W dawnej łaźni kopalni „Moszczenica” podczas konferencji „Ze zmianami nam do twarzy” podsumowano projekt „Pod skrzydłami Jastrzębia”. Były osobiste wyznania partnerów, twarde badania o nastrojach w gminach górniczych, czarno-białe portrety górników i wspólna wizja tego, jak Jastrzębie-Zdrój oraz sąsiednie gminy – Żory, Godów, Mszana i Pawłowice – będą wyglądać w 2036 roku.
Węgiel w torebce, pociąg w 45 minut i zmiana, której już się nie boimy. Podsumowanie projektu „Pod skrzydłami Jastrzębia”
Przy ul. Towarowej 7 w Jastrzębiu-Zdroju ściany wciąż pamiętają górnicze szychty, ale w czwartkowy wieczór, 29 października 2026 roku, dawna łaźnia kopalni „Moszczenica” – dziś Carbonarium – wypełniła się rozmową o przyszłości. Konferencja „Ze zmianami nam do twarzy”, tłumaczona symultanicznie na język migowy przez Monikę Folwarczny, podsumowała dotychczasowe efekty unijnego projektu „Pod skrzydłami Jastrzębia” o wartości ponad 7,18 mln zł. Przedsięwzięcie zrealizowało Stowarzyszenie EBI wspólnie z Łaźnią Moszczenica, Katowicką Specjalną Strefą Ekonomiczną (KSSE), Miejską Biblioteką Publiczną oraz Miejskim Ośrodkiem Kultury.
153 lokalne inicjatywy, sztuczna krowa i węgiel w damskiej torebce
Sztywny protokół pękł już na starcie. Po powitaniu samorządowców i gości prowadzące ze Stowarzyszenia EBI – z prezeską Martą Kozłowską na czele – uśmiechnęły się do pierwszego rzędu: „A prywatnie witam moją mamę, która pierwszy raz przyszła na nasze wydarzenie!” – „Ja też witam moją mamę!”.
Chwilę później dzieci pomaszerowały na warsztaty „Bajtel na grubie”, a na ekranie pojawiły się twarde dane pokazujące skalę projektu:
-
3 951 mieszkańców skorzystało z zajęć i warsztatów (zamiast zakładanych 1 200 osób) – od trzymiesięcznego niemowlęcia po 89-latka,
-
153 oddolne inicjatywy lokalne zrealizowano w Jastrzębiu-Zdroju, Żorach, Godowie, Mszanie i Pawłowicach,
-
12 767 odbiorców wzięło udział we wspólnych wydarzeniach w całym subregionie.
W kosztorysach mikrograntów znalazły się m.in. sztuczna dojna krowa do Godowa oraz „zioło”, które okazało się sadzonkami mięty i lawendy. Na fakturę nie dało się za to kupić zwykłego węgla na eko-biżuterię – bryłki przyniosła więc w torebce jedna z pań pracujących na kopalni.
Tłem rozmów stała się premierowa wystawa fotograficzna „Emocje transformacji”, powstała po 83 rozmowach z mieszkańcami regionu i współtworzona m.in. przez Barbarę Fuchs oraz Adriana Zawiślaka, autora poruszających portretów górników z cyklu „Pod powierzchnią”.
Transformacja Śląska w badaniach: 84 procent gotowości i „centrala w głowie”
W pierwszej z trzech debat prowadzonych przez dziennikarkę Monikę Sokołowską przedstawicielka Urzędu Marszałkowskiego wspominała negocjacje z Komisją Europejską, którą trzeba było przekonać, że śląska transformacja to nie tylko drogi i hałdy, lecz przede wszystkim społeczeństwo obywatelskie i liderki zmian.
Z kolei Sylwia Jarosławska-Sobór z Głównego Instytutu Górnictwa (który sam przeszedł drogę od 3,5 tysiąca do 380 pracowników) przytoczyła świeże międzynarodowe badania projektu RAISING z gmin górniczych w Polsce, Czechach i Niemczech:
-
84 proc. badanych w Polsce deklaruje gotowość do osobistego zaangażowania w zmiany (wobec 60–70 proc. u południowych i zachodnich sąsiadów),
-
65 proc. mieszkańców stawia na nowoczesne technologie,
-
blisko 90 proc. nie chce wyjeżdżać ze swoich miejscowości, darząc najwyższym zaufaniem właśnie lokalne samorządy.
„Ja się nie starzeję! Za chwilę będę miał równe siedemdziesiąt lat i jestem w pełni czynny zawodowo. Wiem, że ZUS się z tego cieszy! Ale wiek to głowa, to moja centrala – zamiast płakać nad niższymi progami dotacji, patrzmy w przyszłość optymistycznie.”
— Andrzej Zabiegliński, wiceprezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej
Zabiegliński przypomniał jednak twardą regułę rynku: transformacja nigdy nie odtwarza miejsc pracy „jeden do jednego”, a pokopalniane tereny (brownfieldy) rozproszone między spółki i resorty pilnie potrzebują jednego rządowego koordynatora – choć zmiany już się dzieją, czego dowodem były wydane dzień wcześniej trzy decyzje KSSE o wsparciu przemysłu zbrojeniowego w Raciborzu po dawnym Rafako.
