DECEMBER 9, 2022
AKTUALNOŚCI

Urgoł nie jest moim prezydentem

post-img

 

Urgoł nie jest moim prezydentem

Tak, to prawda. Od 1981 roku jestem mieszkańcem Pawłowic. Nie biorę udziału w jastrzębskich wyborach samorządowych ani w ogólnopolskich w tamtejszych okręgach, i nigdy nie wrzuciłem do urny karty z nazwiskiem lokalnego kandydata.

Przez lata byłem górnikiem KWK Pniówek, co dawało mi niezależność i spokój. Jednak los sprawił, że moje życie nierozerwalnie splotło się z Jastrzębiem-Zdrojem.

Co więcej – przez około dwadzieścia lat odprowadzałem podatek do tego miasta. Mam więc do Jastrzębia ogromny sentyment i pełne prawo oceniać to, co się w nim dzieje, bo realnie dokładałem się do jego budżetu. I tak już zostało.

Pawłowice to moja mała ojczyzna. Dzięki nieodżałowanemu śp. wójtowi Damianowi Galuskowi, to miejsce stało się dla mnie prawdziwym rajem na ziemi.

Zbudował je swoją systematyczną, dwudziestoletnią pracą, a nie tanim krzykiem w internecie. Mam szczerą nadzieję, że ten wspaniały gospodarz doczeka się kiedyś w swojej gminie pomnika z prawdziwego zdarzenia, a nie tylko tego na cmentarzu.

Wróćmy jednak do obecnego włodarza Jastrzębia, prezydenta Michała Urgoła. Znamy się osobiście od lat, ale postawmy sprawę jasno: nigdy nie załatwił mi w mieście żadnej „fuchy”.

Nie znalazł ciepłej posadki dla mojej żony, nie pomógł w karierze moim dzieciom. Nie mam wobec niego najmniejszego długu wdzięczności. Pod tym kątem faktycznie – nie jest „mój” ani trochę.

Cud prawdziwej dyskusji

W miniony piątek w jastrzębskiej Galerii Sztuki Epicentrum odbył się wykład dr. Michała Burdzińskiego zatytułowany „Lot do tamtego świata. O twórczości Marca Chagalla”. Na zakończenie prelekcji wydarzyło się coś, co w dzisiejszych realiach zakrawa na cud. Wywiązała się prawdziwa dyskusja społeczna.

Ludzie wymieniali swoje poglądy, a mimo to nikt się nie pobił i nikogo nie zwyzywał. O głos było trudno, bo każdy miał coś mądrego do powiedzenia, ale z ust padały sformułowania: „jak pan sądzi?”, „czy nie wydaje się panu?”. Co więcej, większość z tych dyskutujących osób w ogóle się nie znała.

To był taki Facebook w świecie rzeczywistym – z tą fundamentalną różnicą, że miałeś absolutną pewność co do istnienia rozmówcy, a nie wymieniałeś ciosy z wygenerowanym przed chwilą awatarem. Wymiana myśli trwała tak długo, że prelegent nie miał jak wrócić do domu. Problem rozwiązała anonimowa osoba z publiczności, która osobiście odwiozła go na pociąg do Wodzisławia, ciesząc się, że czas w aucie można wykorzystać na dalszą rozmowę. Wymiana poglądów w życiu człowieka jest bardzo ważna. Bardzo chcemy dyskutować, ale do tego trzeba umieć słuchać. Szlachetna inicjatywa z piątku dowodzi, że potrafimy to robić.

Zejdźmy do internetu. Tam króluje zgnilizna

A teraz zejdźmy na ziemię, a dokładniej: wejdźmy do internetu. Współczesne technologie dały nam idealne narzędzia do debaty publicznej. Co z nimi zrobiliśmy? Zamieniliśmy je w zgniliznę moralną i intelektualną.

W jastrzębskiej przestrzeni publicznej wymiana argumentów została zastąpiona przez cyniczną manipulację bezwzględnych krzykaczy. Wystarczy dziesięć zaradnych, bezczelnych osób, z których każda założy po pięć fałszywych kont na Facebooku. Generują sztuczny tłum, sami sobie lajkują wpisy i zawsze pierwsi krzyczą: „łapać złodzieja!”.

W sieci sprawiają wrażenie potężnej, zjednoczonej opozycji, sugerując, że „całe miasto jest przeciwko”. A jaka jest smutna prawda? My to łykamy jak pelikan rybkę.

Wierzymy w wirtualną zadymę i algorytmy, pozwalając garstce manipulatorów dyktować to, co myślimy o władzy i własnym mieście.

