Kiedy w 2023 roku pisały wniosek o unijne miliony na społeczną transformację subregionu, słyszały, że porywają się z motyką na słońce, chcąc zrealizować 140 oddolnych inicjatyw. Dziś mają ich na koncie już 153, przez warsztaty przewinęło się blisko 4 tysiące osób, a w wydarzeniach sąsiedzkich wzięło udział ponad 12,7 tysiąca mieszkańców Jastrzębia-Zdroju, Żor, Godowa, Mszany i Pawłowic.
Węgiel spod lady, marzenia o fabryce Lamborghini i ponad 7 milionów złotych w rękach mieszkańców. W Carbonarium podsumowano projekt „Pod skrzydłami Jastrzębia”
W czwartkowe popołudnie w murach jastrzębskiego Carbonarium podczas konferencji „Ze zmianami nam do twarzy” oraz wernisażu wystawy „Emocje transformacji” rozliczono ponad dwa lata pracy w terenie. Rozmawiano o twardych pieniądzach, powrocie kolei w 2029 roku, obawach górniczych rodzin, ale też o... dojnej krowie z Godowa i prawdziwym węglu przemyconym do pamiątkowych statuetek.
Zanim czwartkowi goście zasiedli w sali konferencyjnej Instytutu Dziedzictwa i Dialogu – Łaźnia Moszczenica, przed wejściem do budynku witały ich marszowe dźwięki górniczej orkiestry dętej JAS-MOS. Ten kontrast ustawił ton całego wieczoru: w murach dawnej łaźni kopalnianej, gdzie jeszcze kilkanaście lat temu górnicy zjeżdżali pod ziemię, spotkali się samorządowcy, naukowcy, społecznicy i liderzy podwórkowych projektów, by porozmawiać o tym, jak ułożyć życie w mieście i sąsiednich gminach, gdy węgla w końcu zabraknie.
Punktualnie o godz. 16:30 spotkanie otworzyła projekcja teledysku „Zmiany są dobre”, nagranego specjalnie w ramach jednej z oddolnych inicjatyw mieszkańców przez grupę WUEK/SMB feat Gerard, natomiast muzyczną oprawę wieczoru na żywo zapewnił zespół „Tak się nie gra”. Gospodarzami gali były prezeska Stowarzyszenia EBI (Edukacja, Biznes i Innowacje) Marta Kozłowska oraz koordynatorka projektu Anna Kuśnierz, którym przez całe wydarzenie na scenie towarzyszyła tłumaczka języka migowego Monika Folwarczny.
– Jak się czujesz z tym, że to już końcówka naszego projektu i zostały nam ostatnie dwa miesiące? – pytała na wstępie Marta Kozłowska. – Nie wiem, jak sobie bez niego poradzę i jak będzie wyglądało moje życie zawodowe – odpowiadała z uśmiechem Anna Kuśnierz, przyznając, że po ponad dwóch latach codziennej pracy z mieszkańcami trudno wyobrazić sobie powrót do rutyny sprzed uruchomienia tego przedsięwzięcia.
Zanim dorośli przeszli do twardych wskaźników i trzech paneli dyskusyjnych, najmłodsi uczestnicy gali pod opieką trzech pomocniczek – Mai, Klary i Niny – ruszyli do sali warsztatowej na kreatywne zajęcia pod hasłem „Bajtel na grubie”.
Od nieprzespanych nocy do „zbałamucenia” wiceprezesa strefy. Kulisy projektu za 7,18 mln zł
Choć liderem przedsięwzięcia „Pod skrzydłami Jastrzębia” jest jastrzębskie Stowarzyszenie EBI z siedzibą przy ul. 1 Maja 32, projekt od maja 2024 roku był realizowany w szerokiej koalicji pięciu partnerów: wspólnie z Instytutem Dziedzictwa i Dialogu – Łaźnia Moszczenica, Katowicką Specjalną Strefą Ekonomiczną S.A., Miejską Biblioteką Publiczną oraz Miejskim Ośrodkiem Kultury w Jastrzębiu-Zdroju. Działania w terenie wspierały również ośrodki kultury w Żorach, Mszanie, Godowie, Połomi i Gogołowej oraz dziesiątki lokalnych organizacji pozarządowych i wolontariuszy.
