Rewolucja zaczyna się od słowa. Europa się budzi: Od "Manifestu Lipcowego" do walki o suwerenność gospodarczą
Jastrzębie-Zdrój, grudzień 2025 r.
15 grudnia, jako redakcja portalu jas24info, staniemy przy Pomniku Pamięci, by uczcić rocznicę pacyfikacji KWK "Manifest Lipcowy" – momentu, który na trwałe zapisał się w historii polskiego i europejskiego oporu. To grudzień 1981 roku, kiedy górnicy stanęli naprzeciw czołgów i zomowców, dowodząc, że wiedzą, co to walka i potrafią bronić swojej godności.
Ta historyczna lekcja jest dziś bardziej aktualna niż kiedykolwiek. Kiedy patrzymy na ulice kontynentu, widzimy, że duch oporu, który obalił komunizm i przywrócił demokrację, znów wstępuje w obywateli. Europa się budzi, a walka o suwerenność – tym razem gospodarczą, rolniczą i finansową – przechodzi od słowa do czynu.
Lekcja "Manifestu Lipcowego": Cena niezgody i oporu
Pacyfikacja KWK "Manifest Lipcowy" (obecnie KWK Zofiówka) była jednym z najbardziej dramatycznych aktów stanu wojennego. Górnicy, odmawiając podporządkowania się wojskowej juncie, bronili nie tylko "Solidarności", ale idei wolnego państwa i wolnego człowieka.
To nie była walka o doraźne warunki pracy, lecz o fundamentalne prawo do decydowania o własnym losie i niezależności narodowej. Ci ludzie, narażając życie, pokazali, że prawdziwa władza ma swoje źródło nie w dyktaturze, ale w niezłomnej woli narodu. To świadectwo, że sprzeciw wobec odgórnemu, niszczącemu systemowi jest obowiązkiem.
Dziś, choć zniknęły czołgi, ten sam mechanizm – narzucanie polityki bez względu na dobrobyt obywateli – wywołuje falę gniewu w całej Europie.
Obecne niezadowolenie w Europie jest wielowymiarowe, lecz łączy je wspólny mianownik: głęboka frustracja związana z kierunkiem polityki Unii Europejskiej, która jest postrzegana jako demontaż narodowych gospodarek i finansów na rzecz centralnych ośrodków decyzyjnych w Brukseli.
Batalia Rolników: Konkurencja spoza kontynentu i protesty desperacji
Fala protestów rolniczych w Niemczech, Francji i innych krajach to symbol walki o przetrwanie ekonomiczne. Rolnicy wskazują na fundamentalną niesprawiedliwość. Z jednej strony, są zobowiązani do rygorystycznych, kosztownych norm w ramach unijnego Zielonego Ładu (dotyczących pestycydów, nawozów, ugorowania). Z drugiej strony, ich rynki są zalewane tańszą żywnością z krajów trzecich, importowaną w ramach umów handlowych (np. z krajami Mercosur, w tym Argentyną i Brazylią). Ta żywność często nie spełnia norm, jakie narzuca się europejskim producentom. To walka o utrzymanie lokalnej produkcji, a sprzeciw jest wołaniem o suwerenność żywnościową kontynentu, która jest niszczona przez globalne pakty kosztem europejskiego rolnika.
Wyraz desperacji na francuskiej prowincji:
Jak informuje francuski dziennik Le Figaro, ten sprzeciw przybiera formy radykalne. W Millau we Francji (14 grudnia 2025 r.), blisko pięćdziesięciu rolników oblało lokalną podprefekturę gnojowicą, słomą i zużytymi oponami. Spektakularny akt wandalizmu wynika z głębokiej frustracji, wyrażonej wprost:
"To nie do przyjęcia, aby zabijać zdrowe zwierzęta" (Ce n'est pas acceptable de tuer des bêtes saines).
Francuscy hodowcy, podobnie jak ich koledzy w innych krajach, są zmuszeni do uboju inwentarza – często zdrowego – z powodów regulacyjnych (np. restrykcje sanitarne) lub z powodu braku opłacalności. Oblanie urzędu gnojowicą jest symbolicznym odrzuceniem "czystej" i odgórnie narzuconej polityki, która ignoruje realia pracy na roli i podstawowe zasady ekonomii.
Grecja stanowi przykład chronicznego niezadowolenia społecznego, wynikającego z głębokich reform strukturalnych wdrożonych po kryzysie zadłużeniowym. Pakty pomocowe, narzucone przez instytucje UE i MFW, zostały udzielone w zamian za drakońskie cięcia wydatków publicznych i reformy.
Protesty w Grecji są ciągłym echem sprzeciwu wobec utraty kontroli nad kluczowymi gałęziami państwa. Cięcia doprowadziły do zaniedbania infrastruktury i usług publicznych, co dramatycznie ujawniła katastrofa kolejowa w Tempi.
Zginęło 57 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Wśród ofiar była duża liczba studentów wracających do Salonik po weekendzie. Grecy walczą przeciwko polityce oszczędnościowej, która zdewastowała bezpieczeństwo i publiczne usługi, stanowiąc dowód na to, że centralnie narzucone rozwiązania finansowe mogą prowadzić do zapaści społecznej.
Aktualna fala protestów w Grecji, choć czerpie energię z długotrwałego niezadowolenia po kryzysie zadłużeniowym, ma obecnie bardzo konkretne podłoże ekonomiczne: desperacką walkę rolników o przetrwanie w obliczu nieuczciwej konkurencji i rosnących kosztów.
Greccy rolnicy, podobnie jak ich koledzy z innych krajów Unii Europejskiej, podnoszą kwestię zalewania rynku produktami spoza UE, przede wszystkim z Ameryki Południowej, co czyni ich produkcję nieopłacalną.
Trzeci front walki o kontrolę to Bułgaria, gdzie debata na temat przyjęcia euro wywołała głęboki kryzys polityczny i przyczyniła się do obalania rządów. Głównym argumentem jest obawa przed utratą suwerenności fiskalnej i monetarnej.
Obywatele obawiają się gwałtownego wzrostu cen (inflacji) i utraty możliwości narodowej reakcji na wewnętrzne kryzysy gospodarcze, gdy cała kontrola nad finansami zostanie oddana w ręce Europejskiego Banku Centralnego. Protesty te symbolizują lęk przed podporządkowaniem słabszej gospodarki jednolitemu modelowi finansowemu, bez możliwości obrony interesów narodowych.
Podsumowanie: Od Jastrzębia do Brukseli
Górnicy z KWK "Manifest Lipcowy" udowodnili, że opór przeciwko systemowi, który niszczy godność i odbiera kontrolę, jest możliwy i konieczny. Dziś, w całej Europie, ten sam duch – walka o godność, opłacalność pracy i prawo do decydowania o własnym losie – powraca na ulice.
Od gnojowicy pod prefekturą w Millau, przez blokady niemieckich autostrad, po strajki w Atenach i Sofii – Europa się budzi. Rolnicy, pracownicy sektora publicznego i obywatele kwestionujący centralne reformy przypominają, że rewolucja zaczyna się od słowa, ale prowadzi do czynu, gdy władza odmawia dialogu i narzuca polityki niszczące dobrobyt jednostek i suwerenność państw.
Nasze zadanie jako portalu jas24info, stojącego w rocznicę historycznego oporu, jest jasne: mówić o tych faktach, o których milczą główne media, i łączyć głosy tych, którzy w całej Europie walczą o swoją przyszłość.
Cena oporu jest wysoka, ale cena milczenia jest wyższa.
/IPN