To z kolei wyzwala u prawdziwych, ale biernych mieszkańców tzw. spiralę milczenia – boją się odezwać, by nie zostać zakrzyczanymi przez rzekomą większość. Krzyk, agresja i cynizm zawsze niosą się w internecie szybciej niż wyważona argumentacja i kultura.

Czas zderzyć histerię z rzeczywistością

Podczas gdy na fałszywych profilach trwa licytacja na inwektywy i tworzenie iluzji upadku Jastrzębia, w świecie realnym pracują koparki, a na biurkach podpisywane są akty notarialne. To nie są plany, to są fakty:

  • Kino Centrum: Kiedy głośna mniejszość produkuje kolejne awatary, miasto właśnie wykupiło Kino Centrum i budynek MOK-u, oszczędzając tym samym ponad milion złotych rocznie na kosztach samej dzierżawy. Skończyło się trwające 30 lat wyrzucanie pieniędzy w błotoi nie da się.

  • Kompleks na Kaszubskiej i Jastor: Kiedy internetowi krzykacze tworzą alternatywną rzeczywistość, na ulicy Kaszubskiej leją się fundamenty pod nowoczesne Przedszkole Specjalne za 23 miliony złotych, a w bezpośrednim sąsiedztwie rusza modernizacja starej szkoły na w pełni dostosowaną placówkę z nowym dachem, windami i fotowoltaiką. W tym samym czasie na Jastorze trwa fizyczna, wielomilionowa przebudowa lodowiska.

  • Cyfrowa rewolucja w edukacji: Podczas gdy anonimowe konta piszą o upadku, do 35 jastrzębskich szkół trafiło właśnie 2068 nowoczesnych urządzeń multimedialnych (w tym 1103 laptopy i 637 tabletów). To nie są liczby „do raportu”, to realne narzędzia do nowoczesnej i twórczej nauki.

  • Strefa Centrum i Aquapark: Blisko 11 hektarów w sercu miasta ostatecznie wróciło w ręce Jastrzębia, kończąc erę zarośniętych chaszczy. Rozpoczęto projektowanie nowego Aquaparku przy Warszawskiej.

  • Tereny Jas-Mos i Borynia: Zamiast pustych dyskusji o braku inwestorów, miasto przygotowuje blisko 150 hektarów gruntów. Trwają pionierskie badania, projektowana jest sieć komunikacyjna, a w Boryni zmieniono plan zagospodarowania, otwierając biznesowi formalną drogę.

  • Ofensywa drogowa: Kiedy manipulatorzy produkują posty, w urzędzie powstaje projekt rozbudowy Centrum Przesiadkowego i usprawnienia Ronda Sikorskiego (budowa prawoskrętu z Cieszyńskiej). Równolegle na 2026 rok zaplanowano wielomilionowe przebudowy dróg (m.in. Dąbrowskiego, Dubielec, Wyzwolenia, Długosza, Szotkowicka, Cicha, Traugutta).

  • Sołectwo Ruptawa: Tam urząd żmudnie przepycha się przez państwową biurokrację KOWR-u, by pozyskać ziemię pod nową strefę rekreacji i ośrodek hipoterapii dla mieszkańców. Równolegle, bez zbędnego hałasu, zakończono zabezpieczanie zniszczonego przez powódź terenu LKS „Granica” Ruptawa, umacniając koryto rzeki.

Więzienie też dla ludzi

Prawdziwa praca samorządowa nie potrzebuje fejk-kont i krzyku. Potrzebuje betonu, umów, koparek i czasu. Wiem to doskonale, bo obserwowałem to przez dwadzieścia lat w moich Pawłowicach. Michał Urgoł nie jest moim prezydentem. Nie musi nim być, żebym widział i doceniał twarde fakty, których żadna internetowa manipulacja nie jest w stanie zakrzyczeć.

Próby tłumienia krytyki dziennikarskiej i  zastraszanie pozwami sądowymi również nie przyniosą manipulatorom zamierzonych rezultatów. A jeśli komuś bardzo marzy się zamknięcie mi ust, to mam szczerą nadzieję, że znajdzie się chociaż skromna grupka moich wirtualnych fanów, która uzbiera fundusze na czosnek i cebulę do więziennych paczek. W końcu – jak mawiał tytułowy znachor w powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza – więzienie też dla ludzi.

Alojzy Godos

Redakcjia jas24info

Ilustracjia AI 

„Nawróć się, córko Syjonu, do Pana, Boga swojego. (...) Rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty!”


 

 

O Nas

Jastrzębski portal dialogu społecznego.
Unia Europejska
Mieszkańcy Jastrzębia i okolic