Wracając pamięcią do 2023 roku, kiedy Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego ogłosił nabór finansowany z Funduszy Europejskich dla Śląskiego (Fundusz Sprawiedliwej Transformacji), Marta Kozłowska nie kryła emocji.Założenia konkursu dokładnie odpowiadały na deficyty, które organizacja diagnozowała w subregionie od lat. – Niemal oszalałyśmy z radości i prawie nie spałyśmy, by w ekspresowym tempie stworzyć ramy projektu. Do dziś pamiętam rozmowę z wiceprezesem KSSE Andrzejem Zabieglińskim, któremu wydzwaniałam i mówiłam, że musimy razem stworzyć ten projekt i nie ma innego wyjścia. Faktycznie udało mi się go troszeczkę zbałamucić – wspominała ze sceny prezeska Stowarzyszenia EBI.
Równie mocno organizatorkom zależało na bezpośrednim włączeniu samorządu Jastrzębia-Zdroju. Po szybkich rozmowach do partnerskiego stołu zasiadły trzy miejskie instytucje kultury. Dyrektor Carbonarium Rafał Jabłoński z uśmiechem przyznawał podczas czwartkowej gali, że gdy we wrześniu 2023 roku – tuż przy otwarciu Łaźni Moszczenica – podeszła do niego nieznana mu wówczas Marta Kozłowska z propozycją wejścia w duży projekt społeczny,początkowo podchodził do pomysłu z dużą ostrożnością. Dwa lata później twarde wyliczenia z realizacji zamknęły usta dawnym sceptykom.
Twardy rachunek z terenu: 12,7 tysiąca sąsiadów, dojna krowa i „zioło” w sprawozdaniach
Zestawienie tego, co ostrożnie wpisano we wniosku aplikacyjnym w 2023 roku, z tym, co faktycznie zrealizowano do końca października 2026 roku, pokazuje skalę oddolnego pospolitego ruszenia w pięciu gminach subregionu:
-
Uczestnicy zajęć i warsztatów: we wniosku zadeklarowano udział 1 200 osób. Na dzień czwartkowej konferencji licznik zatrzymał się na 3 951 uczestnikach, a do końca grudnia br. organizatorzy zamierzają przebić barierę 4 000 osób.
-
Odbiorcy oddolnych inicjatyw mieszkańców: początkowo zakładano, że z małych projektów sąsiedzkich skorzysta 200 osób. Tymczasem ze sprawozdań wynika, że w wydarzeniach tych wzięło udział aż 12 767 mieszkańców.
-
Inicjatywy lokalne (mikrogranty po 6 000 zł): mieszkańcy zgłaszali własne pomysły z zakresu ekologii,integracji społecznej czy lokalnego dziedzictwa. Planowano 140 takich grantów, a zakontraktowano już 153 (z perspektywą dobicia do 160 do końca roku).
-
Godziny warsztatowe i cykle spotkań: w Centrum Spotkań Mieszkańców zamiast planowanych 1 623 godzin warsztatów zrealizowano już 2 100 godzin. Cykl popołudniowych dyskusji i grup wsparcia „Kawiarenka pełna rozmów” urósł z zakładanych 27 do 31 spotkań, warsztaty dla kobiet „Szkoła Liderek Zmiany” z 18 do 22, a zamiast 3 zaplanowanych wystaw zorganizowano 4 ekspozycje.
Od niemowlaka do seniora: najmłodszym uczestnikiem projektu było 3-miesięczne dziecko, które przychodziło z rodzicami na zajęcia „Ekosensoraczki”, natomiast najstarszy uczestnik miał 89 lat. Kobiety stanowiły 58%, a mężczyźni 42% biorących udział w projekcie, z kolei młodzież odpowiadała za 18% frekwencji. Wskaźnik zadowolenia uczestników wyliczono na 99,9% – w ciągu dwóch lat odnotowano tylko jedną skargę, którą błyskawicznie rozwiązano, oraz czwórkę stałych bywalców, którzy regularnie gubili się między salami zajęciowymi.
Geografia projektu: największą grupę uczestników stanowili mieszkańcy Jastrzębia-Zdroju (62%), a za nimi uplasowali się mieszkańcy Żor (17,5%), Godowa (13,1%), Mszany (6,8%) oraz Pawłowic (pozostałe 0,6% udziału).
