej opowieści dopisał sam czas. Co pozostało z potężnego imperium hrabiego Jana II Larischa-Mönnicha, dla którego w lipcu 1920 roku w Paryżu wyginano granice państwowe i dzielono sąsiedzkie społeczności?

Po II wojnie światowej, na mocy dekretów z 1945 roku, wszystkie kopalnie, zakłady, lasy i pałace Larischów zostały bez odszkodowania znacjonalizowane i skonfiskowane przez państwo czechosłowackie. Mało tego – rabunkowa, wielopokładowa eksploatacja węgla pod dawną Karwiną sprawiła, że ziemia dosłownie zapadła się o kilkadziesiąt metrów. Rodowy pałac Larischów w Karwinie-Solcy (zburzony w latach 50. XX wieku) wraz z całym historycznym miastem, rynkiem, ratuszem, szkołami i willami zniknął z powierzchni ziemi. Jedynym niemym świadkiem tamtego świata na opustoszałych łąkach dawnej Karwiny-Doly pozostał samotny, dramatycznie pochylony o blisko 7 stopni wskutek szkód górniczych kościół św. Piotra z Alkantary. Imperium węgla i wielkiego kapitału obróciło się w pył. Przetrwali natomiast ludzie, ich pamięć i kultura po obu stronach Olzy.

Od 21 grudnia 2007 roku, kiedy Polska i Czechy weszły do strefy Schengen, na dawnych przejściach granicznych w Kaczycach Górnych – Karwinie-Raju, Zebrzydowicach, Marklowicach Górnych, Gołkowicach czy Pietraszynie nie ma już szlabanów, budek strażniczych ani kontroli paszportowych. Dziś po dawnych nasypach kolejowych z Godowa, przez Jastrzębie-Zdrój i Zebrzydowice, a dalej przez Karwinę aż pod odrestaurowany klasycystyczny pałacyk w Piersnej (Piotrowicach koło Karwiny) – ten sam majątek, o którego zachowanie hrabia Jan Larisch toczył zakulisowe boje w Paryżu – biegnie wspólny, polsko-czeski Żelazny Szlak Rowerowy. W ramach Euroregionu Śląsk Cieszyński oraz Euroregionu Silesia (którego stolicą po czeskiej stronie jest właśnie Opawa) samorządy z naszego subregionu realizują dziesiątki wspólnych inwestycji, a młodzi pasjonaci sztuki z Jastrzębia-Zdroju czy Rybnika kształcą się w słynnym Instytucie Twórczej Fotografii Uniwersytetu Śląskiego w Opawie.

W 108. rocznicę przełomowej jesieni 1918 roku wracamy więc do punktu wyjścia – do mądrości naszych pradziadów, którzy 5 listopada 1918 roku w Polskiej Ostrawie potrafili usiąść przy jednym stole i porozumieć się bez dyktatu polityków i finansistów z dalekich stolic. Bo historia naszej granicy uczy jednego: ilekroć wielka polityka lub wielki kapitał próbują wmówić nam, że sąsiad zza miedzy jest naszym wrogiem z powodu swojego języka, paszportu czy pochodzenia, tylekroć chcą nas jedynie użyć jako pionków we własnej grze o władzę i pieniądze.

 

Kalendarium: Jak w 21 miesięcy wielki kapitał i polityka obaliły umowę sąsiadów

  • 19 października 1918 r. (Cieszyn): W Domu Narodowym powstaje Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego (RNKC) pod wodzą ks. Józefa Londzina, Tadeusza Regera i pastora Jana Michejdy. W jej skład wchodzą również pierwsze w regionie kobiety-delegatki: Dorota Kłuszyńska, Zofia Kirkor-Kiedroniowa i Maria Sojkowa.

  • 29–30 października 1918 r. (Opawa / Polska Ostrawa): Po zablokowaniu czeskiego komitetu w Opawie przez niemieckich nacjonalistów proklamujących prowincję Sudetenland, czescy działacze powołują w Polskiej Ostrawie 32-osobową Krajową Radę Narodową dla Śląska (Zemský národní výbor pro Slezsko – ZNV).

  • 31 października / 1 listopada 1918 r. (Cieszyn): Polski garnizon pod dowództwem por. Klemensa Matusiaka przeprowadza bezkrwawy przewrót wojskowy; polskie gminy powiatów bielskiego, cieszyńskiego i frysztackiego podporządkowują się RNKC.

  • 5 listopada 1918 r. (Polska Ostrawa): Polska RNKC i czeski ZNV podpisują historyczną umowę tymczasową, dzielącą pokojowo zarząd nad Śląskiem Cieszyńskim według demokratycznego składu narodowościowego rad gminnych.

  • 8 grudnia 1918 r. (Karwina-Solca): Umiera hrabia Henryk II Larisch-Mönnich, ostatni marszałek Sejmu Śląskiego w Opawie; zarząd nad blisko 12-tysięcznym imperium ziemsko-węglowym przejmuje jego syn, hrabia Jan II Larisch-Mönnich.

  • 18 grudnia 1918 r. (Opawa): Wojska czechosłowackie zajmują Opawę, likwidując niemiecki rząd Sudetenlandu; ster administracji krajowej w Opawie obejmuje dr Josef Šrámek.

  • 12 stycznia 1919 r.: Czeski ZNV jednostronnie wypowiada umowę z 5 listopada 1918 r. pod pretekstem braku jej zatwierdzenia przez rząd w Pradze.

  • 23–30 stycznia 1919 r.: Czechosłowacki najazd zbrojny na Śląsk Cieszyński (wojna siedmiodniowa), bohaterska obrona pod Skoczowem oraz zbrodnia wojenna w Stonawie (26 stycznia), gdzie zamordowano 20 polskich jeńców i rannych z 12. Pułku Piechoty z Wadowic.

  • Wiosna 1920 r.: Francuski koncern zbrojeniowy Schneider-Creusot przejmuje kontrolę nad Towarzystwem Górniczo-Hutniczym (Huta Trzyniecka i kopalnie karwińskie), a hrabia Jan II Larisch-Mönnich lobbuje w stolicach europejskich za odsunięciem granicy od rzeki Olzy na wschód, pod Zebrzydowice i Piotrowice.

  • 28 lipca 1920 r. (Paryż): Konferencja Ambasadorów dzieli Śląsk Cieszyński (2 282 km²) pod dyktando kapitału francuskiego i granic ordynacji Larischów, przyznając Czechosłowacji 1 273 km² wraz z całym zagłębiem węglowym, Hutą Trzyniecką, Koleją Koszycko-Bogumińską i ponad 120 tysiącami Polaków na Zaolziu.

Opracowanie: Redakcja Jas24info | Cykl: Nasi Sąsiedzi / Biała Perła Śląska.

foto :wizja AI  kolaż archiwalnej mapy granicznej z 1918/1920 r. z pochylonym kościołem w Starej Karwinie

 

 

O Nas

Jastrzębski portal dialogu społecznego.
Unia Europejska
Mieszkańcy Jastrzębia i okolic