DECEMBER 9, 2022
AKTUALNOŚCI

Był taki mecz... (odcinek 3) GKS Katowice

post-img

Na taki mecz kibice GKS-u Jastrzębie czekali długich 16 lat. Po porażce w barażach z Moto Jelczem-Oława w 1991 roku, jastrzębscy piłkarze na długo zadomowili się na peryferiach wielkiej piłki. Gdy w sezonie 2006/2007 wreszcie pojawiła się realna szansa na awans na zaplecze Ekstraklasy, na drodze do szczęścia trzeba było pokonać GKS Katowice.

 

 

 

 

Był taki mecz... (odcinek 3): Rekord frekwencji i upragniony awans GKS-u Jastrzębie

Trenerska roszada i marsz po awans

Już rok wcześniej jastrzębska drużyna, prowadzona przez trenera Wojciecha Boreckiego, była bliska awansu na drugoligowy szczebel. Niestety, na finiszu sezonu 2005/2006 musiała uznać wyższość Miedzi Legnica. Dotychczasowy szkoleniowiec przeniósł się do KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, zabierając ze sobą najlepszego strzelca drużyny – Mariusza Miąsko.

Działacze niespodziewanie postawili na doświadczonego Józefa Gollę, jednak już po trzech kolejkach sezonu 2006/2007 zastąpił go Piotr Rzepka. Pod wodzą byłego reprezentanta Polski drużyna zaczęła spisywać się wyśmienicie. Po 26. kolejkach GKS Jastrzębie miał siedem punktów przewagi nad wiceliderem – GKS-em Katowice. Los chciał, że 26 maja 2007 roku, w ramach 27. serii trzecioligowych zmagań, jastrzębianie podejmowali katowiczan przed własną publicznością.

Piłkarskie święto przy Harcerskiej

Kalkulacja przed pierwszym gwizdkiem była prosta: zwycięstwo dawało gospodarzom awans, niezależnie od wyników w kolejnych spotkaniach. Nic dziwnego, że wśród kibiców zapanowała ogromna determinacja i pełna mobilizacja. Mimo bezpośredniej transmisji w katowickim oddziale TVP, na Stadion Miejski przy ul. Harcerskiej ciągnęły niewyobrażalne tłumy.

Organizatorzy oszacowali, że na trybunach zasiadło ponad osiem tysięcy kibiców. Nastroje były iście bojowe. Wprawdzie mecz rozgrywano bez udziału fanów z Katowic (ciążył na nich zakaz wyjazdowy za rozróby podczas derbów z Rozwojem), to atmosfera piłkarskiego święta unosiła się nad całym miastem.

Szybkie ciosy i eksplozja radości

Piłkarze GKS-u doskonale dostosowali się do wagi spotkania. Od początku ruszyli do zdecydowanych ataków. Dwie świetne sytuacje strzeleckie zmarnował Marcin Narwojsz, jednak w 12. minucie stadion dosłownie eksplodował. Robert Żbikowski pokonał Jacka Gorczycę, dając jastrzębianom prowadzenie. Zaledwie sześć minut później, przytomnym zachowaniem w polu karnym popisał się Mariusz Adaszek i na tablicy wyników widniało już 2:0!

Taki rezultat utrzymał się do przerwy. Złudzeń co do awansu ubywało, a od drugoligowych salonów jastrzębian dzieliło zaledwie 45 minut.

Po zmianie stron do głosu doszli goście, zdeterminowani by zdobyć kontaktowego gola. Ta sztuka udała im się w 68. minucie – Michała Podolaka pokonał Robert Sierka. Katowiczanie, prowadzeni przez trenera Piotra Piekarczyka, zwietrzyli szansę na odwrócenie losów meczu. Jastrzębianie szybko ostudzili jednak ich zapędy. Pięć minut później do dośrodkowania Wojciecha Sałka najwyżej wyskoczył Witold Wawrzyczek i głową podwyższył na 3:1. W 79. minucie Szymon Pasko z GieKSy przelobował co prawda Podolaka (3:2), ale do końca spotkania żadnej z drużyn nie udało się już zmienić rezultatu. Po końcowym gwizdku gospodarze mogli utonąć w objęciach – awans stał się faktem!

Odbudowa od zera

Na trybunach zapanowała euforia. Po 16 latach tułaczki po niższych ligach, GKS wrócił na poważne piłkarskie salony. Sukces ten był absolutnym zwieńczeniem trudnego procesu odbudowy klubu po jego upadku w 1999 roku.

Wówczas, w miejsce zbankrutowanego Jednosekcyjnego Klubu Piłki Nożnej GKS Jastrzębie, grupa działaczy z Joachimem Langerem na czele powołała do życia MKS Górnik Jastrzębie. Choć w 2000 roku drużyna spadła do IV ligi, odważne postawienie na wychowanków Szkółki Piłkarskiej (działającej przy MOSiR Jastrzębie-Zdrój) zaczęło przynosić efekty. Z pomocą doświadczonych graczy, takich jak Tomasz Ciemięga, Bartłomiej Grabczyński czy Robert Żbikowski, do głosu dochodziła jastrzębska młodzież. Kluczowymi postaciami na boisku stawali się Piotr Paś w bramce, Łukasz Pielorz i Maciej Małkowski w pomocy oraz Mariusz Miąsko w ataku. W 2004 roku, po wygranych barażach z MKS-em Sławków, zespół wrócił do III ligi. Cztery lata później przypieczętował powrót na zaplecze Ekstraklasy.

Mecz z GKS-em Katowice z maja 2007 roku przeszedł do historii naszego miasta nie tylko ze względu na spektakularny sukces sportowy. Był to dzień, który ustanowił absolutny rekord frekwencji. Nigdy wcześniej, i jak dotąd nigdy później, ligowe spotkanie na Stadionie Miejskim w Jastrzębiu-Zdroju nie zgromadziło tak ogromnej rzeszy kibiców.

 Metryczka meczu

26 maja 2007 r.

Stadion Miejski w Jastrzębiu-Zdroju

GKS Jastrzębie – GKS Katowice 3:2 (2:0)

Bramki:

  • 1:0 – Robert Żbikowski (12')

  • 2:0 – Mariusz Adaszek (18')

  • 2:1 – Robert Sierka (68')

  • 3:1 – Witold Wawrzyczek (73')

  • 3:2 – Szymon Pasko (79')

GKS Jastrzębie:

Michał Podolak – Janusz Wrześniak, Tomasz Ciemięga, Przemysław Tasior (59' Bartłomiej Grabczyński), Marcin Bednarek – Tomasz Foszmańczyk, Witold Wawrzyczek, Mariusz Adaszek (72' Wojciech Sałek), Maciej Małkowski – Marcin Narwojsz (55' Marcin Pisarczyk), Robert Żbikowski (90' Bartosz Woźniak).

Trener: Piotr Rzepka.

GKS Katowice:

Jacek Gorczyca – Szymon Kapias, Piotr Polczak, Marek Gajowski, Damian Mielnik (24' Robert Lasek), Krzysztof Markowski, Łukasz Wijas, Hubert Jaromin (87' Jakub Bartnik) – Sebastian Gielza (67' Szymon Pasko), Damian Sadowski (52' Kamil Kopański).

Trener: Piotr Piekarczyk.

 

GKS Jastrzębie, GKS Katowice, awans do II ligi, Stadion Miejski Jastrzębie, Harcerska, historia GKS Jastrzębie, piłka nożna Jastrzębie, rekord frekwencji, Piotr Rzepka.

 

 

 

O Nas

Jastrzębski portal dialogu społecznego.
Unia Europejska
Mieszkańcy Jastrzębia i okolic