Finanse co do grosza: wartość pozyskanego dofinansowania to dokładnie 7 181 373,14 zł, z czego do lipca 2026 roku rozliczono już 78,39%. Nie zabrakło też spojrzenia za kulisy unijnej sprawozdawczości. Marta Kozłowska ujawniła listę najbardziej nietypowych zakupów z inicjatyw mieszkańców, które trzeba było szczegółowo uzasadniać przed opiekunką projektu z Urzędu Marszałkowskiego. Na podium znalazły się: dojna krowa kupiona na potrzeby inicjatywy w Godowie,sztuczne psy w Jastrzębiu-Zdroju oraz pozycja wpisana w kosztorysie jako „zioło” – które po weryfikacji okazało się sadzonkami melisy, bazylii i lawendy. Wszystkie te zakupy zostały obronione i przysłużyły się działaniom projektowym.
Największym paradoksem projektu okazał się jednak fakt, że za unijne pieniądze przeznaczone na transformację nie można było kupić... prawdziwego węgla do warsztatów tworzenia biżuterii. Problem rozwiązano po śląsku: surowiec udało się pozyskać dzięki życzliwości pracowników kopalń. To właśnie z tego kruszcu pracownicy EBI własnoręcznie wykonali pamiątkową biżuterię dla gości oraz statuetki dla partnerów projektu.
83 rozmowy bez filtra. Wernisaż wystawy „Emocje transformacji”
Zanim rozpoczęły się debaty eksperckie, uwagę zgromadzonych skupiła wyeksponowana bezpośrednio w sali konferencyjnej wystawa fotograficzna „Emocje transformacji”. Ekspozycja rozwija wcześniejsze działania dokumentalne stowarzyszenia, w tym głośną wystawę „Pod powierzchnią” z portretami górników. Tym razem zespół projektu porozmawiał o nadchodzących zmianach z szerokim przekrojem mieszkańców subregionu – od osób pełniących funkcje publiczne po ludzi spotykanych na co dzień w jastrzębskich dzielnicach i ościennych sołectwach.
– Przeprowadziliśmy 83 niesamowite rozmowy. Do dziś bardzo żałuję, że ich nie nagrałyśmy, bo historie mieszkańców były niezwykłe, mądre, pokazujące sensowny kierunek zmian lepiej niż niejedno badanie ankietowe. Te rozmowy wcale nie były proste, dla niektórych były wręcz bardzo ciężkie, a mimo to nasi bohaterowie otworzyli się przed nami, dzieląc się swoimi marzeniami, ale też obawami o przyszłość – mówiła Marta Kozłowska, zapowiadając na koniec gali starania o wydanie osobnej publikacji książkowej zbierającej pełny zapis tych spotkań.
Autorką i autorami portretów, którym publiczność w Carbonarium zgotowała długą owację, są fotografowie: Basia Fuchs, Irek Kotas oraz Adrian Zawiślak.
Debata I: Bruksela pytała o niepracujące kobiety, GIG-PIB zbadał nastroje, a prezydent mówi o kolei i węglu do 2050 roku
Pierwszą z trzech debat, zatytułowaną „Czy jesteśmy gotowi na zmianę? Transformacja regionu między wyzwaniem a szansą”, poprowadziła redaktor Monika Sokołowska. Na scenie zasiedli: koordynatorka z Departamentu Europejskiego Funduszu Społecznego w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Śląskiego Anna Kopka, prezydent Jastrzębia-Zdroju Michał Urgoł, wiceprezes KSSE kierujący Podstrefą Jastrzębsko-Żorską Andrzej Zabiegliński oraz rzeczniczka prasowa Głównego Instytutu Górnictwa – Państwowego Instytutu Badawczego Sylwia Jarosławska-Sobór.