Drużyna Pierścienia, Carbonarium i statuetki z węglem
Po wręczeniu partnerom własnoręcznie wykonanych statuetek z bryłką węgla (odebrali je przedstawiciele Łaźni Moszczenica, KSSE, MBP i MOK-u) oraz filmowej sondzie, w której mieszkańcy mówili: „to nie był tylko projekt – to byli ludzie i momenty”, rozpoczęła się druga debata – „Pod skrzydłami zmiany. Co zostaje w ludziach po projekcie?”.
Gdyby projekt był człowiekiem, miałby według Marty Kozłowskiej osobowość całej „Drużyny Pierścienia”: od dziecięcej radości i rozmachu artystycznego w MOK-u (gdzie amatorskie grupy mieszkańców zaczęły wyjeżdżać na festiwale teatralne), przez uważność ekowarsztatów i ideę slow life w Miejskiej Bibliotece Publicznej pod kierunkiem Marzeny Kuty, po biznesową precyzję KSSE.
Najbardziej szczere wyznanie padło z ust dyrektora Carbonarium Rafała Jabłońskiego. Wspominał wrzesień 2023 roku, gdy przy otwarciu Łaźni Moszczenica nieznana mu jeszcze Marta Kozłowska zaproponowała wspólny projekt o transformacji: „Pomyślałem wtedy: trudny temat, wszyscy o nim mówią, nic z tego nie będzie”. Dziś Łaźnia wykorzystała w projekcie 2,2 mln zł (o pół miliona więcej niż pierwotnie zakładano), przygotowując wielkie widowiska – z zapowiedzianą jeszcze na 4 grudnia nowoczesną Barbórką domykającą projektowe działania włącznie.
„To były trzy lata naszego życia. Już mówię zespołowi, że będziemy za tym projektem tęsknić” – przyznał Jabłoński, a Katarzyna Cierniak z żorskiego akceleratora KSSENON dodała marzenie o „wielkim miejskim laboratorium”, dzięki któremu młodzi ludzie będą pracować z technologiami dla całego świata, ale żyć i wydawać pieniądze tutaj.
Jastrzębie-Zdrój, Godów i Mszana w 2036 roku: kolej w 45 minut i jeden rolnik
Trzecia debata przeniosła rozmowę o dekadę w przód. Prezydent Jastrzębia-Zdroju Michał Urgoł wskazał trzy warunki, by w 2036 roku mieszkańcy mówili „dobrze nam się tu żyje”:
-
Nowoczesne mieszkalnictwo zastępujące bariery starzejących się bloków z wielkiej płyty,
-
Zielone miasto oparte na rozproszonej gospodarce małych i średnich firm zamiast monokultury jednego pracodawcy,
-
Powrót kolei najpóźniej do 2030 roku.
„Obiecane 45 minut pociągiem do Katowic sprawi, że szybciej dojedziemy z Jastrzębia niż mieszkańcy niektórych katowickich dzielnic do własnego centrum” – przekonywał prezydent Michał Urgoł, mówiąc też o wspólnej z gminą Mszana dwukilometrowej drodze otwierającej tereny pogórnicze.
Wójt Godowa Mariusz Adamczyk pokazał, jak cicho i skutecznie dokonała się zmiana u sąsiadów: kiedyś 80 proc. mieszkańców gminy pracowało w górnictwie, dziś to już ok. 30 proc. Ciężar przejęły strefy przy autostradzie A1 oraz turystyka weekendowa wokół Żelaznego Szlaku Rowerowego z ponad 80 nowymi miejscami noclegowymi. „Jesteśmy gminą wiejską, ale został nam właściwie jeden rolnik z krowami, a po snopki na dożynki trzeba jeździć do skansenu” – uśmiechał się wójt, chwaląc oddolne mikrogranty za to, że wyciągnęły z domów ludzi, których wcześniej nie przyciągała żadna instytucja.
Z kolei wójt Mszany Mirosław Szymanek – którego gmina właśnie uchwaliła nową dziesięcioletnią strategię rozwoju – spiął wieczór klamrą, nawiązując do powitań z początku gali: „Szkoda, że ja nie zabrałem dziś swojej mamy! Ma 82 lata, a internet i komunikatory nie mają przed nią tajemnic. To dowód, że transformacja jest dla każdego pokolenia”. Wszyscy trzej samorządowcy zgodzili się co do jednej złotej zasady: mieszkańców trzeba słuchać, a gdy przychodzą z własną inicjatywą – przede wszystkim im nie przeszkadzać.
Wieczór przy Towarowej domknęły rozmowy przed portretami górników, zwiedzanie ekspozycji Carbonarium i koncert Zespołu Piotra Zaufala. Bez patosu, za to z poczuciem, że po blisko trzech latach pod skrzydłami tego projektu regionowi ze zmianami naprawdę jest do twarzy.
reportaż partner jas24info MM
foto własne
wkrotce nasze relacjie z uroczystego zakończenia projektu EBI
