DECEMBER 9, 2022
AKTUALNOŚCI

Jeden telefon kibica GKS-u 62 Jastrzębie

post-img

 

Już w najbliższą niedzielę, 16 sierpnia, GKS 62 Jastrzębie rozegra swój pierwszy, historyczny oficjalny mecz. To wielkie wydarzenie dla całego Jastrzębia-Zdroju. Jednak w całym tym przedmeczowym zamieszaniu, medialnym szumie i pośpiechu, kibicom udało się nie zatracić tego, co najważniejsze – człowieczeństwa. W czasach, gdy tak łatwo nakręca się nagonkę na ruch kibicowski, ta prawdziwa historia udowadnia, że brat z trybuny to ktoś więcej niż tylko znajoma twarz z tłumu.

 

 

 

 

Zabrakło go na trybunach. Jeden telefon kibica GKS-u 62 Jastrzębie uruchomił lawinę dobra

Na stadionie są rzeczy, które rzucają się w oczy natychmiast: piękny gol, efektowna oprawa, wynik na świetlnej tablicy czy luka na boisku po czerwonej kartce. Ale są też takie detale, które dostrzegają tylko ci, którzy naprawdę znają swoje miejsce na trybunach i czują tętno stadionu.

Dawid Bielecki zauważył, że kogoś brakuje.

Zbyszek od lat pojawiał się na meczach GKS-u Jastrzębie. Był jednym z tych kibiców, których obecność z czasem staje się czymś absolutnie oczywistym. Człowiek, którego można spotkać w stałym miejscu, zbić z nim piątkę, zamienić kilka słów o formie drużyny. Taka nasza, stadionowa codzienność. Aż pewnego dnia Zbyszka zabrakło. Potem nie było go na kolejnym spotkaniu. I na następnym.

Dla większości osób diagnoza byłaby prosta: „Zwykle przychodził, dziś nie przyszedł”. Dawidowi jednak coś nie dawało spokoju. Siedział zazwyczaj niedaleko Zbyszka i to puste krzesełko zaczęło mu ciążyć. Postanowił zdobyć jego numer telefonu.

Jeden telefon, który zmienił wszystko

Kiedy Dawid w końcu zadzwonił, okazało się, że za nieobecnością wiernego fana na trybunach kryje się znacznie poważniejszy problem. Zbyszek mocno podupadł na zdrowiu. Po prostu nie był już w stanie samodzielnie dotrzeć na stadion. A przecież chciał. Bardzo chciał jeszcze raz usiąść wśród swoich, poczuć zapach murawy i zobaczyć GKS w akcji.

Dla jednych to tylko mecz. Dla niego – rytuał i kawał życia.

Dawid nie zakończył tej rozmowy zdawkowym: „Szkoda, stary, może kiedyś się uda”. Zamiast tego wybrał kolejny numer. Zadzwonił do Krzysztofa Gębczyńskiego, człowieka, który przez blisko trzy lata pełnił funkcję prezesa Stowarzyszenia Kibiców GKS Jastrzębie i wielokrotnie udowadniał, że potrafi pociągnąć za sobą tłumy do społecznych akcji.

Krzysztof natychmiast skontaktował się z Agnieszką Filip i Pawłem Wolnym. To osoby zajmujące się wolontariatem na trybunach. Należą do tej rzadkiej grupy ludzi, którzy na hasło „trzeba pomóc” nie pytają „dlaczego?”, tylko „kiedy i gdzie?”.

Od posta w sieci do lawiny pomocy

Zaczęli pytać znajomych. Chwilę później na kibicowskich profilach w mediach społecznościowych pojawił się post. I wtedy wydarzyło się coś, co dobitnie pokazuje, jaką gigantyczną siłę potrafi mieć społeczność skupiona wokół lokalnego klubu.

Zaczęli zgłaszać się kolejni ludzie. Reagowały osoby prywatne, włączyła się Fundacja Przystanek Nadzieja, a także sklep medyczny Medicus z Jastrzębia-Zdroju. Tutaj historia nabrała prawdziwego rozmachu. Przedstawiciele Medicusa postanowili bezpłatnie przekazać Zbyszkowi zupełnie nowy wózek inwalidzki.

Ale na tym nie koniec. Ostatecznie na stadion trafiły aż... trzy wózki.

Kiedy jastrzębianie zaczęli zastanawiać się, jak pomóc jednemu kibicowi, szybko okazało się, że potrzebujących może być więcej.

Stadion dla każdego

I to jest chyba najpiękniejszy finał tej historii. Zbyszek chciał po prostu wrócić na stadion. Ale jego dramat sprawił, że kibice zaczęli myśleć o innych fanach, którzy również chcieliby być bliżej swojego klubu, lecz na przeszkodzie stanęło im zdrowie i brak sprzętu. Trzy wózki to trzy nowe możliwości. Trzy osoby, które być może już w tę niedzielę znów poczują magię meczu na żywo.

Stadion musi być miejscem dla wszystkich. Dla tych, którzy zdzierają gardła na każdym meczu, dla rodziców z dziećmi, dla seniorów. I dla tych, którzy przez pewien czas musieli oglądać swój ukochany klub w izolacji domowych czterech ścian.

Ta historia zaczęła się od jednego brakującego człowieka. Od prostego pytania: „Gdzie jest Zbyszek?”. A skończyła się potężną, społeczną akcją, która dobitnie pokazuje, że kibicowanie nie kończy się wraz z ostatnim gwizdkiem arbitra. Trybuny to nie tylko miejsca siedzące. To ludzie. Relacje. Uważność. I gotowość, by bez wahania wyciągnąć rękę do drugiego człowieka.

Zbyszek chciał wrócić na stadion i wróci. Ale kiedy w niedzielę pojawi się na trybunach, nie będzie już tylko kibicem po długiej przerwie. Będzie żywym dowodem na to, że prawdziwe kibicowanie zaczyna się tam, gdzie kończy się boisko, a największą wygraną meczu rzadko jest to, co ostatecznie pokazuje tablica wyników.

Warto dołączyć do grupy kibiców GKS-u. Nie z przymusu, nie dla awantur, o których tak często krzyczą nagłówki, ale dlatego, że po prostu warto być częścią takiej rodziny.

 

opracował Teodor Wiśniewski/(c) 2026 Portal Jas24info.

foto AI

 

GKS 62 Jastrzębie, kibice, Jastrzębie-Zdrój, pomoc charytatywna, wózek inwalidzki, Stowarzyszenie Kibiców GKS Jastrzębie, Fundacja Przystanek Nadzieja, Medicus Jastrzębie, piłka nożna, społecznoś

 

 

 

O Nas

Jastrzębski portal dialogu społecznego.
Unia Europejska
Mieszkańcy Jastrzębia i okolic