O kulisach negocjacji, które w ogóle umożliwiły sfinansowanie takich projektów jak jastrzębski, opowiedziała Anna Kopka. Kiedy uruchamiano Fundusz Sprawiedliwej Transformacji, urzędnicy Komisji Europejskiej patrzyli na Górny Śląsk przez pryzmat niemieckiego Zagłębia Ruhry i chcieli finansować wyłącznie twarde inwestycje infrastrukturalne,rekultywację hałd oraz bezpośrednie przekwalifikowanie górników. – Pierwsze rozmowy z Komisją Europejską wyglądały tak, że Komisja myślała, iż kobiety na Śląsku to kobiety niepracujące, którym trzeba dopiero dawać nowe kompetencje i wysyłać je do pracy. Spędziliśmy godziny na rozmowach i uświadamianiu, jak ten Śląsk naprawdę wygląda i jaka jest w nim rola kobiety. Postawiliśmy bardzo mocno na rozwój lokalny, na trzeci sektor, na kobiety liderki i budowanie społeczeństwa obywatelskiego. Projekt z Jastrzębia to dla nas jeden z najciekawszych i najbardziej kompleksowych projektów w całym regionie – podkreśliła Anna Kopka. Przedstawicielka Urzędu Marszałkowskiego uprzedziła jednocześnie, że w kolejnej perspektywie finansowej UE – ze względu na rosnący wskaźnik zamożności województwa śląskiego – trudniej będzie o tak wysokie dofinansowania (wymagany wkład własny wzrośnie do 40%), a punktem ciężkości stanie się rozwój usług społecznych dla starzejącego się społeczeństwa oraz zatrzymanie odpływu wykształconej młodzieży.
Twarde dane socjologiczne z subregionu przytoczyła Sylwia Jarosławska-Sobór z GIG-PIB (instytutu, który sam przeszedł głęboką restrukturyzację – w szczytowym momencie swojej stuletniej historii zatrudniał 3 500 osób, a dziś 380). Rzeczniczka zaprezentowała ukończone zaledwie dwa miesiące temu wyniki międzynarodowych badań projektu RAISING, przeprowadzonych w małych gminach górniczych w Polsce, Czechach i w Niemczech.
Wnioski z badań wyraźnie wyróżniają polskie gminy górnicze na tle sąsiadów. Choć mieszkańcy naszego regionu najbardziej obawiają się utraty pracy, to aż 84% z nich deklaruje gotowość do osobistego zaangażowania się w proces zmian – podczas gdy w Czechach i Niemczech wskaźnik ten wynosi 60–70%. Badania ujawniły przy tym głęboki kryzys zaufania do rządów centralnych przy jednoczesnym rekordowym zaufaniu do władz samorządowych, którym towarzyszy chęć jeszcze większego współdecydowania o sprawach lokalnych. Pytani o branże mogące zastąpić górnictwo,mieszkańcy wskazują na nowoczesne technologie i innowacje (blisko 65%), naukę i uczelnie (41%), OZE i zielone technologie (40%) oraz małe i średnie przedsiębiorstwa (38%), podczas gdy wielki przemysł wybiera tylko 28% badanych. Kluczowy sygnał dla samorządowców brzmi jednak jednoznacznie: blisko 90% mieszkańców nie widzi potrzeby wyjeżdżania ze swojej miejscowości i nie chce jej opuszczać, oczekując stworzenia dobrych warunków do życia na miejscu.
Do tych wyników odniósł się prezydent Jastrzębia-Zdroju Michał Urgoł, który na wstępie podziękował Marcie Kozłowskiej również za jej pracę na czele działającej przy prezydencie Rady Biznesu. Wskazał, że miasto już teraz profiluje kształcenie w szkołach średnich pod kątem zawodów przyszłości, przyciągając uczniów spoza Jastrzębia, oraz przygotowuje tereny inwestycyjne po dawnej KWK Jas-Mos. – Jastrzębie-Zdrój jest w lepszej sytuacji niż inne miasta na Śląsku, ponieważ nasz przemysł wydobywczy – ze względu na węgiel koksowy jako surowiec strategiczny – ma istnieć do 2050 roku. Mamy więc te kilkanaście lat, aby przygotować się i zbudować „drugą nogę” gospodarczą. Myślę tu o gospodarce rozproszonej, o większej ilości małych i średnich firm niż o jednym dużym przedsiębiorcy, od którego zależy racja bytu całego miasta. A podstawowym priorytetem na najbliższe pięć lat jest powrót kolei do naszego miasta – to wybrzmiewa zarówno u młodzieży, u osób w wieku produkcyjnym, jak i u seniorów – zaznaczył prezydent Michał Urgoł,wskazując też na atut jastrzębian, jakim jest otwartość i różnorodność kulturowa miasta zbudowanego przez ludzi z całej Polski.
