Węgiel, stal i złamany system. Jak Jastrzębie-Zdrój i Dąbrowa Górnicza podyktowały warunki władzy. Historia Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Solidarność to nie tylko Wybrzeże. Przeczytaj, jak sojusz górników i hutników we wrześniu 1980 roku wymusił na rządzących to, czego nie udało się podpisać w Gdańsku.
Wrzesień 1980 roku: Kiedy węgiel i stal podyktowały warunki władzy
Kiedy na Wybrzeżu powoli opadał bitewny kurz po sierpniowych strajkach, uwaga całego państwa niespodziewanie przeniosła się na południe. To absolutnie nie był czas na świętowanie, lecz na brutalną weryfikację obietnic komunistycznego rządu. Właśnie w Jastrzębiu-Zdroju oraz w Dąbrowie Górniczej rozegrał się drugi, często niesłusznie marginalizowany w podręcznikach, akt walki o godność polskiego pracownika. Sojusz węgla i stali brutalnie obnażył słabość systemu, udowadniając, że władza musi ustąpić nie tylko przed stoczniowcami, ale przed całym narodem.
Lawina rusza z Kopalni Węgla Kamiennego Manifest Lipcowy
Koniec sierpnia 1980 roku przyniósł na Śląsku napięcie, którego aparat państwowy nie potrafił już opanować. Pierwszy potężny cios systemowi zadali jastrzębscy górnicy. Kopalnia Węgla Kamiennego Manifest Lipcowy jako pierwsza wstrzymała wydobycie, błyskawicznie pociągając za sobą inne kluczowe zakłady pracy. W ten właśnie sposób ukształtował się pierwszy w regionie Międzyzakładowy Komitet Strajkowy.
Rozmowy ze stroną rządową, której przewodniczył wicepremier Aleksander Kopeć, przypominały stąpanie po kruchym lodzie. Zakończyły się one bezprecedensowym sukcesem wczesnym rankiem 3 września. Górnicy z Jastrzębia-Zdroju nie zadowolili się wyłącznie poparciem postulatów gdańskich. Położyli na stole własne, bezkompromisowe żądania. Zmusili aparat rządowy do wprowadzenia wolnych wszystkich sobót i niedziel dla każdego pracownika w Polsce. Dodatkowo wywalczyli obniżenie wieku emerytalnego dla ludzi pracujących pod ziemią oraz wymogli oficjalne i prawne uznanie pylicy płuc za chorobę zawodową.
Huta Katowice pieczętuje historyczne zwycięstwo
Sukces górników natychmiast stał się punktem odniesienia dla kolejnego giganta polskiego przemysłu. Huta Katowice w Dąbrowie Górniczej, obserwując z bliska niezwykłą skuteczność Jastrzębia-Zdroju, zaledwie kilka dni później wywiesiła flagi strajkowe. 11 września 1980 roku podpisano tam czwarte z historycznych porozumień.
Rozmowy ponownie prowadził wicepremier Aleksander Kopeć, co dobitnie pokazuje, jak organicznie powiązane były protesty w obu tych miastach. Strajkujący w Dąbrowie Górniczej postawili sprawę niezwykle jasno. Kategorycznie zażądali, aby deklaracje dotyczące powoływania niezależnych związków zawodowych nie ograniczały się wyłącznie do zakładów nad Morzem Bałtyckim. Wymusili na państwie ostateczne i bezwarunkowe potwierdzenie, że prawo do tworzenia struktur zrzeszających robotników w Niezależnym Samorządnym Związku Zawodowym Solidarność obowiązuje na terytorium absolutnie całej Polski. Dokument gwarantował również całkowite i bezwzględne bezpieczeństwo osobiste każdemu strajkującemu obywatelowi.
Dlaczego sojusz dwóch żywiołów zmienił historię?
Wzajemne inspiracje Jastrzębia-Zdroju i Dąbrowy Górniczej to nie był zbieg okoliczności. Oba ośrodki stanowiły filary, bez których cała gospodarka centralnie planowana błyskawicznie by runęła. Jastrzębscy górnicy wyrwali systemowi czas wolny i twarde zabezpieczenia socjalne, podczas gdy hutnicy z Dąbrowy Górniczej ubezpieczyli to zwycięstwo od strony prawnej, otwierając szeroko drzwi do powstania największej organizacji związkowej w dziejach kraju. Do jesieni 1981 roku Region Śląsko-Dąbrowski zgromadził w swoich szeregach ponad milion sto trzydzieści tysięcy osób.
Dla Jastrzębia-Zdroju wydarzenia z września 1980 roku to znacznie więcej niż pomnikowe hasła. To pulsujący dowód na to, że niezłomność i solidarność ludzi stąd wyznaczyły kierunek, w którym podążyła cała Polska.
Redakcja jas24info.pl (Alojzy Godos)
foto:FotoPolska
astrzębie-Zdrój, Dąbrowa Górnicza, Porozumienie Jastrzębskie, Porozumienie Katowickie, strajki 1980, Kopalnia Węgla Kamiennego Manifest Lipcowy, Huta Katowice, historia Śląska

