Jastrzębscy hokeiści wystąpili w mroźnym Edynburgu.
Kiedy w czwartek, 5 lutego 2026 roku, reprezentacja Polski wyjeżdżała na lód w historycznym Edynburgu, uwaga kibiców JKH GKS Jastrzębie była skupiona na trzech nazwiskach: Szymonie Kiełbickim, Jakubie Ślusarczyku oraz Łukaszu Nalewajce. To właśnie oni tworzyli jastrzębską kolonię w kadrze Pekki Tirkkonena. Dla młodych (Kiełbickiego i Ślusarczyka) była to kolejna szansa na ugruntowanie pozycji w elicie, dla Nalewajki – symboliczny powrót do narodowych barw po dłuższej przerwie.
Bilans turnieju: Bolesne lekcje, jastrzębskie błyski
Polska zajęła w turnieju ostatnie miejsce, ulegając kolejno Słowenii (3:4), Ukrainie (2:4) oraz Wielkiej Brytanii (4:5). Z perspektywy wynikowej – trudno o zachwyt. Jednak patrząc obiektywnie na przebieg spotkań, to właśnie zawodnicy z Jastrzębia byli tymi, którzy często próbowali odwracać losy meczów, wprowadzając do gry reprezentacji dynamikę znaną z meczów JKH.
Najjaśniejszym punktem turnieju w wykonaniu jastrzębian był bez wątpienia Jakub Ślusarczyk. Nasz napastnik pokazał, że „jastrzębski charakter” to nie jest pusty slogan. W meczu z Ukrainą popisał się atomowym uderzeniem spod linii niebieskiej, doprowadzając do wyrównania. Z kolei w szalonym starciu z Wielką Brytanią, Ślusarczyk nie tylko sam wpisał się na listę strzelców, sprytnie umieszczając krążek pod poprzeczką, ale również zanotował asystę przy golu Mateusza Bryka na 4:4.
Młodość kontra rutyna: Rola jastrzębian w systemie Tirkkonena
Analizując występy naszych graczy, widać wyraźny podział ról. Ślusarczyk i Kiełbicki, mimo młodego wieku, są przez selekcjonera traktowani jako zawodnicy do zadań ofensywnych. Kiełbicki, choć w Edynburgu nie zdobył bramki, dwukrotnie „otworzył” kolegom drogę do siatki precyzyjnymi podaniami. To właśnie jego współpraca ze Ślusarczykiem i Pawłem Zygmuntem w drugiej formacji była momentami jedynym elementem, który potrafił rozerwać defensywę rywali.
Z kolei Łukasz Nalewajka, pełniący rolę doświadczonego mentora w czwartej linii, skupiał się na destrukcji i twardej, fizycznej grze. Choć statystyki tego nie oddają, jego obecność w szatni i na lodzie w momentach osłabień była kluczowa dla przetrwania trudnych minut w meczu z Brytyjczykami.
Z Edynburga po wygraną w Katowicach?
Wyjazd zawodników JKH do Edynburga należy ocenić w dwóch kategoriach. Jako reprezentanci – wracają z niedosytem po trzech porażkach. Jednak jako liderzy jastrzębskiego klubu – wracają silniejsi. Rywalizacja z zawodnikami przygotowującymi się do Mistrzostw Świata Elity (Słowenia) czy twardo grającymi Brytyjczykami to bagaż doświadczeń, który zaprocentuje już jutro, w ligowym hicie przeciwko GKS Katowice.
Fakt, że Ślusarczyk i Kiełbicki wracają w rytmie meczowym i z dorobkiem punktowym, to najlepsza wiadomość dla trenera Rafała Bernackiego. Jastrzębskie trio udowodniło w Szkocji jedno: niezależnie od wyniku na tablicy, zawodnik z Jastrzębia-Zdroju nigdy nie przestaje gryźć lodu.
Mieszkańcy, bądźmy dumni! Choć Edynburg był zimny, nasi hokeiści rozgrzali polskie serca swoją zawziętością. Teraz czas, by ten narodowy blask przełożył się na zwycięstwo w „Satelicie”!