Z kolei wiceprezes KSSE Andrzej Zabiegliński przypomniał bolesną lekcję z nagłego zamknięcia kopalni Krupiński w Suszcu: im wcześniej zaczną się działania osłonowe i społeczne przed decyzją o likwidacji zakładu, tym mniej społecznego szoku. – Transformacja ma jedną, niestety nieodwracalną regułę: nigdy nie wytwarza tyle samo nowych miejsc pracy i tej samej jakości w miejsce likwidowanych. Ale z drugiej strony jesteśmy elastyczni. Choćby wczoraj w Raciborzu, po zamkniętym Rafako, wydaliśmy trzy decyzje o wsparciu dla przemysłu zbrojeniowego. Miejsca pracy będą więc odtwarzane – mówił Andrzej Zabiegliński, apelując jednocześnie o powołanie na szczeblu rządowym jednego silnego koordynatora ds. trudnych terenów pogórniczych (brownfield), które dziś są rozproszone między różne ministerstwa i spółki Skarbu Państwa. Wiceprezes KSSE z humorem skwitował też dyskusję o demografii i starzeniu się rynku pracy: – Ktoś kiedyś wymyślił PESEL, ale ja się nie starzeję! Za chwilę będę miał równe 70 lat, jestem pełnosprawny zawodowo, wiem, że ZUS się z tego powodu cieszy, ale PESEL zostawiam zawsze daleko na boku. I do takiego optymizmu zachęcam również przedsiębiorców.
Debata II: „Drużyna Pierścienia”, pół miliona ponad plan w Carbonarium i węgiel w statuetkach
Przed rozpoczęciem drugiego panelu uhonorowano instytucje tworzące koalicję projektową. Własnoręcznie wykonane statuetki z zatopioną grudką jastrzębskiego węgla z rąk prezesek Stowarzyszenia Marty Kozłowskiej i Anety Bagińskiejodebrali: dyrektor IDiD Łaźnia Moszczenica Rafał Jabłoński, koordynatorka projektu po stronie KSSE Katarzyna Cierniak, dyrektorka MBP Marzena Kuta oraz reprezentująca MOK Oliwia Potoczny (podczas gdy dyrektor MOK Janusz Jurczak w wyemitowanym wcześniej materiale wideo przypomniał, że historycznym impulsem rozwoju Jastrzębia nie był wcale węgiel, lecz solanka, a zadaniem instytucji kultury jest budowanie tożsamości młodego pokolenia na całym tym dziedzictwie).
Pytana przez Monikę Sokołowską o to, jakim człowiekiem byłby projekt „Pod skrzydłami Jastrzębia”, Marta Kozłowska porównała koalicję partnerów do tolkienowskiej „Drużyny Pierścienia”, w której spotkały się skrajnie różne, ale uzupełniające się temperamenty – od artystycznej swobody MOK, przez biznesową dyscyplinę KSSE, aż po analityczną skrupulatność biblioteki czy pasję Łaźni Moszczenica.
W trakcie drugiej debaty reprezentanci poszczególnych instytucji wyliczyli, co zostanie w mieście po zamknięciu unijnych ksiąg rachunkowych. Dyrektor Rafał Jabłoński ujawnił, że pierwotny budżet Carbonarium w projekcie wynosił 1,7 mln zł, ale dzięki ścisłej współpracy z trzema liderkami z EBI – Martą Kozłowską, Anną Kuśnierz i Anetą Bagińską – oraz przesunięciom zaoszczędzonym na innych działaniach środków udało się wykorzystać aż 2,2 mln zł, czyli o pół miliona złotych więcej. Pieniądze te pozwoliły na produkcję trzech wielkich widowisk z udziałem ponad 150 artystów,otwarcie nowej wystawy, stworzenie Izby Kapitana Radomskiego, a już 4 grudnia br. w sali Carbonarium odbędzie się nowoczesne widowisko barbórkowe. Dyrektor podziękował również prezydentowi Michałowi Urgołowi za to, że pozyskanie milionów z UE nie stało się dla miasta pretekstem do obcięcia podstawowej dotacji budżetowej dla placówki.
