DECEMBER 9, 2022
AKTUALNOŚCI

Głośno w europejskich stolicach

post-img

Osiemnastego września tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego roku władze Węgier otworzyły granice dla tysięcy uchodźców uciekających przed dwoma totalitaryzmami. W tym zdesperowanym tłumie znalazł się Henryk Sławik – redaktor, powstaniec śląski i niezłomny społecznik urodzony w jastrzębskiej Szerokiej. To, co wydarzyło się później w Budapeszcie, przeszło do historii jako jedna z najbardziej brawurowych akcji ratunkowych drugiej wojny światowej. Sławik wyrwał z rąk bezwzględnych oprawców tysiące ludzkich istnień. Dlaczego jednak jego nazwisko wciąż mocniej rezonuje na dyplomatycznych salonach Warszawy, niż na ulicach jego rodzinnego miasta?

Głośno w europejskich stolicach, ciszej w Jastrzębiu-Zdroju. Henryk Sławik – bohater, o którym musimy mówić potężniejszym głosem

 Budapesztańska machina przetrwania

Współpraca Henryka Sławika z Józsefem Antallem, ówczesnym pełnomocnikiem rządu węgierskiego do spraw uchodźców, stworzyła konspiracyjne zjawisko bez absolutnie żadnego precedensu. Syn śląskiej ziemi, wywodzący się z rolniczej rodziny w Szerokiej, zorganizował perfekcyjnie funkcjonujący system pomocy. Sławik i jego zaufani współpracownicy masowo wystawiali fałszywe dokumenty tożsamości, które na węgierskiej ziemi stawały się dosłowną przepustką do przetrwania. Szacunki historyków nie pozostawiają złudzeń: dzięki tej niewyobrażalnej brawurze uratowano minimum pięć tysięcy polskich obywateli pochodzenia żydowskiego, a kolejne dziesiątki tysięcy rodaków bezpiecznie ewakuowano na Zachód Europy.
 

Krew w Gusen i milczenie bohatera

Konsekwencje tej bezkompromisowej działalności uderzyły w niego z całą mocą. W tysiąc dziewięćset czterdziestym czwartym roku, po brutalnym wkroczeniu wojsk niemieckich na Węgry, Sławik wpadł w ręce Gestapo. Poddawany bestialskim torturom, wykazał się nadludzkim hartem ducha. Wziął całą odpowiedzialność za organizację podziemnych przerzutów wyłącznie na własne barki, osłaniając tym samym swojego węgierskiego sprzymierzeńca. W mrokach przesłuchań miały paść słynne słowa, które Sławik skierował do uratowanego Antalla: „Tak odpłaca Polska”.

Jego milczenie oznaczało wyrok. Dwudziestego trzeciego sierpnia tysiąc dziewięćset czterdziestego czwartego roku Henryk Sławik został zamordowany przez nazistów w niemieckim obozie koncentracyjnym Gusen Pierwszy. Zszedł do grobu, nie zdradzając ani jednego nazwiska.

 

Kontrast pamięci. Od Doliny Szwajcarskiej po rodzinną Szeroką

Kiedy nadchodzą kluczowe rocznice, postać Henryka Sławika powraca w blasku fleszy i świetle najważniejszych kamer. W urokliwej warszawskiej Dolinie Szwajcarskiej oraz w samym sercu Budapesztu stoją bliźniacze pomniki obu bohaterów. Składają pod nimi wieńce ambasadorzy i najważniejsi decydenci państwowi. Na Górnym Śląsku pamięć o bohaterze profesjonalnie pielęgnuje Instytut Pamięci Narodowej w Katowicach, którego tętniące życiem centrum edukacyjne z dumą nosi imię Sławika.

 

Tymczasem w Jastrzębiu-Zdroju, mieście, w którym Sławik przyszedł na świat i na zawsze ukształtował swój śląski charakter, wciąż brakuje tak potężnego, oficjalnego echa. Historia chłopaka z małej wsi, który odważył się oszukać machinę zagłady, to wymarzony fundament do budowania niezwykle silnej, lokalnej tożsamości. Wymaga on jednak wyjścia z cienia i przeniesienia opowieści o Sławiku do głównego nurtu miejskiej narracji.

Oddolna siła jastrzębian. Dlaczego w kluczowych momentach milczymy?

Na szczęście Jastrzębie-Zdrój pamięta oddolnie, co udowadnia, że dziedzictwo tego bohatera wciąż tli się w sercach mieszkańców. Miejski Klub Honorowych Dawców Krwi Polskiego Czerwonego Krzyża imienia Henryka Sławika to inicjatywa bezcenna – jego członkowie z podniesioną głową kontynuują misję ratowania ludzkiego życia, oddając krew z najwyższym oddaniem. Szkoła Podstawowa numer osiemnaście na Osiedlu Tysiąclecia każdego dnia uczy najmłodszych o ich wybitnym patronie. Zwieńczeniem tych społecznych starań jest pełna zadumy pomnik-ławeczka w Szerokiej.

Tutaj jednak musimy postawić sprawę jasno i zadać trudne, dziennikarskie pytanie. Gdzie były te organizacje osiemnastego września? Kiedy Warszawa i Budapeszt składały hołd bohaterowi z Szerokiej, w Jastrzębiu-Zdroju zabrakło głośnego echa, o które w pierwszej kolejności powinni zadbać ci, którzy z dumą noszą imię Henryka Sławika na swoich sztandarach. Doceniamy wspaniałą, codzienną pracę edukacyjną i charytatywną, ale jako lokalna społeczność mamy pełne prawo oczekiwać, że to właśnie szkoła oraz klub krwiodawców staną się bezkompromisowymi liderami w kreowaniu pamięci podczas tak przełomowych rocznic.

Nie traktujmy tego jak ataku, lecz jako gorący apel do obudzenia lokalnego potencjału. Dziedzictwo Henryka Sławika nie może należeć wyłącznie do stołecznych dyplomatów, ale nie może też ograniczać się do cichej, bezpiecznej rutyny w murach szkoły czy podczas zbiórek krwi. Nadszedł czas, aby organizacje patronackie przejęły inicjatywę z prawdziwym rozmachem, ramię w ramię z władzami miasta. Musimy wspólnie wyjść na ulice i przypomnieć światu na cały głos, że to właśnie z jastrzębskiej ziemi wywodzi się sprawiedliwy, który w najczarniejszych godzinach historii oszukał totalitaryzm.

 

Autor: Alojzy Godos / Zespół Redakcyjny jas24info 

foto IPN Katowice-Plac Sławika i Antalla

Henryk Sławik, Jastrzębie-Zdrój, Szeroka, József Antall, historia Jastrzębia, Szkoła Podstawowa numer osiemnaście, ławeczka Sławika, sprawiedliwy wśród narodów świata, pomnik Sławika, druga wojna światowa, uchodźcy, obóz koncentracyjny Gusen

 

 

 

 

O Nas

Jastrzębski portal dialogu społecznego.
Unia Europejska
Mieszkańcy Jastrzębia i okolic