Kruchość chwil. O przemijaniu i sensie naszej podróży
Patrząc na słynny obraz Pietera Bruegla „Pejzaż z upadkiem Ikara”, trudno nie dostrzec w nim bolesnej, a zarazem najprawdziwszej metafory ludzkiego losu.
W rogu płótna rozgrywa się dramat – człowiek traci życie, pochłaniają go fale. Jednak świat wokół zdaje się tego zupełnie nie zauważać. Rolnik spokojnie orze pole, pasterz patrzy w niebo, statek z rozwiniętymi żaglami płynie w swoją stronę. Ziemia się nie zatrzymała.
Tak samo jest w naszej rzeczywistości. Ktoś odchodzi, często po cichu, niezauważony przez pędzący tłum, a świat bezlitośnie kręci się dalej. Ktoś traci cały swój wszechświat, podczas gdy tuż obok, w promieniach słońca, z ziemi zaczynają właśnie przebijać się pierwsze krokusy.
Życie i śmierć toczą się równolegle, splecione w odwiecznym, niewzruszonym rytmie natury. Z początku ten kontrast może wydawać się okrutny, ale z czasem uczy nas pokory i akceptacji.
W obliczu tego nieuchronnego prawa przemijania nagle obnaża się cała marność naszego codziennego pośpiechu. Gonimy za statusem, gromadzimy majątek, tracimy nerwy i zdrowie dla rzeczy, które w perspektywie wieczności są jedynie pyłem.
Kiedy stajemy na granicy dwóch światów, rozumiemy, że w tę ostatnią drogę nie zabierzemy niczego, co materialne. Jedyne, co ma prawdziwą wagę i co po nas zostaje, to dobro, którym podzieliliśmy się z innymi, miłość i ślad w ludzkiej pamięci.
Wobec odejścia kogoś bliskiego zostajemy z poczuciem pustki i żalu, ale warto wsłuchać się w ciszę, która nastaje po pożegnaniu. Ci, którzy znikają z naszych oczu, nie znikają z naszych serc. Zostawiają nam subtelne, uspokajające przesłanie, które pozwala przetrwać najtrudniejsze dni.
Gdyby mogli przemówić z miejsca, w którym teraz są, powiedzieliby pewnie: „Nie martwcie się. Ja jestem już w domu, wy wciąż jeszcze jesteście w podróży”.
To zdanie przynosi niezwykłe ukojenie. Uświadamia, że każdy z nas jest tu tylko na chwilę, by przebyć swoją własną drogę. Odejście to nie przepaść, lecz powrót do bezpiecznej, spokojnej przystani. Zanim więc jutro znów damy się porwać codziennym obowiązkom, zatrzymajmy się na moment.
Spójrzmy na te kwitnące krokusy i doceńmy fakt, że nasza podróż wciąż trwa. Sprawmy, by była pełna sensu, uważności i czułości dla tych, którzy wciąż idą obok nas
"Nasza miłość nie żegna się z Tobą, ona trwa."
Kochamy i pamiętamy
Alojzy Godos