Znacznie skromniejszym budżetem – 117 tys. zł – dysponowała Miejska Biblioteka Publiczna, jednak jak wyliczała dyrektorka Marzena Kuta, kwotę tę zamieniono na kilkadziesiąt warsztatów ekologicznych, manualnych i spotkań wokół idei slow i eko life. Zajęcia przyciągnęły do biblioteki całe rodziny i przełożyły się na nowych czytelników. Tłumy gromadziły spotkania z autorami badającymi śląską tożsamość: Moniką Glosowitz, Beatą i Pawłem Pomykalskimi oraz spotkanie z Kamilem Iwanickim o śląskich familokach, które trwało ponad dwie godziny, bo mieszkańcy sami zaczęli dzielić się wspomnieniami o historycznej zabudowie przy ul. Armii Krajowej.
Z kolei Oliwia Potoczny z Miejskiego Ośrodka Kultury podsumowała warsztaty teatralne „Zróbmy teatr razem”, podczas których mieszkańcy w różnym wieku uczyli się warsztatu aktorskiego i budowy scenografii.
Biznesowy i technologiczny wymiar projektu podsumowała Katarzyna Cierniak z KSSE, przypominając cykl warsztatów dla młodzieży o zawodach przyszłości, wzbogaconych o Mobilne Centrum Demonstracji Przemysłu 4.0.Pytana o marzenie na kolejny wspólny projekt, wskazała na stworzenie dużego miejskiego laboratorium i inkubatora startupów, w którym młodzi z naszego terenu mogliby rozwijać własne firmy. – Z dumą postawię ten węgiel na półce, ale jest to niesamowicie śmieszne, że w projekcie transformacyjnym przemyciłyście prawdziwy węgiel! I nie będziemy sprawdzać, z którego to kopalnianego złoża – spuentowała z uśmiechem panel Katarzyna Cierniak.
Marta Kozłowska złożyła natomiast podziękowania opiekunce projektu z Urzędu Marszałkowskiego Justynie Bieńkowskiej, nazywając ją „aniołem, do którego dzwoniłyśmy po trzy razy dziennie”, a wszystkich uczestników zaprosiła na spotkanie za 10 lat do „Klubu Seniora Srebrni”.
Debata III: Trzypiętrowy McDonald’s, krowa Franciszka Pieczki i 60 hektarów po kopalni Jas-Mos
Trzecią debatę – „Nasze miejsca za 10 lat. O sile mieszkańców, samorządów i inicjatyw oddolnych” – otworzyła sonda wideo nagrana z udziałem najmłodszych mieszkańców. Zapytana o swoją wizję miasta 5-letnia dziewczynka oświadczyła,że gdy dorośnie, zostanie panią prezydent i wybuduje w Jastrzębiu trzy McDonaldy postawione jeden na drugim,natomiast jej koledzy zamarzyli o dwupiętrowych parkingach oraz fabryce produkującej drugą serię Lamborghini.
Do dziecięcych wizji z uśmiechem nawiązali włodarze trzech sąsiadujących samorządów: prezydent Jastrzębia-Zdroju Michał Urgoł, wójt gminy Godów Mariusz Adamczyk oraz wójt gminy Mszana Mirosław Szymanek.
Prezydent Michał Urgoł przedstawił plan gospodarczy na najbliższą dekadę, którego osią jest wspólny projekt Jastrzębia-Zdroju i gminy Mszana dotyczący zagospodarowania blisko 60 hektarów terenów pogórniczych po kopalni Jas-Mos.Samorządy wspólnie z KSSE projektują już ponad 2-kilometrową drogę, która skomunikuje te grunty i otworzy je dla inwestorów. Jako przewodniczący Stowarzyszenia Gmin Górniczych w Polsce prezydent mocno zaakcentował, że po zamknięciu kopalń samorządy nie mogą zostać same z kosztami utrzymania i rekultywacji terenów po wyrobiskach.Wyliczając trzy filary dla Jastrzębia-Zdroju za 10 lat, wskazał na:
-
Nowoczesne budownictwo mieszkaniowe dostosowane do seniorów bez barier architektonicznych.
-
Powrót kolei w 2029 roku oraz sprawną komunikację wewnątrz miasta, tworząc zielone, 15-minutowe miasto bez korków.
-
Wspieranie oddolnej energii mieszkańców i NGO-sów (czasem wystarczy po prostu ludziom nie przeszkadzać).
Wójt gminy Godów Mariusz Adamczyk zwrócił uwagę, że w jego gminie proces odchodzenia od węgla zaczął się wcześniej: kiedyś w górnictwie pracowało 80% mieszkańców, dziś to około 30%, a tereny po dawnych szybach KWK 1 Maja są już w 100% zagospodarowane przez inwestorów. Z kolei wokół Żelaznego Szlaku Rowerowego powstało już ponad 80 miejsc noclegowych. Nawiązując do wspomnianej w statystykach „dojnej krowy” z projektu EBI, opowiedział anegdotę pokazującą współczesną śląską wieś: – Jesteśmy wsią, natomiast nie uświadczycie dziś u nas krowy biegającej po podwórku – w całej gminie mamy już tylko jednego rolnika, u którego można kupić mleko. Mieliśmy przykład, kiedy jeszcze za życia pana Franciszka Pieczki przyjechała telewizja i chciała nagrać ujęcia wspominające, jak w młodości pasał krowy. I nie znaleźliśmy w gminie krowy, żeby można było te zdjęcia zrobić! Wójt Godowa zaapelował również do Urzędu Marszałkowskiego o radykalne odbiurokratyzowanie mikrograntów na wzór Skandynawii, gdzie wystarczy proste oświadczenie o realizacji zadania.
Z kolei wójt gminy Mszana Mirosław Szymanek jako najlepszy przykład transformacji przywołał swoją 82-letnią mamę,która swobodnie korzysta z internetu i komunikatorów. Zaznaczył, że dzisiejsza Mszana pełni funkcję zielonego przedmieścia Jastrzębia-Zdroju i Wodzisławia Śląskiego. Na koniec rozbawił salę pytaniem: – Czy wiecie państwo, czego zazdroszczą mieszkańcy Mszany mieszkańcom Jastrzębia? Pan prezydent nie wiedział, więc mu powiedziałem: pięknego widoku na Mszanę! I niech tak będzie, żeby ten piękny widok pozostał tam zawsze.
Podium aktywności: 78 zajęć jednej uczestniczki i liderki sąsiedzkich projektów
Zwieńczeniem oficjalnej części gali było uhonorowanie mieszkańców, którzy najmocniej zaangażowali się w działania projektu „Pod skrzydłami Jastrzębia”. W pierwszej kategorii – dla najaktywniejszych uczestników zajęć w Centrum Spotkań Mieszkańców – wyróżnienia odebrała pierwsza piątka rekordzistów: Grażyna Taberska (uczestniczyła w aż 78 zajęciach), William Herman (58), Hanna Goik-Grabka (52) oraz Natalka i Beatka Socha (po 35 cykli zajęć).
W drugiej kategorii nagrodzono liderki inicjatyw lokalnych: Ewelinę Auguścik (5 zrealizowanych inicjatyw),Aleksandrę Pukowiec (5), Ewę Krypczyk (4), Katarzynę Wyszomierską (4) oraz Annę Rduch (4). – Naprawdę działy się cuda. Inicjatywy lokalne pokazują, że zmiana zaczyna się często od jednej osoby, jednego pomysłu i grupy ludzi,którzy chcą wspólnie zrobić coś dobrego – dziękowała prezeska Marta Kozłowska.
Dla samego Stowarzyszenia EBI kończący się w grudniu projekt „Pod skrzydłami Jastrzębia” spina dotychczasowe programy prowadzone w subregionie. Jastrzębianie znają stowarzyszenie m.in. z prowadzenia Subregionalnego Centrum Kompetencji, projektów „Skoncentrowani na Seniorze”, systemu „SOS dla seniora” czy programu badań „Zdrowe Jastrzębie 2.0”. Stowarzyszenie prowadzi także centrum psychologiczno-diagnostyczne „EGO Centrum w naszym mieście".
Czwartkowy wieczór w Carbonarium zamknął koncert zespołu „Tak się nie gra”, po którym odbyło się wspólne zwiedzanie wystawy „Emocje transformacji” i ekspozycji dawnej łaźni górniczej.
Autor: Teodor Wiśniewski / Zespół Redakcyjny jas24info
foto wlasne uroczyste podsumowanie projektu
Pod skrzydłami Jastrzębia, Stowarzyszenie EBI, Carbonarium Jastrzębie-Zdrój, Łaźnia Moszczenica, sprawiedliwa transformacja, fundusze unijne, KSSE, Michał Urgoł, Marta Kozłowska
